VI
Mama
spojrzała na Sandrę chłodno.
- Będę
w salonie jak byście czegoś potrzebowały – powiedziała. Miała
nadal żal do córki, wierzyła w jej niewinność, ale cała
sytuacja wymykała jej się z rąk. Sandra stawała się coraz
bardziej zamknięta w sobie. Dawniej rozmawiały o wszystkim, teraz
niemalże o niczym. Ta myśl martwiła panią Matias coraz bardziej.
Rozsiadła się w fotelu z nadzieją, że wkrótce wszystko wróci
do normy.
Dziewczyny
poszły na górę. Sandra zrozumiała, że z tych emocji zapomniała
porozmawiać z matką, która bardzo się martwiła. Była zupełnie
rozkojarzona. Jola także nie była rozmowna, weszła do pokoju.
Przywitała się z Ingą, która zajmowała wyższe piętro łóżka.
- Inga
zostawisz nas same? - zapytała Sandra
- Jasne,
właśnie zbierałam się do Michała – Inga wstała i pożegnała
się z obiema.
Sandra
była wdzięczna siostrze, cmoknęła ją w policzek i dodała, aby
wzięła ze sobą kurtkę.
- To
co Cię do mnie sprowadza? - zapytała Sandra – Miałam do Ciebie
dzwo – nie dokończyła, bo Jola weszła jej w słowo
- Dzwonić?
Czyżby? Wcale nie dzwonisz, nawet na sms-y nie odpisujesz. Nic nie
robisz. Nową przyjaciółeczkę sobie znalazłaś?
- Ale,
przecież nie pisa- przerwała Sandra, zrozumiała, że przez Igora
ucierpiała również jej przyjaciółka. Zapomniała, że musiała
zmienić numer. Podeszła do Joli i objęła ją ramieniem,
wiedziała, że w tej chwili ta nie uwierzy w ten cały zawirowany
okrąg zdarzeń – Przepraszam, naprawdę wiele się ostatnio
dzieje.
- Wiele
się dzieje, dlatego postanowiłaś mnie olać?
- Nie,
Krzysiek i Igor chcą się na mnie zemścić. Boję się -
rozpłakała się Sandra drugi raz tego dnia. Nie potrafiła być
dłużej twardą sztuką.
- Sandra.
Ale jak to?
- No
zrobiłam coś głupiego. Krzysiek nie chce ze mną rozmawiać,
musiałam zmienić numer, bo Igor wydzwaniał do mnie i pisał
obraźliwe sms-y. Z tego wszystkiego zapomniałam podać Ci ten nowy numer, chciałam zadzwonić. Ale ostatnio tyle się dzieje.
Naprawdę.
Jola uwierzyła. Przytuliła Sandrę.
Jola uwierzyła. Przytuliła Sandrę.
- Musisz
do niego zadzwonić. Wy musicie porozmawiać – zadecydowała Jola.
Dziewczyna
widząc minę przyjaciółki bez wahania wzięła swoją komórkę.
- Jola..
on nie odbiera – i po raz trzeci zalała się łzami.
~~
~~
-
Prawda jest taka Krzychu, że my co chwila siedzimy pod jakimś
domem. Kilka dni temu siedzieliśmy pod domem Sandry, wczoraj pod
domem Pawła, a dziś znów Sandry. Szczerze mówiąc zaczyna to już
być nudne.
- Może nudne, ale konieczne.
- Ale siedzimy tu już godzinę człowieku. Poważnie, mogłaby ci już przejść ta obsesja na punkcie Sandry. Niech robi co chce, co z tego, że ją podsłuchasz? Chyba nie zamierzasz jej związać i trzymać w piwnicy tylko po to, żeby nie spotykała się z Pawłem.
- Igor, znamy się już ładnych parę lat tak? Jeżeli nie chcesz, to mi nie pomagaj, ale ja mam prawo wiedzieć z kim Sandra mnie zdradzała i dowiem się tego. Nieważne co myślisz.
- Może po prostu ją zapytaj…
Krzysiek odwrócił wzrok. Do jego oczu napłynęły
łzy. Jednak po chwili opanował się, gdy przypomniało mu się, że
ma tu do wykonania zadanie.- Może nudne, ale konieczne.
- Ale siedzimy tu już godzinę człowieku. Poważnie, mogłaby ci już przejść ta obsesja na punkcie Sandry. Niech robi co chce, co z tego, że ją podsłuchasz? Chyba nie zamierzasz jej związać i trzymać w piwnicy tylko po to, żeby nie spotykała się z Pawłem.
- Igor, znamy się już ładnych parę lat tak? Jeżeli nie chcesz, to mi nie pomagaj, ale ja mam prawo wiedzieć z kim Sandra mnie zdradzała i dowiem się tego. Nieważne co myślisz.
- Może po prostu ją zapytaj…
-Nie chcę jej już znać Igor. Nie chcę z nią rozmawiać, o nic jej pytać, dzwonić, nie chcę od niej odbierać telefonów. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego po tym co mi zrobiła rozumiesz? Chcę tylko wiedzieć kiedy, gdzie i z kim. A wtedy znajdę sobie kogoś lepszego, bo zasługuję na kogoś lepszego. A teraz słuchaj bo mam pomysł. Przyszedł mi do głowy, jak mówiłeś o tym związaniu Sandry…
-Krzysiek, nie chcesz chyba…
-Nie, nie chcę, mam inny pomysł. Do czego można kogoś przywiązać?
-Nie wiem. Może do jakiegoś haka.
-Ty to jednak nie jesteś geniuszem. Gdzie ty u Sandry w domu widziałeś hak. Do grzejnika człowieku. No przecież zawsze do kaloryfera się przywiązuje ludzi.
- Jak to zawsze? To Ty masz już za sobą takie przywiązywanie?
-Nie mam, ale oglądam filmy.
-No ale mówiłeś, że nie chcesz jej związać? To w końcu co zrobisz z tym kaloryferem?
-Odpowietrzę. To znaczy nie ja, ale mam starszego kumpla, który wisi mi przysługę. Przyjdzie do Sandry i jej odpowietrzy kaloryfer. A przy okazji przyklei coś małego, czarnego…
-Ale jak on go odpowietrzy. Człowieku paliłeś coś? Czy o co chodzi?
-No to, że Ty nie jesteś Igor geniuszem to jest mało powiedziane. Ty to nie jesteś nawet ponadprzeciętnie mądry. Człowieku on jej nic nie odpowietrzy tylko będzie udawał. Popuka, postuka, przyklei co trzeba i gotowe.
-Ahaaaa no to już ma większy sens.
Krzysiek zadzwonił do wspomnianego kolegi, wyjaśnił mu po krótce sytuacje i po piętnastu minutach z samochodu wysiadł kilka lat starszy od przyjaciół chłopak w stroju roboczym i z kluczem francuskim w ręce.
-Elo Krzychu.
-Cześć Czarek. To jest Igor.
-Elo Igor.
-Cześć Czarek.
-Dobra Czarek, przejdźmy do rzeczy, Ja i Igor tu poczekamy, a Ty zadzwoń domofonem, powiedz, że jesteś z urzędu miasta i sprawdzasz napowietrzenie kaloryferów. Jak cię wpuszczą to idziesz do pokoju Sandry i przyklejasz to – powiedział Krzysiek podając pluskwy Czarkowi – w jakimś dobrze osłoniętym miejscu. Może być nawet za kaloryferem, ale jak zobaczysz lepsze miejsce to też może być. Tylko musisz to zrobić dyskretnie.
-Eeee, ale czemu mam iść do pokoju Sandry. Znaczy wiem po co, ale żeby było wiarygodnie muszę oblecieć wszystkie pokoje chyba nie?
-Taaaak stary, ty to masz łeb jednak, nie to co niektórzy tutaj
Mówiąc to Krzysiek wymownie popatrzył na Igora, który tylko prychnął z niezadowolenia.
Czarek jeszcze chwile wizualizował sobie w głowie co ma zrobić, po czym podszedł do domofonu i zadzwonił do drzwi. Z głośniczka wydobył się kobiecy głos.
-Haloooo? – Powiedziała Pani Matias
-Dzień dobry Pani, jestem z yyyyy urzędu miasta i yyy sprawdzam, czy kaloryfery nie są zapowietrzone.
-Ach no dobrze, proszę wejść
Pani Matias otworzyła Czarkowi furtkę, a następnie drzwi wejściowe. Czarek wszedł do środka, zdjął buty i zaproszony przez Panią Matias wszedł do salonu. Od razu udał się w stronę pierwszego kaloryfera, który zobaczył. Ostukał go, udał, że coś odkręca kluczem francuskim, i po kilku minutach udał się do kolejnego kaloryfera. Pani Matias nie wykazywała zbytniego zainteresowania Czarkiem, co było mu bardzo na rękę. Zaproponowała mu jedynie herbatę, ale grzecznie odmówił. Nie chciał, aby robiła sobie kłopot. Zresztą czuł wyrzuty sumienia, że podał się za eksperta od kaloryferów, a zaraz przyklei do jednego z nich pluskwę. Po udawanej kontroli wszystkich kaloryferów na parterze Czarek wszedł na piętro. Tam nikt go nie widział, tylko z jednego pokoju dobiegały go odgłosy rozmowy dwóch dziewczyn, Uznał, że tu nie musi już ostukiwać każdego kaloryfera, bo i tak nikt na niego nie patrzy. Poszedł więc prosto do drzwi pokoju Sandry. Zapukał, a gdy usłyszał „proszę”, wszedł, powiedział, że chce sprawdzić kaloryfer. Podszedł do niego, ostukał go i powiedział.
-No no, nieźle żeście napowietrzyły sobie kaloryfer, Trzeba będzie odkręcać.
-To my może pójdziemy do innego pokoju, nie chcemy panu przeszkadzać.
Na taką właśnie reakcję liczył Czarek. Miał nadzieję, że Sandra i jej koleżanka nie będą chciały rozmawiać przy nim, ani też czekać z rozmową aż on skończy odpowietrzać kaloryfer. Rozejrzał się po pokoju, aby znaleźć dobre miejsce na przyklejenie pluskwy. Grzejnik lubił szumieć, zresztą łatwo przenosił tez inne dźwięki. Czarek nie uważał, aby było to najlepsze miejsce na pluskwę. W końcu jego wzrok padł na szufladę biurka, z której wystawał jakiś kabel. Otworzył ją i jego oczom ukazała się wielka plątanina kabli wszelkiej maści. Były tam kable usb, słuchawki, ładowarki… po prostu wszystko co miało jakiś kabel. Prawdopodobnie były one już stare, i w większości bezużyteczne, ale Czarek uznał, ze będzie to fantastyczne miejsce na chowanie pluskwy. Szuflada wyglądała tak, jakby Sandra prawie do niej nie zaglądała. Nie ma szans, żeby przez te wszystkie kable dojrzała małą pluskwę przyklejoną na dnie szuflady. A nawet jeśli kiedyś ją znajdzie, to pomyśli, ze to jakaś gumka od słuchawek, bo tak właśnie pluskwa na pierwszy rzut oka wyglądała. Czarek przykleił ją więc w tylnej części szuflady na jej dnie. Po czym wsunął szufladę i wyszedł z pokoju, zszedł schodami na dół. Powiedział do widzenia Pani Matias i wyszedł z domu. Jego misja udała się w 100%.
~~
-Michał, już nie wiem co mam zrobić, jak mam pomóc mojej siostrze. Jeszcze te problemy z polonistką i najgorsze, że spóźnia mi się okres.
-Oj skarbeńku, najdroższa.. Wyluzuj, ostatnio na tapecie ciągle są problemy Twojej siostry. Sandra, Sandra, Sandra. Ciągle Sandra. A ja? - spojrzał na Ingę z uśmieszkiem.
-Jezu, to nie jest śmieszne, martwię się o nią, okej? O siebie zresztą też. - wrzasnęła Inga.
-Brałbym Cię jak komornik telewizor – zażartował Michał i jak okazało się parę sekund później, zupełnie niepotrzebnie.
-Dzieciak
z Ciebie, nic a nic nie rozumiesz!!! Martwisz się tylko o siebie.
Egoista!
Inga
wybiegła z pokoju Michała, a on odpalił najnowsze GTA.
-Ah
te laseczki – skwitował – Kupię jej jutro jakąś różę, a
może nawet 10, bo się wkurzyła fest. A no i wieczorem wyślę
sms-a – myślał chłopak czekając aż gra się załaduje.
~~-Nie, mamo, nie trzeba.
- Na pewno?
- Nie, nie – włączyła się Jola - Ja i tak za chwilę muszę się zbierać, zasiedziałam się dzisiaj troszeczkę.
- Nic nie szkodzi, możesz u nas siedzieć ile tylko zechcesz, kochana – dodała mama Sandry i z powrotem wróciła do swojego ulubionego fotela.
Dziewczyny pogadały jeszcze minut pięć i zaczęły szykować się do wyjścia.
- Mamo, ja odprowadzę Jolę na przystanek autobusowy, dobrze? - zapytała Sandra, stojąca w korytarzu.
- Dobrze córciu, tylko nie zapomnij założyć cieplejszej kurtki, wieczory są teraz coraz chłodniejsze!
- Do widzenia pani Matias i dziękuję za gościnę – powiedziała Jola.
- Pa mamo!
- Pa dziewczynki, Sandra tylko wracaj od razu do domu, musimy z Tobą porozmawiać.
-Dobrze
mamo – powiedziała Sandra i chwilę później dziewczyny były na
świeżym powietrzu.
-
Twoja mama jest mega opiekuńcza, a co sądzisz o tym przystojniaku?
- zagadała Jolka.Tym od rur czy tam kaloryferów? Nawet nie zwróciłam uwagi, ale wyglądał na miłego! - zachichotała Sandra.
- No tak w Twojej głowie tylko Krzych, właśnie. Sprawdzałaś czy nie dzwonił?
- Nie sądzę, ale komórkę zostawiłam w domu, pewnie nie.. Nie będę robiła sobie nadziei na to.
Jutro w szkole spróbuję z nim porozmawiać. Może tym razem uda mi się. Jak myślisz?
- Myślę, że warto próbować. A przede wszystkim to pogadaj dziś z Pawłem.
- O
jej, Jolka masz rację! Nie dawał ostatnie dni znaku życia, muszę
się dowiedzieć czy wszystko z nim w porządku.
Dziewczyny
dotarły do przystanku. Autobus numer 175 już nadjeżdżał z lewej
strony. Jola cmoknęła przyjaciółkę w policzek.
- To
pa, kochana! Do jutra – przytuliły się jeszcze i Jola zniknęła
pośród tłumu ludzi, który znajdował się w autobusie.
Również
z tego samego wysiadła Inga. Zdziwiona Sandra podeszła do siostry.Oczywiście młoda miała słuchawki w uszach, a wśród mroku ledwo co widziała inne istoty, oprócz swoich odblaskowych butów
– Inga! -
pociągnęła Sandra za kurtkę młodszej pociechy.
- Jezu co?! - wrzasnęła Inga. Dopiero wtedy Sandra zauważyła, że jej malutka siostrzyczka płakała.
Pół
godziny później. W domu państwa Matias.
Drzwi otworzyły się, o czym wiedzieli rodzice dziewczynek. Skrzypiały niemiłosiernie, gospodarz domu w związku z obowiązkami, które ciążyły na jego barkach nigdy nie miał czasu aby zająć się majsterkowaniem we własnej oazie spokoju. Przyzwyczaił się do dźwięków, które wydawały schody czy też wyżej wspomniane drzwi. Na piedestale stawiał swoją rodzinę, a przede wszystkim pomoc swojej schorowanej żonie.
- No wróciły moje panny – skwitował Pan Matias, po jego minie nigdy nie dawało wyczytać się czy ma dobry nastrój czy też zupełnie przeciwnie. - Inguś zapraszam Cię do swojego pokoju, mam nadzieję, że lekcje zostały odrobione. Musimy porozmawiać z twoją siostrą.
Młodsza z córek niezwłocznie udała się do swojego pokoju. Miała nadzieje, że rozmowa skończy się jak najszybciej i jej siostra będzie do jej wyłącznej dyspozycji. Inga nie miała przyjaciółek. Odkąd zaczęła spotykać się z Michałem jej jedyną ostoją stała się Sandra. Inne dziewczyny zazdrościły Indze wyglądu, a przede wszystkim chłopaka. Nawet jej niegdyś najlepsza przyjaciółka Klara odwróciła się od niej. Czy już nie mam prawa do szczęścia? - zastanawiała się zawsze nastolatka. Położyła się na łóżku z telefonem w ręku i postanowiła czekać.
- Tato..
ja – zaczęła Sandra.
- Nie, Sandra. To ja. Bardzo Cię chciałem przeprosić. Rozmawiałem z rodzicami Pawła i z nim samym, oczywiście przeprosiłem tego młodego człowieka. Nie wiem jak mogłem tak pomyśleć. Byłem w ogromnym szoku, po tym telefonie. Córciu, czy nie wiesz kto mógł być sprawcą tej całej sytuacji? Kto wykonał ten telefon?
Sandrę zamurowało po raz drugi. Mimo że miała podejrzenia i poszlaki postanowiła ściemniać.
- Nie mam pojęcia, myślę, że to mógł być jakiś głupi żart. Wiesz, tato. U nas w szkole wszyscy wiedzieli, że Paweł będzie mi pomagał w matematyce.
- Rozumiem córciu, no w każdym razie bardzo Cię z mamą przepraszamy.
- Tak córeczko – dodała mama, z ulgą w głosie.
- Czy mogę już iść do siebie? - zapytała dziewczyna.
- Jeszcze mamy do Ciebie prośbę z tatą – zabrała głos pani Matias – Mogłabyś jakoś pomóc swojej siostrze z materiałem, wiem, że weszła teraz w okres buntu i ciężko się z nią porozumieć. A widzę jak dobry kontakt załapałyście.
- Jasne, mamo! - uśmiechnęła się Sandra.
- Zrobiłam Wam kanapki i herbatę – szepnęła mama i wraz z ojcem przytulili córkę.
- To powiesz mi o co chodzi? - zapytała zatroskana nastolatka.
To chyba zatrucie, zjadłam coś przeterminowanego ze stołówki.
- Inga, nie kłam. Bez powodu nie płakałabyś wychodząc z autobusu, czy Ty jesteś w ciąży?
- Jutro kupię Ci testy. Gadałaś z Michałem?
- Tak, ale kompletnie mnie olał, tylko nie mów rodzicom. Błagam.
- Jezu co?! - wrzasnęła Inga. Dopiero wtedy Sandra zauważyła, że jej malutka siostrzyczka płakała.
- Maluszku,
miałam Cię opierdzielić, że słuchasz muzyki,a jest tak
niebezpiecznie. Ale widzę, że muszę Cię przytulić. Nawet nie
będę pytała o co chodzi, zrobię to gdy okryjemy się kocem, a w
naszych dłoniach pojawi się gorący kubek herbaty z cytrynką. Co
Ty na to?
Inga
uśmiechnęła się.
- Jestem
jak najbardziej za!
Całą
drogę szły w objęciu, w zupełnej ciszy. Tylko wiatr szeleścił
listkami na drzewach. Ludzie wracali zmęczeni z pracy, a na ulicach
panował półmrok.Drzwi otworzyły się, o czym wiedzieli rodzice dziewczynek. Skrzypiały niemiłosiernie, gospodarz domu w związku z obowiązkami, które ciążyły na jego barkach nigdy nie miał czasu aby zająć się majsterkowaniem we własnej oazie spokoju. Przyzwyczaił się do dźwięków, które wydawały schody czy też wyżej wspomniane drzwi. Na piedestale stawiał swoją rodzinę, a przede wszystkim pomoc swojej schorowanej żonie.
- No wróciły moje panny – skwitował Pan Matias, po jego minie nigdy nie dawało wyczytać się czy ma dobry nastrój czy też zupełnie przeciwnie. - Inguś zapraszam Cię do swojego pokoju, mam nadzieję, że lekcje zostały odrobione. Musimy porozmawiać z twoją siostrą.
Młodsza z córek niezwłocznie udała się do swojego pokoju. Miała nadzieje, że rozmowa skończy się jak najszybciej i jej siostra będzie do jej wyłącznej dyspozycji. Inga nie miała przyjaciółek. Odkąd zaczęła spotykać się z Michałem jej jedyną ostoją stała się Sandra. Inne dziewczyny zazdrościły Indze wyglądu, a przede wszystkim chłopaka. Nawet jej niegdyś najlepsza przyjaciółka Klara odwróciła się od niej. Czy już nie mam prawa do szczęścia? - zastanawiała się zawsze nastolatka. Położyła się na łóżku z telefonem w ręku i postanowiła czekać.
- Nie, Sandra. To ja. Bardzo Cię chciałem przeprosić. Rozmawiałem z rodzicami Pawła i z nim samym, oczywiście przeprosiłem tego młodego człowieka. Nie wiem jak mogłem tak pomyśleć. Byłem w ogromnym szoku, po tym telefonie. Córciu, czy nie wiesz kto mógł być sprawcą tej całej sytuacji? Kto wykonał ten telefon?
Sandrę zamurowało po raz drugi. Mimo że miała podejrzenia i poszlaki postanowiła ściemniać.
- Nie mam pojęcia, myślę, że to mógł być jakiś głupi żart. Wiesz, tato. U nas w szkole wszyscy wiedzieli, że Paweł będzie mi pomagał w matematyce.
- Rozumiem córciu, no w każdym razie bardzo Cię z mamą przepraszamy.
- Tak córeczko – dodała mama, z ulgą w głosie.
- Czy mogę już iść do siebie? - zapytała dziewczyna.
- Jeszcze mamy do Ciebie prośbę z tatą – zabrała głos pani Matias – Mogłabyś jakoś pomóc swojej siostrze z materiałem, wiem, że weszła teraz w okres buntu i ciężko się z nią porozumieć. A widzę jak dobry kontakt załapałyście.
- Jasne, mamo! - uśmiechnęła się Sandra.
- Zrobiłam Wam kanapki i herbatę – szepnęła mama i wraz z ojcem przytulili córkę.
- Jesteśmy
z Ciebie dumni – powiedzieli zgodnie.
Sandra
uśmiechnęła się ponownie, wzięła tacę z kanapkami oraz
filiżanki z gorącą herbatą. Udała się na górę. Postawiła
wszystko na biurku. I zagadnęła do siostry:
- To
co masz ochotę na te kanapki z pomidorem czy z serem? Inga?
Dziewczyna
leżała z poduszką.
- Inga
co się dzieje? No nie wygłupiaj się, pogadamy! - prosiła Sandra.
Młodsza
z córek państwa Matias zerwała się na równe nogi i pobiegła do
łazienki zostawiając Sandrę w lekkim szoku.
- Co
jej się stało? Przecież nie powiedziałam nic na tyle
obrzydliwego, żeby mogło ją to zemdlić.
Postanowiła
iść pod łazienkę i porozmawiać ze swoją siostrą. Miała pewne
obawy. Inga po 20 minutach wyszła z łazienki.- To powiesz mi o co chodzi? - zapytała zatroskana nastolatka.
To chyba zatrucie, zjadłam coś przeterminowanego ze stołówki.
- Inga, nie kłam. Bez powodu nie płakałabyś wychodząc z autobusu, czy Ty jesteś w ciąży?
- Ja
nie wiem Sandra, BOŻE SANDRA JA NIE WIEM! - Inga pobiegła na
łóżko.
Sandra
przytuliła siostrę. I spała tej nocy razem z nią. Zapomniała
nawet o Krzyśku. O telefonie do Pawła. W tym momencie jej maluszek
był najważniejszy.- Jutro kupię Ci testy. Gadałaś z Michałem?
- Tak, ale kompletnie mnie olał, tylko nie mów rodzicom. Błagam.
- Nie
powiem, ale nadejdzie moment, gdy będziesz musiała się do tego
przyznać. Może jutro porozmawiam z Michałem i nakreślę mu jak
sprawa wygląda? Toż to jeszcze dzieciak, ale nie martw się.
Dorośnie.
Inga
wtuliła się w ramię siostry i razem zasnęły. Noc była chłodna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz