niedziela, 24 grudnia 2017

VII



Późno wieczorem Krzysiek, popijając zimną Coca-colę, i chrupiąc chipsy, włączył laptopa. Odpalił program do posłuchu, z którym skonfigurowane była pluskwa, ta spoczywała bezpiecznie w szufladzie sandrowego biurka. Było już koło 23, więc chłopak nie spodziewał się, że Sandra będzie z kimś rozmawiać. Mimo wszystko chciał sprawdzić, jak sprawuje się jego amerykański sprzęt. Pokój Krzyśka był całkiem spory. Na oko miał jakieś 20 metrów kwadratowych. Znajdowało się w nim podwójne łóżko, telewizor, biurko z monitorem komputera, kilka mebli. W rogu pokoju leżał karton po jednaj z szafek, a w środku spał kot Krzyśka. Nie miał on imienia. Wszyscy domownicy zwracali się do niego po prostu Kocie.
Nagle do uszu Krzyśka dobiegł jakiś nieznajomy dźwięk. Pochodził on z laptopa. Krzysiek szybko zorientował się, że ktoś, prawdopodobnie Sandra otworzyła właśnie szufladę, w której spoczywała pluskwa. Zaraz z laptopa wydobył się kolejny dźwięk, podobny do poprzedniego, który Krzysiek rozpoznał jako dźwięk zamykania szuflady. A więc Czarek dobrze schował pluskwę. Sandra nic nie zauważyła. Wtedy Krzysiek usłyszał coś, jakby głos. Cichy szept. Zwiększył więc głośność dźwięku w laptopie i nasłuchiwał. Wydawało mu się, że słyszy głos Ingi.
-Sandra? Śpisz? – powiedziała
-Nie śpię. Przecież chodzę po pokoju
Krzyśkowi ciężko było coś dosłyszeć. Dziewczyny rozmawiały bardzo cicho. On sam wielu słów musiał się domyślać aby poukładać sobie w głowie
-Sandra ja myślę… ja myślę Sandra, że jestem w ciąży. Tak bardzo się boję Sandra
Zakłócenia się wzmogły. Przez szum do Krzyśka docierały pojedyncze słowa.
-byuibuib wiem nudfbnudi poradzimy sobie nudsss
- Ale proszę nie mów ndsidsdsdb mu njddosdnsoisind Pawłowi.
- Nie powiem ndudiusdbsidbs
- On jest ssbiasyfdudgvd. zostawi mnie prawda?
Rozmowa dziewczyn toczyła się nadal, ale Krzysiek już jej nie słuchał. Inga w ciąży z Pawłem? To niemożliwe… a jednak. Krzysiek spodziewał się, że może podsłuchać coś ciekawego, ale czegoś takiego nigdy by się nie spodziewał. Wiedział, że czeka go rozmowa z Michałem. Lubił go, czuł się zobowiązany powiedzieć mu, że jego dziewczyna ma dziecko z innym. Przy okazji nie lubił Pawła. Nadal uważał, że Paweł chciałby być dla Sandry kimś więcej. Nawet jeżeli to nie z jego powodu Sandra go rzuciła, to i tak za samo przystawianie się do Sandry na imprezie, kiedy wciąż była ona dziewczyną Krzyśka, należy mu się nauczka. Właściwie już ją dostał od ojca Sandry, ale teraz zrobił dziecko jego drugiej, młodszej córce, więc tym bardziej mu się należy.
Następnego dnia Krzysiek poszedł po szkole prosto do Michała. Umówił się z nim na boisku około 10 minut drogi od szkoły. Michał już na niego czekał, gdy Krzysiek przyszedł na miejsce.
-Cześć Krzysiek, co jest? Jak dzwoniłeś to wydawałeś się dość roztrzęsiony. – zagadał Michał
-Słuchaj stary… nie wiem jak Ci to powiedzieć. Chodzi o Ingę.
-O Ingę? Coś się jej stało? Co z nią?
-Wszystko z nią w porządku. To znaczy… tak jakby.
-Cooo? Mów szybko co z nią.
-Widzisz… nie zauważyłeś że Inga jest ostatnio jakaś dziwna? Może robi się jej słabo. Może ma mdłości? Jest nerwowa?
-No tak, rzeczywiście ostatnio zachowuje się trochę inaczej, ale co z tego? Do czego zmierzasz?
-Michał, postawię sprawę jasno. Nie pytaj mnie skąd i jak się dowiedziałem bo i tak Ci nie powiem. Inga jest w ciąży.
-W ciąży? No, ale my… no robiliśmy to, ale… Ja będę ojcem?
-Michał. Bardzo Cię lubię i bardzo mi przykro i możesz liczyć na moją pomoc. Przykro mi, że to ja muszę Ci to powiedzieć ale… Ojcem jest Paweł. Ten Sąsiad Sandry i Ingi. Sandra uczy się z nim matmy, pewnie go kojarzysz.
-Cooooooooo? Ten Paweł z Ingą? Nie, nie wierze Ci.
-Sam słyszałem jak Inga mówiła to Sandrze. Nie mogę więcej Ci powiedzieć.
-Ale jak kiedy? Ja byłbym świetnym ojcem, czemu zrobiła to z nim.
W tym momencie zadzwonił telefon. Telefon Michała.
-Krzysiek, czekaj. Inga dzwoni.

**
Sandra obudziła się przed 23. Pochodziła po pokoju zastanawiając się w jaki sposób może pomóc swojej siostrze.
Zajrzała do jednej z szuflad biurka w poszukiwaniu swojego notesu, była pewna, że tam zapisywała numer znanej psycholog, która pracowała w pobliskiej dzielnicy. Nie znalazła, ale za to zbudziła Ingę.
-Sandra? Śpisz? – powiedziała Inga.
-Nie śpię. Przecież chodzę po pokoju, nie widzisz? - Sandra podeszła do zdruzgotanej nastolatki – Inguś, nie martw się. Poradzimy sobie – dodała szybko, aby wesprzeć przyszłą mamę ciepłym słowem.
-Ale proszę nie mów nikomu Krzyśkowi, Pawłowi ani tym bardziej Michałowi.
- Nie powiem nikomu, obiecuję
- On jest dla mnie bardzo dobry, nie zostawi mnie prawda?
- Nie wiem jak zareaguje, ale jestem pewna, że byłby skończonym kretynem zostawiając taką słodką i uroczą istotkę jak ty. Mało tego nosisz prawdopodobnie jego skarb. Głowa do góry. Jutro rano wszystko się wyjaśni.
-A co z rodzicami? Co z nimi? - załamała się totalnie Inga.
-Nie martw się, pogadam z nimi wkrótce razem z tobą. Nie musisz się na razie o to martwić, rodzice zrozumieją, Michał na pewno też. Wszystko się ułoży, zobaczysz, Musisz być tylko pozytywnej myśli. Chodźmy spać, rano zadzwonisz do swojego chłopaczka. Swoją drogą dziwię się, że nawet się nie odezwał, dziwny przypadek.
-No umiesz pocieszyć.. - zezłościła się młodsza z sióstr.
-Oj wiesz o co mi chodzi. Chodź spać, rano skoczę do apteki, zostaniesz w domu, powiem starszym, że masz gorączkę, mama trochę nad tobą poskaczę z ciepłą herbatką, a resztę czasu spędzisz w spokoju. Musisz myśleć teraz przede wszystkim o sobie i zdrowiu tej małej istotki, która jest w tobie. Dobranoc kruszynki moje – ucałowała Ingę i poszła na swoją część łóżka.
-Dziękuję – odpowiedziała Inga i pięć minut później obie siostry spały zmęczone wrażeniami, które spotkały je dzisiejszego dnia.

**
O 5 rano rozdzwonił się budzik Sandry, chociaż nastolatka była bardzo zmęczona wiedziała, że musi czym prędzej ubrać się i lecieć do pobliskiej apteki, która czynna jest od 6. Miała tylko nadzieję, że rodzice nie przyłapią jej o tak wczesnej porze. Jej mama doskonale wiedziała, że Sandra we wtorki ma do szkoły dopiero na 9.30.
Nastolatka wymknęła się po cichu z domu, ku jej radości rodzice słodko spali, tak samo jak Inga.
Przed 6 była już pod apteką, naczekała się trochę i weszła. Na szczęście o tej porze była tylko ona i młoda farmaceutka.
-Dzień dobry – przywitała ją z miłym uśmiechem – Co podać?
-Poproszę dwa testy ciążowe – wydukała Sandra, w tym momencie młoda pracownica apteki spojrzała na nią krzywo. Dziewczynie zrobiło się nieswojo i niezręcznie – To nie dla mnie, to dla mamy – dodała.
-Całe szczęście, teraz młode dziewczęta są coraz bardziej hm, naiwne i głupie? - skwitowała i naliczyła nastolatce 10 zł do zapłaty.
Sandra podała gotówkę, zabrała swoje małe zakupy, pożegnała się z uśmiechem i wyszła.
Była zbulwersowana zachowaniem farmaceutki. Jakby to było zależne od młodych dziewczyn- pomyślała -to już młoda osoba, która jest w ciąży to głupie i naiwne dziewczę? - myślała Sandra wsiadając do autobusu – szczyt chamstwa – deklamowała w myślach.

**

-Jestem – Budziła Ingę – Wstawaj już mam, tylko pamiętaj schowaj te testy tak żeby ich rodzice nie znaleźli za chwileczkę.
-Dobrze, dobrze – odpowiedziała Inga – Wchodząc do łazienki ledwo trzymała się na nogach.
Sandra była bardzo niecierpliwa, Inga siedziała w łazience już 15 minut.
-Ej wychodź, zaraz rodzice się obudzą, Inga.. - W tym momencie drzwi od łazienki uchyliły się, a w nich stanęła zapłakana nastolatka.
-2 razy pozytywny, czyli jednak.. a miałam taką nadzieję, że to nie może być prawdą, Sandra. Ja miałam marzenia, rozumiesz? A Michał? Michał to pieprzony dzieciak i egoista, będę musiała zmieniać pieluchy i jemu i dziecku.
-Chwileczkę, już Ci mówiłam i powtórzę, nie martw się. Pomogę Ci, wszystko się ułoży. Wiem, że to dla Ciebie szok, naprawdę. Rozumiem Cię, ale to nie tylko trafiło się Tobie, jasne? Musisz stawić temu czoła i sprostać wyzwaniu. Zapiszę Cię do ginekologa na wizytę na najbliższy weekend i do psychologa.
-Do psychologa, co Ty sobie myślisz Sandra? Że zwariowałam i się zabije? Może od razu oddaj mnie do wariatkowa!
-Nie oburzaj się, tylko chce żeby porozmawiał z Tobą specjalista, który doda Ci wiary w siebie, przecież z psychologów nie korzystają tylko i wyłącznie wariaci, uspokój się. I kładź się do łóżka. W trybie now.
Inga zrobiła tak jak prosiła ją Sandra.
Starsza z sióstr poprawiła makijaż, dokończyła zadania z matematyki i zaczęła zbierać się do szkoły.
-Lecę, mała. Trzymaj się, ja mamie powiem co i jak, dodam, że już Ci zrobiłam herbatki i inne pierdoły, żeby Cię nie męczyła, a Ty pamiętaj żeby zadzwonić do Michała, może wpadnie tutaj, bo z domu to Cię raczej matula nie puści, buziak! - schodząc na dół Sandra zauważyła rodziców jedzących śniadanie.
-A gdzie Inga? - zauważył szybko ojciec.
-Ymmm, ma gorączkę, ale dałam jej już lekarstwa, ciepłą herbatę z cytryną, miała iść spać, a później uczyć się matmy więc zostawcie ja samą, wiecie jak ciężko znosi różne dolegliwości.. - wyjaśniła Sandra.
-No patrz, kochanie jakie mamy mądre dziecko, które opiekuje się swoją siostrą. To leć w takim razie sama i przynieś same piątki -zażartował ojciec.
-To będzie nie lada wyzwanie – roześmiała się Sandra, ucałowała rodziców i pobiegła na przystanek autobusowy.

W szkole czekała na nią niemiła niespodzianka, zostawiając rzeczy w swojej szafce natrafiła na Krzyśka.
Była pewna, że chłopak wrócił po rozum do głowy i chce z nią wreszcie porozmawiać. Jak bardzo się myliła dowiedziała się pół sekundy później.
-Nie myśl, że przyszedłem tu się godzić albo przepraszać Cię za cokolwiek. Chciałem Ci tylko uświadomić, że Twoja siostra to puszczalska, tak samo jak i jej siostrzyczka. Jeden z moich kumpli widział Was obie. U Pawełka, opowiedział mi pikantne szczegóły. I wiesz co Ci powiem? Żałuję, że ktoś taki jak Ty istnieje i niszczy życie wszystkim ludziom.
Nim Sandra zdążyła cokolwiek powiedzieć, Krzysiek odszedł na pięcie. Nie próbowała go nawet dogonić, chłód, który poczuła od swojego byłego chłopaka, był najgorszym co mogło ją spotkać. Łzy spłynęły z jej policzków. Nie rozumiała czemu Krzysiek wymyśla te wszystkie brednie, nawet nie zdążyła zapytać czy to on jest sprawcą całego zamieszania związanego z sytuacją u Pawła. Nic nie układało się już w całość, Inga puszczalska? To zabolało ją najbardziej. Nie wiedziała tylko dlaczego Krzysiek jest na tyle podły, aby mieszać w całą sytuację jej najbliższych, przecież wiedział, że to dla niej najważniejszy skarb.

**
W tym samym czasie Inga postanowiła zdobyć się na odwagę aby zadzwonić do swojego chłopaka. Wiedziała, że głupim pomysłem jest poruszać taki temat przez telefon ale musiała ściągnąć go do swojego domu jak najszybciej. Musiała poczuć się potrzebna i zrozumiana przez ojca swojego dziecka.
-Hej, Michał. Musimy porozmawiać – wydusiła z siebie dziewczyna do słuchawki.
-No mów.
-Czemu jesteś taki chłodny? To ważne, musisz tu przyjechać do mnie. - Poprosiła Inga.
-Mała, chyba śnisz, przyprawiasz mi rogi. Dowiedziałem się 5 minut wcześniej. I co, ciąża? Myślisz, że będę wychowywał Twojego bękarta, bo moi rodzice mają trochę kasy? Nieźle to sobie wymyśliłaś, było patrzeć komu włazisz do łóżka, elo.
W słuchawce słychać było tylko pip-pip. Michał się rozłączył. Inga nic nie rozumiała, bardzo źle się poczuła i nie mogła złapać tchu. Po 5 minutach, gdy udało jej się opanować emocje postanowiła ponownie skontaktować się ze swoim chłopakiem, lecz ten wyłączył telefon a jedyne słowa, które usłyszała Inga to „Abonent jest tymczasowo niedostępny. Spróbuj ponownie później”.
Dziewczyna postanowiła poczekać na Sandrę i razem z nią wymyślić rozsądną strategię, wiedziała, że siostrze puszczą nerwy i jeszcze dziś będą stały pod domem Michała. Nie wiedziała tylko, że sprawcą tych wszystkich zdarzeń, jest jedno kłamstwo, które jej siostra skierowała do Krzyśka.
**
Tego samego dnia wieczorem Krzysiek, Czarek i Igor spotkali się w domu tego pierwszego, aby omówić dalszy plan działania podsumować co wiedzą dotychczas.
-A, więc tak. Sandra mnie zdradza z jakimś typem i mnie rzuca. - rozpoczął podsumowanie Krzysiek –Nie wiemy z kim i dlaczego. Nasze podejrzenia padają na Pawła, ale gdy on i Sandra uczą się razem, sami w pokoju prawdopodobnie do niczego nie dochodzi. Słyszałem jak Paweł mówił w szkole że ojciec Sandry go przepraszał. Jeżeli jej ojciec ma pewność że do niczego nie doszło to tak zapewne jest. – kontynuował Krzysiek, a z jego ust wydobywało się słowo za słowem, jakby był w jakimś transie. – Zainstalowaliśmy u Sandry podsłuch, żeby się czegoś dowiedzieć. I ja się wczoraj dowiedziałem, że z Pawłem w ciąży jest Inga. No czy tylko dla mnie nic tu nie ma sensu?
-Nie – Odpowiedzieli zgodnie Czarek i Igor.
-Słuchajcie gadałem z chłopakiem Ingi. –Zaczął Krzysiek. - To taki Michał, nawet spoko koleś. Powiedziałem mu o Pawle, ale on nie chce się mścić. Mówi, że mu w sumie wszystko jedno dopóki Inga zniknie z jego życia i zostawi go w spokoju to on ma to wszystko gdzieś.
-Ja to go nawet rozumiem. Miał super dziewczynę. Ładna, może nie do końca mądra, ale też nie przesadnie głupia. Jak czasem tego Michała widziałem i zamieniłem z nim dwa słowa, to na więcej go za bardzo nie stać. On też pewnie wie, że lepsze od tej Ingi to raczej go nie zechcą, to też chce zapomnieć jak najszybciej o całej sytuacji, a nie się jeszcze w tym babrać. – Powiedział Igor
-Krzychu, a Ty dalej chcesz szukać tego kolesia, z którym Sandra Cię zdradziła? Może weź przykład z Michała i odpuść po prostu. –Odezwał się w końcu Czarek.
-Sandra jest już dla mnie nikim. Jeżeli wiesz, że ktoś darzy Cię jakimiś uczuciami i mu wysyłasz taką wiadomość jaką ona wysłała mnie, to nie zasługujesz na szacunek. Ale ja wiem Czarek, i Ty też to wiesz, Igor zresztą też. Każdy z nas wie, że ona nie była taka. Stara Sandra którą znałem i kochałem nigdy by mi czegoś takiego nie zrobiła. Ja muszę się dowiedzieć dlaczego i dla kogo ona się tak zmieniła.
Krzysiek wypowiedział te kilka ostatnich zdań niemalże jednym tchem. Zupełnie jakby miał już tę wypowiedź zaplanowaną z dużym wyprzedzeniem. Oczywiście nie było tak. Krzysiek powiedział wszystko to, co leżało mu na sercu. Szczerze.
-Może ją zapytaj. – Zaproponował Czarek.
-Nie powie mi. A nawet jeśli powie, to nie będę miał pewności czy mówi prawdę. – Odpowiedział Krzych. –Nie mam też pomysłu gdzie umieścić naszą drugą pluskwę.
-Moim zdaniem musimy poczekać na rozwój wypadków. Może znowu coś podsłuchasz, może któryś z nas zobaczy Sandrę z jakimś chłopakiem. No teraz w każdym razie i tak nic nie zrobimy bo nie mamy żadnego podejrzanego. –Zauważył Igor.
-Dobra, racja. Musimy poczekać. A teraz może coś obejrzymy. Mam popcorn do mikrofalówki i kilka ciekawych filmów na dvd. – Zaproponował Krzysiek.
Propozycja została jednogłośnie przyjęta.
W tym samym czasie Michał wciąż zastanawiał się nad tym co powiedział mu Krzysiek. Michał nadal miał nadzieję, że Krzysiek kłamał, albo żartował, ale znali się już długo i można powiedzieć, że dobrze. Michał nie widział jeszcze, żeby Krzysiek mówił coś w ten sposób. Był bardzo przekonujący, roztrzęsiony. Nie zdradzał żadnych oznak kłamstwa. Poza tym skąd mógł wiedzieć, że Inga dziwnie się zachowuje. I skąd by wiedział o tym, że jest w ciąży. Musiał mówić prawdę. Chłopak siedział i myślał bardzo długo. Już dawno była noc. Im dłużej myślał tym gorzej się czuł. Kochał Ingę, a teraz wszystko się zawaliło. „To tylko dziewczyna” – powtarzał sobie w myślach. Ale to niewiele pomagało.
-Może ona przez cały ten czas się mną bawiła? Może to wszystko to taki żart. Może jak mówiła że mnie kocha to jednocześnie w myślała o mnie, że jestem frajerem który we wszystko wierzy?
Nikt mu nie odpowiedział. Siedział sam w ciemnym pokoju. Sam z myślami. W końcu wstał z łózka, usiadł na fotelu, włączył komputer i wpisał w wyszukiwarce frazę „Jak się zabić szybko i bezboleśnie” po czym kliknął Enter.
**
Zniecierpliwiona Inga krzątała się po pokoju, który dzieliła ze starszą siostrą. Głowa ją bolała a oczy robiły się przeraźliwie szkliste.
-Sandra, no gdzie Ty jesteś? - zastanawiała się nastolatka. Już od ponad godziny próbowała się dodzwonić, ale telefon Sandry nie odpowiadał. W międzyczasie sprawdzała co i raz wiadomości na fb i sms-y.
 Miała nadzieję, że Michał wróci po resztki rozsądku i zainteresuje się tym co miała mu do przekazania. Nie rozumiała zachowania swojego chłopaka. Z rozmyślań wyrwał ją dzwonek do drzwi. Jej nastrój pogorszył się diametralnie gdy za szybą ujrzała roznosiciela ulotek. Nawet go nie wpuściła, z powrotem udała się na górę.
**

Sandra pojawiła się w domu późnym wieczorem, widząc siostrę skuloną w kłębek zadecydowała, że weźmie orzeźwiającą kąpiel i położy się spać. Nie chciała wyrywać siostry ze snu. Sama była bardzo zmęczona, ponieważ po południu wraz z najlepszą przyjaciółką poszły na kawę. Nie spodziewała się, że wracając w różowym szlafroku od kąpieli we wspólnym pokoju ujrzy światło.
-Inga Ty nie śpisz? - spojrzała ze zdziwieniem starsza z sióstr.
-Czekałam na Ciebie, już nie mam siły. Zrobiłam tak jak mówiłaś. Tylko.. ja nie wiem o co chodzi. Michał powiedział, że..- przerwała,a strumień łez poleciał po jej zarumienionych policzkach.
-Że? Tylko nie mów, że wyparł się dziecka! Co za gnój! - skwitowała
-Nie, gorzej. Powiedział, że z pewnością to nie jest jego dziecko. I, że na pewno się puściłam. Że jestem taka jak Ty, a chce go wrobić, bo jego rodzina jest dziana – zakończyła historię Inga
-Co za podły dupek, też sobie wymyślił.. ale zaraz – Sandrze coś się nie zgadzało – Jesteś taka jak ja, to znaczy puszczalska? Coś mi tu nie gra. Coś mi tu śmierdzi podstępem.
-Tak, dokładnie tak powiedział. Gdy chciałam aby przyjechał, odłożył słuchawkę.
-Inguś, wydaję mi się, że to jakiś spisek. Michał zna Cię tak długo czasu. Jak mógłby w ogóle coś takiego wymyślić? Coś takiego podejrzewać..
-Ale Sandra. Co sugerujesz?
-Sugeruję, a nawet nie. Ja jestem więcej niż pewna, że Krzysiek lub Igor maczał w tym palce.
-Zemścisz się na Krzyśku za to? Nawet nie wiesz jak bardzo mnie zabolały słowa Michała – chlipała Inga
-Nie zemszczę, to byłoby głupie. To jakieś jedno wielkie nieporozumienie, które muszę z tym patafianem wyjaśnić jak najszybciej, szkoda wielka, że nie raczy nawet ze mną porozmawiać twarzą w twarz.
W pokoju dziewczyn zapanowała cisza, Inga zastanawiała się jak to rozegrać.
-Może napisz mu to w wiadomości, skoro tchórzy? - odparła ucieszona ze swojego pomysłu.

-Wiesz co młoda, to jest świetny pomysł, idealny można by rzec, ale najpierw zrobimy coś innego.
-Co takiego?
-Pójdziemy jutro do Michała, pójdę razem z Tobą, wyjaśnię mu sprawę z Krzyśkiem konkretnie i wyciągnę z niego dlaczego tak Cię potraktował, choćbym miała spędzić całą dobę przed jego domem.
-Jesteś najlepsza, Sandra. Dziękuję Ci – odpowiedziała Inga wtulając się w siostrę.
-Dzięki,dzięki. A teraz chodźmy spać. Musisz jutro elegansio wyglądać, nie rycz tylko. Bo nie warto. Głowa do góry i duma księżniczki, pamiętaj jak Cię uczyłam.
Obie nastolatki wybuchły śmiechem.
-Sandra, a pożyczysz mi na tą okazję swoją koronkową bluzkę? Wiesz, chce wyglądać ładnie.. i tę szminkę, którą dostałaś pod choo- nie dokończyła.
-Tak, tak. Pożyczę, ale tylko dlatego, że wkrótce będziesz taka grubiutka, że w żaden ciuch mój się już nie wciśniesz, a teraz mykamy do spania – ucałowała siostrę i zasnęły wtulone w siebie.
Obie dziewczyny czekał ciężki okres. Miały zmierzyć się niebawem z wieloma trudnymi decyzjami. Inga musiała zadecydować czy jest gotowa na macierzyństwo, a przede wszystkim udowodnić Michałowi, że jest prawowitym ojcem.
Czy uda jej się pogodzić szkołę i wychowanie dziecka? Co powiedzą na to jej rodzice? Czy Sandrze uda się zażegnać spór z Krzysztofem? Te wszystkie pytania kłębiły się pod dachem państwa Matias.

** 
Sandra tej nocy nie mogła wcale zasnąć, patrzyła na młodszą siostrę i modliła się w myślach o lepsze jutro.  Z głowy nie mogły jej wyjść słowa Krzyśka, które do niej skierował. Nie wiedziała, że potrafi być na tyle podły i nerwowy.  Te słowa cały czas wracały do niej niczym bumerang. Dziewczyna postanowiła zadzwonić do Joli, ale była 3 nad ranem, ta na pewno już śpi - pomyślała Sandra i darowała sobie ten głupi pomysł. Weszła w Messenger i postanowiła poczytać ku własnemu zdziwieniu - stare wiadomości, które każdego dnia, kiedy jeszcze było dobrze, wymieniała z Krzyśkiem.
Weszła w galerię messengera, pierwsze zdjęcie, które jej się pokazało, to choinka, a obok niej Krzysiek, który trzymał swoją małą kuzynkę na rękach - wzruszyła się patrząc na ten obraz.  To były wspaniałe święta, bo spędzone razem. Przecież każda jej koleżanka o tym marzyła, żeby być najbliższą osobą, a nie przybłędą - a właśnie to przytrafiło się Sandrze. Była najważniejsza w te jedne, jedyne święta. Pierwsze wspólne święta i ostatnie - myślała dziewczyna. Czy tylko jednych wspólnych świąt byłam warta? Wtedy pomyślała o innych, które nie są warte żadnych, i jeszcze bardziej ją to zasmuciło. Przewijała dalej,  Sylwester na rynku i fajerwerki - i ona w śnieżnobiałej sukience. Teraz jedyne co mogą z nią zrobić, to spalić - myślała. Postanowiła przewijać dalej, nie mogła patrzeć na te wesołe obrazki,  za czasów kiedy była szczęśliwa. Przeglądała każde zdjęcie, wyszukując szczegółów, wspominała z coraz większym rozczarowaniem chwile, które  już minęły i nigdy nie wrócą. 
O 6.30 zadzwonił budzik i wyrwał ją z melancholii. 

niedziela, 17 grudnia 2017


VI



Mama spojrzała na Sandrę chłodno.

- Będę w salonie jak byście czegoś potrzebowały – powiedziała. Miała nadal żal do córki, wierzyła w jej niewinność, ale cała sytuacja wymykała jej się z rąk. Sandra stawała się coraz bardziej zamknięta w sobie. Dawniej rozmawiały o wszystkim, teraz niemalże o niczym. Ta myśl martwiła panią Matias coraz bardziej. Rozsiadła się w fotelu z nadzieją, że wkrótce wszystko wróci do normy.
Dziewczyny poszły na górę. Sandra zrozumiała, że z tych emocji zapomniała porozmawiać z matką, która bardzo się martwiła. Była zupełnie rozkojarzona. Jola także nie była rozmowna, weszła do pokoju. Przywitała się z Ingą, która zajmowała wyższe piętro łóżka.
- Inga zostawisz nas same? - zapytała Sandra

- Jasne, właśnie zbierałam się do Michała –  Inga wstała i pożegnała się z obiema.

Sandra była wdzięczna siostrze, cmoknęła ją w policzek i dodała, aby wzięła ze sobą kurtkę.

- To co Cię do mnie sprowadza? - zapytała Sandra – Miałam do Ciebie dzwo – nie dokończyła, bo Jola weszła jej  w słowo 

- Dzwonić? Czyżby? Wcale nie dzwonisz, nawet na sms-y nie odpisujesz. Nic nie robisz. Nową przyjaciółeczkę sobie znalazłaś?
- Ale, przecież nie pisa- przerwała Sandra, zrozumiała, że przez Igora ucierpiała również jej przyjaciółka. Zapomniała, że musiała zmienić numer. Podeszła do Joli i objęła ją ramieniem, wiedziała, że w tej chwili ta nie uwierzy w ten cały zawirowany okrąg zdarzeń – Przepraszam, naprawdę wiele się ostatnio dzieje.
- Wiele się dzieje, dlatego postanowiłaś mnie olać?
- Nie, Krzysiek i Igor chcą się na mnie zemścić. Boję się - rozpłakała się Sandra drugi raz tego dnia. Nie potrafiła być dłużej twardą sztuką.
- Sandra. Ale jak to?
- No zrobiłam coś głupiego. Krzysiek nie chce ze mną rozmawiać, musiałam zmienić numer, bo Igor wydzwaniał do mnie i pisał obraźliwe sms-y. Z tego wszystkiego zapomniałam podać Ci ten nowy numer, chciałam zadzwonić. Ale ostatnio tyle się dzieje. Naprawdę.
Jola uwierzyła. Przytuliła Sandrę.

- Musisz do niego zadzwonić. Wy musicie porozmawiać – zadecydowała Jola.

Dziewczyna widząc minę przyjaciółki bez wahania wzięła swoją komórkę.

- Jola.. on nie odbiera – i po raz trzeci zalała się łzami.
~~


- Prawda jest taka Krzychu, że my co chwila siedzimy pod jakimś domem. Kilka dni temu siedzieliśmy pod domem Sandry, wczoraj pod domem Pawła, a dziś znów Sandry. Szczerze mówiąc zaczyna to już być nudne.
- Może nudne, ale konieczne.
- Ale siedzimy tu już godzinę człowieku. Poważnie, mogłaby ci już przejść ta obsesja na punkcie Sandry. Niech robi co chce, co z tego, że ją podsłuchasz? Chyba nie zamierzasz jej związać i trzymać w piwnicy tylko po to, żeby nie spotykała się z Pawłem.
- Igor, znamy się już ładnych parę lat tak? Jeżeli nie chcesz, to mi nie pomagaj, ale ja mam prawo wiedzieć z kim Sandra mnie zdradzała i dowiem się tego. Nieważne co myślisz. 
- Może po prostu ją zapytaj…
Krzysiek odwrócił wzrok. Do jego oczu napłynęły łzy. Jednak po chwili opanował się, gdy przypomniało mu się, że ma tu do wykonania zadanie.
-Nie chcę jej już znać Igor. Nie chcę z nią rozmawiać, o nic jej pytać, dzwonić, nie chcę od niej odbierać telefonów. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego po tym co mi zrobiła rozumiesz? Chcę tylko wiedzieć kiedy, gdzie i z kim. A wtedy znajdę sobie kogoś lepszego, bo zasługuję na kogoś lepszego. A teraz słuchaj bo mam pomysł. Przyszedł mi do głowy, jak mówiłeś o tym związaniu Sandry…
-Krzysiek, nie chcesz chyba…
-Nie, nie chcę, mam inny pomysł. Do czego można kogoś przywiązać?
-Nie wiem. Może do jakiegoś haka.
-Ty to jednak nie jesteś geniuszem. Gdzie ty u Sandry w domu widziałeś hak. Do grzejnika człowieku. No przecież zawsze do kaloryfera się przywiązuje ludzi.
- Jak to zawsze? To Ty masz już za sobą takie przywiązywanie?
-Nie mam, ale oglądam filmy.
-No ale mówiłeś, że nie chcesz jej związać? To w końcu co zrobisz z tym kaloryferem?
-Odpowietrzę. To znaczy nie ja, ale mam starszego kumpla, który wisi mi przysługę. Przyjdzie do Sandry i jej odpowietrzy kaloryfer. A przy okazji przyklei coś małego, czarnego…
-Ale jak on go odpowietrzy. Człowieku paliłeś coś? Czy o co chodzi?
-No to, że Ty nie jesteś Igor geniuszem to jest mało powiedziane. Ty to nie jesteś nawet ponadprzeciętnie mądry. Człowieku on jej nic nie odpowietrzy tylko będzie udawał. Popuka, postuka, przyklei co trzeba i gotowe.
-Ahaaaa no to już ma większy sens.
Krzysiek zadzwonił do wspomnianego kolegi, wyjaśnił mu po krótce sytuacje i po piętnastu minutach z samochodu wysiadł kilka lat starszy od przyjaciół chłopak w stroju roboczym i z kluczem francuskim w ręce. 
-Elo Krzychu.
-Cześć Czarek. To jest Igor.
-Elo Igor.
-Cześć Czarek.
-Dobra Czarek, przejdźmy do rzeczy, Ja i Igor tu poczekamy, a Ty zadzwoń domofonem, powiedz, że jesteś z urzędu miasta i sprawdzasz napowietrzenie kaloryferów. Jak cię wpuszczą to idziesz do pokoju Sandry i przyklejasz to – powiedział Krzysiek podając pluskwy Czarkowi – w jakimś dobrze osłoniętym miejscu. Może być nawet za kaloryferem, ale jak zobaczysz lepsze miejsce to też może być. Tylko musisz to zrobić dyskretnie.
-Eeee, ale czemu mam iść do pokoju Sandry. Znaczy wiem po co, ale żeby było wiarygodnie muszę oblecieć wszystkie pokoje chyba nie?
-Taaaak stary, ty to masz łeb jednak, nie to co niektórzy tutaj
Mówiąc to Krzysiek wymownie popatrzył na Igora, który tylko prychnął z niezadowolenia.
Czarek jeszcze chwile wizualizował sobie w głowie co ma zrobić, po czym podszedł do domofonu i zadzwonił do drzwi. Z głośniczka wydobył się kobiecy głos.
-Haloooo? – Powiedziała Pani Matias
-Dzień dobry Pani, jestem z yyyyy urzędu miasta i yyy sprawdzam, czy kaloryfery nie są zapowietrzone.
-Ach no dobrze, proszę wejść
Pani Matias otworzyła Czarkowi furtkę, a następnie drzwi wejściowe. Czarek wszedł do środka, zdjął buty i zaproszony przez Panią Matias wszedł do salonu. Od razu udał się w stronę pierwszego kaloryfera, który zobaczył. Ostukał go, udał, że coś odkręca kluczem francuskim, i po kilku minutach udał się do kolejnego kaloryfera. Pani Matias nie wykazywała zbytniego zainteresowania Czarkiem, co było mu bardzo na rękę. Zaproponowała mu jedynie herbatę, ale grzecznie odmówił. Nie chciał, aby robiła sobie kłopot. Zresztą czuł wyrzuty sumienia, że podał się za eksperta od kaloryferów, a zaraz przyklei do jednego z nich pluskwę. Po udawanej kontroli wszystkich kaloryferów na parterze Czarek wszedł na piętro. Tam nikt go nie widział, tylko z jednego pokoju dobiegały go odgłosy rozmowy dwóch dziewczyn, Uznał, że tu nie musi już ostukiwać każdego kaloryfera, bo i tak nikt na niego nie patrzy. Poszedł więc prosto do drzwi pokoju Sandry. Zapukał, a gdy usłyszał „proszę”, wszedł, powiedział, że chce sprawdzić kaloryfer. Podszedł do niego, ostukał go i powiedział.
-No no, nieźle żeście napowietrzyły sobie kaloryfer, Trzeba będzie odkręcać.
-To my może pójdziemy do innego pokoju, nie chcemy panu przeszkadzać.
Na taką właśnie reakcję liczył Czarek. Miał nadzieję, że Sandra i jej koleżanka nie będą chciały rozmawiać przy nim, ani też czekać z rozmową aż on skończy odpowietrzać kaloryfer. Rozejrzał się po pokoju, aby znaleźć dobre miejsce na przyklejenie pluskwy. Grzejnik lubił szumieć, zresztą łatwo przenosił tez inne dźwięki. Czarek nie uważał, aby było to najlepsze miejsce na pluskwę. W końcu jego wzrok padł na szufladę biurka, z której wystawał jakiś kabel. Otworzył ją i jego oczom ukazała się wielka plątanina kabli wszelkiej maści. Były tam kable usb, słuchawki, ładowarki… po prostu wszystko co miało jakiś kabel. Prawdopodobnie były one już stare, i w większości bezużyteczne, ale Czarek uznał, ze będzie to fantastyczne miejsce na chowanie pluskwy. Szuflada wyglądała tak, jakby Sandra prawie do niej nie zaglądała. Nie ma szans, żeby przez te wszystkie kable dojrzała małą pluskwę przyklejoną na dnie szuflady. A nawet jeśli kiedyś ją znajdzie, to pomyśli, ze to jakaś gumka od słuchawek, bo tak właśnie pluskwa na pierwszy rzut oka wyglądała. Czarek przykleił ją więc w tylnej części szuflady na jej dnie. Po czym wsunął szufladę i wyszedł z pokoju, zszedł schodami na dół. Powiedział do widzenia Pani Matias i wyszedł z domu. Jego misja udała się w 100%.
~~


Rozmowę dziewczyn przerwał rzekomo młody chłopak z urzędu, który sprawdzał stan kaloryferów. Zszokowane nastolatki postanowiły przenieść się do salonu, aby nie przeszkadzać. Nie były świadome, że to część planu Pawła i Krzyśka.

20 minut później, w tej damej dzielnicy miasta w której mieszkała Sandra.
-Michał, już nie wiem co mam zrobić, jak mam pomóc mojej siostrze. Jeszcze te problemy z polonistką i najgorsze, że spóźnia mi się okres.
-Oj skarbeńku, najdroższa.. Wyluzuj, ostatnio na tapecie ciągle są problemy Twojej siostry. Sandra, Sandra, Sandra. Ciągle Sandra. A ja? - spojrzał na Ingę z uśmieszkiem.
-Jezu, to nie jest śmieszne, martwię się o nią, okej? O siebie zresztą też. - wrzasnęła Inga.
-Brałbym Cię jak komornik telewizor – zażartował Michał i jak okazało się parę sekund później, zupełnie niepotrzebnie.

-Dzieciak z Ciebie, nic a nic nie rozumiesz!!! Martwisz się tylko o siebie. Egoista!
Inga wybiegła z pokoju Michała, a on odpalił najnowsze GTA.
-Ah te laseczki – skwitował – Kupię jej jutro jakąś różę, a może nawet 10, bo się wkurzyła fest. A no i wieczorem wyślę sms-a – myślał chłopak czekając aż gra się załaduje.
~~

- Dziewczynki zrobić Wam kanapeczki? - zapytała z uśmieszkiem pani Matias.
-Nie,  mamo, nie trzeba.
- Na pewno?
- Nie, nie – włączyła się Jola - Ja i tak za chwilę muszę się zbierać, zasiedziałam się dzisiaj troszeczkę.
- Nic nie szkodzi, możesz u nas siedzieć ile tylko zechcesz, kochana – dodała mama Sandry i z powrotem wróciła do swojego ulubionego fotela.
Dziewczyny pogadały jeszcze minut pięć i zaczęły szykować się do wyjścia.
- Mamo, ja odprowadzę Jolę na przystanek autobusowy, dobrze? - zapytała Sandra, stojąca w korytarzu.
- Dobrze córciu, tylko nie zapomnij założyć cieplejszej kurtki, wieczory są teraz coraz chłodniejsze!
- Do widzenia pani Matias i dziękuję za gościnę – powiedziała Jola.
- Pa mamo!
- Pa dziewczynki, Sandra tylko wracaj od razu do domu, musimy z Tobą porozmawiać.

-Dobrze mamo – powiedziała Sandra i chwilę później dziewczyny były na świeżym powietrzu.
- Twoja mama jest mega opiekuńcza, a co sądzisz o tym przystojniaku? - zagadała Jolka.
Tym od rur czy tam kaloryferów? Nawet nie zwróciłam uwagi, ale wyglądał na miłego! - zachichotała Sandra.
- No tak w Twojej głowie tylko Krzych, właśnie. Sprawdzałaś czy nie dzwonił?
- Nie sądzę, ale komórkę zostawiłam w domu, pewnie nie.. Nie będę robiła sobie nadziei na to.
Jutro w szkole spróbuję z nim porozmawiać. Może tym razem uda mi się. Jak myślisz?
- Myślę, że warto próbować. A przede wszystkim to pogadaj dziś z Pawłem.

- O jej, Jolka masz rację! Nie dawał ostatnie dni znaku życia, muszę się dowiedzieć czy wszystko z nim w porządku.
Dziewczyny dotarły do przystanku. Autobus numer 175 już nadjeżdżał z lewej strony. Jola cmoknęła przyjaciółkę w policzek.
- To pa, kochana! Do jutra – przytuliły się jeszcze i Jola zniknęła pośród tłumu ludzi, który znajdował się w autobusie.
Również z tego samego wysiadła Inga. Zdziwiona Sandra podeszła do siostry.
Oczywiście młoda miała słuchawki w uszach, a wśród mroku ledwo co widziała inne istoty, oprócz swoich odblaskowych butów
– Inga! - pociągnęła Sandra za kurtkę młodszej pociechy.
- Jezu co?! - wrzasnęła Inga. Dopiero wtedy Sandra zauważyła, że jej malutka siostrzyczka płakała.

- Maluszku, miałam Cię opierdzielić, że słuchasz muzyki,a jest tak niebezpiecznie. Ale widzę, że muszę Cię przytulić. Nawet nie będę pytała o co chodzi, zrobię to gdy okryjemy się kocem, a w naszych dłoniach pojawi się gorący kubek herbaty z cytrynką. Co Ty na to?
Inga uśmiechnęła się.
- Jestem jak najbardziej za!
Całą drogę szły w objęciu, w zupełnej ciszy. Tylko wiatr szeleścił listkami na drzewach. Ludzie wracali zmęczeni z pracy, a na ulicach panował półmrok.

Pół godziny później. W domu państwa Matias.
Drzwi otworzyły się, o czym wiedzieli rodzice dziewczynek. Skrzypiały niemiłosiernie, gospodarz domu w związku z obowiązkami, które ciążyły na jego barkach nigdy nie miał czasu aby zająć się majsterkowaniem we własnej oazie spokoju. Przyzwyczaił się do dźwięków, które wydawały schody czy też wyżej wspomniane drzwi. Na piedestale stawiał swoją rodzinę, a przede wszystkim pomoc swojej schorowanej żonie.
- No wróciły moje panny – skwitował Pan Matias, po jego minie nigdy nie dawało wyczytać się czy ma dobry nastrój czy też zupełnie przeciwnie. - Inguś zapraszam Cię do swojego pokoju, mam nadzieję, że lekcje zostały odrobione. Musimy porozmawiać z twoją siostrą.
Młodsza z córek niezwłocznie udała się do swojego pokoju. Miała nadzieje, że rozmowa skończy się jak najszybciej i jej siostra będzie do jej wyłącznej dyspozycji. Inga nie miała przyjaciółek. Odkąd zaczęła spotykać się z Michałem jej jedyną ostoją stała się Sandra. Inne dziewczyny zazdrościły Indze wyglądu, a przede wszystkim chłopaka. Nawet jej niegdyś najlepsza przyjaciółka Klara odwróciła się od niej. Czy już nie mam prawa do szczęścia? - zastanawiała się zawsze nastolatka. Położyła się na łóżku z telefonem w ręku i postanowiła czekać.


- Tato.. ja – zaczęła Sandra.
- Nie, Sandra. To ja. Bardzo Cię chciałem przeprosić. Rozmawiałem z rodzicami Pawła i z nim samym, oczywiście przeprosiłem tego młodego człowieka. Nie wiem jak mogłem tak pomyśleć. Byłem w ogromnym szoku, po tym telefonie. Córciu, czy nie wiesz kto mógł być sprawcą tej całej sytuacji? Kto wykonał ten telefon?
Sandrę zamurowało po raz drugi. Mimo że miała podejrzenia i poszlaki postanowiła ściemniać.
- Nie mam pojęcia, myślę, że to mógł być jakiś głupi żart. Wiesz, tato. U nas w szkole wszyscy wiedzieli, że Paweł będzie mi pomagał w matematyce.
- Rozumiem córciu, no w każdym razie bardzo Cię z mamą przepraszamy.
- Tak córeczko – dodała mama, z ulgą w głosie.
- Czy mogę już iść do siebie? - zapytała dziewczyna.
- Jeszcze mamy do Ciebie prośbę z tatą – zabrała głos pani Matias – Mogłabyś jakoś pomóc swojej siostrze z materiałem, wiem, że weszła teraz w okres buntu i ciężko się z nią porozumieć. A widzę jak dobry kontakt załapałyście.
- Jasne, mamo! - uśmiechnęła się Sandra.
- Zrobiłam Wam kanapki i herbatę – szepnęła mama i wraz z ojcem przytulili córkę.

- Jesteśmy z Ciebie dumni – powiedzieli zgodnie.
Sandra uśmiechnęła się ponownie, wzięła tacę z kanapkami oraz filiżanki z gorącą herbatą. Udała się na górę. Postawiła wszystko na biurku. I zagadnęła do siostry:
- To co masz ochotę na te kanapki z pomidorem czy z serem? Inga?
Dziewczyna leżała z poduszką.
- Inga co się dzieje? No nie wygłupiaj się, pogadamy! - prosiła Sandra.
Młodsza z córek państwa Matias zerwała się na równe nogi i pobiegła do łazienki zostawiając Sandrę w lekkim szoku.
- Co jej się stało? Przecież nie powiedziałam nic na tyle obrzydliwego, żeby mogło ją to zemdlić.
Postanowiła iść pod łazienkę i porozmawiać ze swoją siostrą. Miała pewne obawy. Inga po 20 minutach wyszła z łazienki.
- To powiesz mi o co chodzi? - zapytała zatroskana nastolatka.
To chyba zatrucie, zjadłam coś przeterminowanego ze stołówki.
- Inga, nie kłam. Bez powodu nie płakałabyś wychodząc z autobusu, czy Ty jesteś w ciąży?

- Ja nie wiem Sandra, BOŻE SANDRA JA NIE WIEM! - Inga pobiegła na łóżko.
Sandra przytuliła siostrę. I spała tej nocy razem z nią. Zapomniała nawet o Krzyśku. O telefonie do Pawła. W tym momencie jej maluszek był najważniejszy.
- Jutro kupię Ci testy. Gadałaś z Michałem?
- Tak, ale kompletnie mnie olał, tylko nie mów rodzicom. Błagam.
- Nie powiem, ale nadejdzie moment, gdy będziesz musiała się do tego przyznać. Może jutro porozmawiam z Michałem i nakreślę mu jak sprawa wygląda? Toż to jeszcze dzieciak, ale nie martw się. Dorośnie.
Inga wtuliła się w ramię siostry i razem zasnęły. Noc była chłodna.








czwartek, 14 grudnia 2017

IV

W międzyczasie Paweł siedział przy Sandrze, patrzył na nią.

- Jest piękna - myślał – Istny ideał.
Z tych rozmyślań wybił go dzwonek do drzwi. Przed nimi stał Pan Matias.
- O dzień.. - Nie zdążył dokończyć, bo starszy mężczyzna pobiegł na górę. Gdy zobaczył swoją córkę, w łóżku tego smarkacza, zamarł.
- Ty gówniarzu, zgwałciłeś ją? Dałeś jej prochy? Nie ominie Cię kara.
- Nie, to nie tak.. proszę Pana. Naprawdę..
Krzyki i wrzaski zbudziły Sandrę. Zobaczyła rozwścieczonego ojca.

- Wychodzimy stąd dziecko, wychodzimy! A Ciebie nie ominie kara! - wydarł się Pan Matias. Trzasnął drzwiami, a młodego, niewinnego chłopaka zostawił sam na sam z myślami.



20 minut później:
- Ty gówniaro, co ja Ci mówiłem, żebyś nie pałętała się pośród takich świrów? Mało Ci? Tylko nie kłam, po co tam poszłaś, bo chyba nie powiesz mi, że odrabiać matematykę. To ja haruję jak dziki osioł, a Ty się szlajasz, mógł zrobić Ci krzywdę, wiesz co nas teraz czeka? Policja, co sąsiedzi, co ludzie powiedzą?
- Tato, to nie tak. Byłam się uczyć, później zasnęłam. Nie wiem jak, jestem chora.
- Dziecko, nie wymyślaj, chora byś do niego szła? Już naprawdę nie wymyślaj, nie ominie Cię kara. Tego się po Tobie nie spodziewałam. Czy on naprawdę nic Ci nie zrobił?- wtrąciła się matka dziewczyny.
- Mamo.. tato, naprawdę nic się nie stało. Przysięgam.
- Marsz do swojego pokoju. Jutro to dokończymy. Najważniejsze, że nic Ci się nie stało, ale czy mam Ci wierzyć to przekonam się jutro – wyklarował ojciec.
Sandra poszła do pokoju, nie miała siły tłumaczyć ojcu, że do niczego między nią o Pawłem nie doszło. Zastanawiała się tylko jak paskudnie musi teraz czuć się Paweł. Nic nie pisał.. Wyskrobała do niego sms-a, że jutro wszystko się wyjaśni, podziękowała mu, przeprosiła. Zamierzała się położyć, była przemęczona, a przede wszystkim chora. Jedna myśl jej na to nie pozwoliła. Skąd ojcu przyszedł do głowy pomysł, że Paweł ją zgwałcił i jakim cudem w takim szybkim tempie znalazł się w jego domu? Była pewna, że jej przyjaciel położył ją, bo była wykończona, słyszała, jak dzwoni do jej rodziców, ale telefon nie dawał znaku życia. W takim razie jak to możliwe? I jak to wszystko wytłumaczyć, skoro akurat w tym dniu, rodzice Pawła byli poza domem. Sen przyszedł szybko. Prawdy miała się dowiedzieć w najbliższych kilku godzinach.
~

Następnego dnia Krzysiek do domu Igora aby tam się z nim spotkać. Drzwi otworzyła mu Pani Marlena. Zaprosiła go do środka i poczęstowała ciasteczkiem po czym wróciła do oglądania jakiegoś filmu w telewizji. Krzysiek wszedł schodami na piętro, wszedł do pokoju Igora i usiadł na krześle przy biurku. Igor tymczasem spał w najlepsze pochrapując przy tym rytmicznie.
-Wstawaj ziomek. Mamy sprawy do obgadania.
Jedyna reakcja Igora było przewrócenie się na drugi bok.
-Śpisz czy udajesz patafianie? Wstawał mam pomysł.
-Dobra wstaję już? Która godzina? Dopiero 11 matko boska czemu tak wcześnie, co jest?
-Człowieku mam super plan. Patrz co mam.
Krzysiek wyjął z kieszeni małe coś, co kształtem przypominało nieco gumkę od słuchawek dokanałowych.
-Co to jest?
Zapytał już niemal w pełni rozbudzony Igor.
-Pluskwa. W sensie nie taka prawdziwa tylko mikrofon. Mam w domu jeszcze takie dwie. Kiedyś dostałem na urodziny od ciotki z USA. Przykleimy jedną u Sandry, jedną u Pawła i jeszcze jedną gdzieś indziej.
-Ale po co? Sandra po wczorajszej akcji jeszcze długo do niego nie pójdzie.
-Po pierwsze po to, że nie mamy dowodu że oni tam coś robili, a po drugie chcę wiedzieć, czy ze sobą kręcą.

Igor ubrał się i już niedługo obaj byli w drodze do domu Sandry. Mieli do pokonania całkiem spory kawałek i postanowili przejść go na piechotę. Mogli co prawda pojechać autobusem, ale uznali, że po drodze wymyślą w jaki sposób po raz kolejny wkraść się do pokoju Sandry.

-Zapasowy klucz trzymają pod doniczką przy drzwiach. Kiedyś Sandra zapomniała kluczy i jak ją odprowadzałem do domu to widziałem jak go stamtąd bierze. Nie znam niestety kodu do alarmu, nigdy się nie przyglądałem jak go wstukiwała. Ale kiedyś Sandra mi mówiła, że ochrona od momentu włączenia się alarmu przyjeżdża po 7 minutach. Jakbyśmy tak wzięli klucz, szybko poszli przykleić pluskwę pod biurko Sandry, a potem się wymknęli, zamknęli drzwi i odłożyli klucz na miejsce… Pomyśleliby że alarm uruchomiła zasłonka, albo, że sam się włączył.
Krzysiek jednym tchem wypowiedział te kilka zdań. Jego plan był dobry, ale miał jedną istotną lukę, którą Igor wychwycił od razu.
-Żeby to wypaliło, to dom Sandry musi być pusty. Jak chcesz wywabić wszystkich ze środka?
-Jeszcze nie wiem Igor, ale coś wymyślę. Na pewno zaraz coś wymyślę.
~
Sandra wstała przed 11. Z potwornym bólem w klatce piersiowej. Większość nocy myślała nad zaistniałą sytuacją, a resztę udało jej się przeznaczyć na sen. Jej siostra krzątała się po pokoju.
- O,  wstała księżniczka, co tam? Niezły dym chyba był, rodzice mega wkurzeni.
- Nic nie mów, błagam. Inga, błagam.
- Oj,  Sandi, opowiadaj. Nie daj się prosić.

I tak od słowa do słowa Sandra wypchnęła z siebie wszystko co ją do tej pory gryzło. Kończąc swą opowieść ze łzami w oczach.
- Ja już nie wiem o co chodzi Inga, nie wiem.. Jestem niewinna nic nie zrobiłam – szlochała.
Inga przez chwilę się zamyśliła.
- Boże – wykrzyknęła – Już wszystko wiem, wszystko mi się przypomina, to wszystko trzymałoby się kupy. Sandra, skoro nie jesteś z Krzyśkiem, rety czemu wcześniej nie powiedziałaś? On tu był, słuchaj.. z Igorem. Weszli przez okno, jak się szykowałam. Chcieli coś na chwilę, jakąś niespodziankę dla Ciebie. No chcieli komputer – wydusiła z siebie Inga.
- Szlag by to, to znaczy, że to Krzysiek i Igor.. To znaczy, że oni coś knują. Czy to by znaczyło, że to oni dzwonili do ojca, że to właśnie oni mnie śledzą.
Dziewczyna była przerażona, pragnęła powiedzieć rodzicom całą prawdę, ale bała się, że Ci zawiadomią policję. Kochała Krzyśka, chciała z nim porozmawiać. Ale z drugiej strony nienawidziła go za całą krzywdę, którą jej wyrządził. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.
Rodzicom powiem, że Paweł nic mi nie zrobił. Uwierzą. Muszą. Powiem o tych problemach z Krzyśkiem i, że to pewnie jego głupi żart. Co sądzisz, młoda? - deklamowała dalej roztrzęsiona Sandra.
Myślę, że to głupie Sandra. Krzysiek jest nieobliczalny, powinnaś powiedzieć rodzicom, coś by zdziałali. Co jeśli stanie się coś złego?- martwiła się Inga.
- Inguś, będzie dobrze. Znam go, nie zrobiłby mi krzywdy. Nigdy. Skoro prawdopodobnie mnie śledził, to może zemszczę się i rzeczywiście wzbudzę w nim zazdrość? Co myślisz?
- Będziesz żałowała.. głupio robisz, naprawdę.

Sandra westchnęła i sięgnęła po telefon. Paweł odpisał na jej sms-a, ale tak jakoś chłodno. Dziewczynie było mega przykro, że cała sytuacja odbiła się na jej dobrym kumplu, który zachował się jak bohater. Wiedziała, że Krzysiek jest zazdrosny.. ale czy to by znaczyło, że chce także mścić się na Pawle? Nastolatka odpaliła kompa i weszła na Skype'a. Całe szczęście Paweł był dostępny. Postanowiła z nim porozmawiać natychmiast. Oraz ostrzec kumpla.
Rozmowa nie trwała długo, Paweł spieszył się do dziadków. Ale zrozumiał Sandrę i obiecał na siebie uważać.
Dziewczyna resztę dnia krążyła się po pokoju z ochotą zadzwonienia do Krzyśka. W pewnym momencie rozległ się dźwięk dzwonka.
- O dzień dobry Jolu, jak dawno Cię nie widziałam – Słychać było głos mamy Sandry z dołu. Dziewczyna zbiegła szybko na dół przywitać się z przyjaciółką. Nie wiedziała co ją czeka, w końcu ostatnimi czasy bardzo oddaliły się od siebie.

czwartek, 7 grudnia 2017

III


Sandra weszła do domu całkiem przemoczona. Podczas powrotu deszcz lunął niemiłosiernie. Dziewczyna zdjęła przemoczone ubrania i wdrapała się na górę do swojego pokoju.
Ale chwila coś tu jest nie tak - zauważyła nastolatka, patrząc na komputer - Ingaaa- wydarła się - Znów grzebałaś na moim Facebooku? - popatrzyła z politowaniem na młodszą siostrę.
- Oj niechcący, bo się nie wylogowałaaaś, a ja chciałam napisać jedną wiadomość i tak no. Przepraszam. Ale nic nie czytałam przysięgam. A teraz muszę już lecieć, buziaczki - cmoknęła siostrę i zniknęła za horyzontem.Całkiem zmarznięta Sandra postanowiła wgramolić się pod koc i pomyśleć nad życiem.Nim o tym pomyślała zasnęła przemęczona.


***

Obudził ją silny podmuch wiatru i gałąź, która odbiła się od szyby. A na dodatek ból gardła.
- No super, ciekawe jak teraz pójdę do Pawła w takim stanie. Chyba będzie trzeba to odwołać- pomyślała, lecz bardziej martwiło ją zachowanie Krzyśka. Może on tylko sobie z niej żartował? W sumie pasowałoby to idealnie. A może sam miał kogoś na boku? A może po prostu jej się wstydził dlatego nigdy miała nie poznać jego najbliższych? Tak, zdecydowanie to ostatnie pasowało najbardziej. Dziewczyna postanowiła zejść po jakiś lek i zapomnieć jak najszybciej o tym koszmarze.


***

Następnego dnia Igor i Krzysiek czekali pod domem Pawła. Była godzina 18:40 – 20 minut przed czasem, ale Krzysiek nie chciał ryzykować, że Sandra przyjdzie za wcześnie i to przegapią.
-Ciekawe, czy pocałuje ją w usta
-Krzychu już nie martw się na zapas i nie wymyślaj scenariuszy. Mówię Ci, że przyjdzie, pouczą się matmy i pójdzie. I nic więcej. Paweł to idiota przecież nawet Sandra nie rzuciłaby Cię dla niego.
-Może by nie rzuciła, a może by rzuciła. Tego się dowiemy niebawem. Właściwie, skoro jest takim idiotą, to jak to możliwe, że jest z matmy jednym z najlepszych w szkole.
-Jest idiotą we wszystkim oprócz tego. Widziałeś przecież jak się zachowuje. Weź się w garść i nie wierć się bo jeszcze nas Paweł zobaczy przez okno i nici z konspiracji.
Krzysiek przyznał przyjacielowi rację i przez około 10 minut obaj siedzieli w niemal idealnej ciszy. O 18:50 niespodziewanie pojawiła się Sandra.
-Patrz jak się nie mogła doczekać na spotkanie. 10 minut przed czasem… do mnie nigdy się tak nie spieszyła.
-Krzysiek no już naprawdę przesadzasz. Po prostu szanowała Twój czas, weź się skup może na ważnych rzeczach a nie zwracasz uwagę na takie pierdoły. Patrz jak jest ubrana. Normalny płaszcz, długie spodnie, zero dekoltu, buty też raczej normalne, a nie jakieś randkowe.
-Poczekamy zobaczymy.
Sandra szła po chodniku prowadzącym do domu Pawła. Nie było w jej chodzie nic specjalnego. Nie był ani za szybki, ani za wolny. Zatrzymała się przed furtką, spojrzała na zegarek, westchnęła lekko i nacisnęła dzwonek. Po kilku sekundach rozległo się charakterystyczne bzyczenie oznaczające, że furtka została otwarta. Sandra pchnęła ją i ruszyła w kierunku drzwi, które otworzyły się przed nią. Wtem Sandra weszła do środka.
-No i nie zobaczyłem czy ją pocałował. Zrobi to pewnie w środku, cwaniak.
-Chodź lepiej na drugą stronę, pokój Pawła jest po przeciwnej stronie na parterze. Jest w nim bardzo duże okno, może go nie zasłonił.
Chłopcy poszli schować się po drugiej stronie domu. Okno nie było zasłonięte i świetnie było przez nie widać wnętrze pokoju Pawła. Sandra siedziała na łóżku, a Paweł przy biurku. Miał otwartą książkę do matematyki. Sandra pisała coś w zeszycie. Trwało to dobre pół godziny. W końcu Paweł podszedł do Sandry, szepnął jej coś do ucha, po czym podszedł do okna i zasłonił je.
-Ty, co oni tam będą robić?
-Powiem Ci tak Krzychu, wyglądało to dość jednoznacznie.
-Nie no nie wytrzymam.Krzysiek wstał i stanowczym krokiem ruszył w stronę okna pokoju Pawła.
-Czekaj, co robisz. Nie chcesz im chyba pukać w okno jak jakiś stalker - krzyknął Igor
-Oni się pukają, więc ja też mogę popukać.
-Czekaj człowieku to nic nie da. Wymyślimy coś innego.
-Jaaaaaasny gwint jak Ty mnie denerwujesz. Dobra mam inny pomysł, ale rób dokładnie to co mówię.
Krzysiek wyjął z kieszeni telefon i zaczął pospiesznie klikać w ekran.
-Wyjmuj telefon i dzwoń - powiedział Krzysiek
-Dobra ale po co?
-Dzwoń!
Krzysiek podyktował Igorowi numer i podetknął przyjacielowi swój telefon pod nos
-Masz tu napisane co masz powiedzieć, tylko zmień głos żeby Cię nie poznał.
-Ale kto?
Nie zdążył dowiedzieć się kto, bo ten ktoś właśnie odebrał. Igor, głosem nieco niższym niż zwykle, zaczął czytać z ekranu telefonu Krzyśka.
-Dzień dobry, mam dla pana smutną wiadomość. Pańska córka Sandra właśnie uprawia seks w mieszkaniu jej znajomego Pawła Wróblewskiego. Słychać ich na ulicy, więc ciężko tu o jakąkolwiek pomyłkę. Dziękuję za uwagę i do usłyszenia.
Igor rozłączył się i popatrzył na Krzyśka.
-No nieźle żeś to Krzychu wykombinował, ale nie boisz się o Sandrę? Jej ojciec jest dość impulsywny, a przecież nie mamy dowodów, że oni tak się… wiesz. Nie słychać ich też na ulicy.
-Wiem, ze jest impulsywny, dlatego spadamy stąd, bo jak nas tu zobaczy to możemy przy okazji dostać, a nie chcę, żeby marnował siły na nas. Niech zostawi wszystko dla Pawła.


***

Kilka minut wcześniej...
Sandra postanowiła wybrać się do swojego kolegi, mimo iż miała wysoką temperaturę, a gardło bolało ją z minuty na minutę coraz bardziej. Jednak myśl o zbliżającym się egzaminie dała jej siłę, aby się zjawić. Dziewczyna nie zdawała sobie nawet sprawy co knuje jej były chłopak.. Nie miała pojęcia, że jej własna siostra wpuściła go do jej pokoju. Miała się przekonać wkrótce do czego doprowadzą jej kłamstwa.Wcisnęła na siebie ciepły sweter, dżinsy, a na koniec spsikała swoją szyję najlepszymi perfumami, które stały na jej toaletce. Złapała torbę w rękę i zeszła po schodach. Była pewna, że wymknie się z domu niepostrzeżenie. Nie chciała aby jej mama się martwiła, a co gorsze zobaczyła ją chorą, wybierającą się poza fundamenty domu. Niestety plan się nie udał, schody były drewniane, no i nie najnowsze.. co powodowało, że skrzypiały pod wpływem każdego, najmniejszego kroczku. Nawet krok baletnicy nic nie zdziałał.
-Sandruś, gdzie Ty znów lecisz noo, może byś coś zjadła? Wyglądasz strasznie blado. Za mało jesz! - krzyknęła zatroskana matka dziewczyny z kuchni.
- Mamo, spieszę się do Pawła. Musimy poćwiczyć do egzaminów, wiesz jaka ze mnie matematyczna ciapa – odparła dziewczyna, ucałowała mamę czule i wyszła z domu, zamykając za sobą drzwi. 
 Była spokojniesza, że jej rodzicielka nie zauważyła jak bardzo jej córka źle wygląda. Na pewno jest dumna, jak bardzo się staram- pomyślała Sandra. Nie wiedziała, że parę godzin później czeka ją poważna rozmowa. Wzięła płaszcz i zniknęła.Szła pośród kamienic zupełnie sama, bała się, ale wiedziała, że teraz czeka ją taka rzeczywistość. Już nikt nie odprowadzi ją pod sam dom, nikt się jej nie otuli w chłodny dzień. Przetarła łzę, która spłynęła po jej policzku. Wiedziała, że da radę. SAMA. Miała rodzinę, przyjaciół. Wszystko się ułoży – myślała – A teraz najważniejsza jest matma – odetchnęła. Zdała sobie sprawę, że dawno przez te problemy z Krzyśkiem konkretnie zaniedbała swoją najlepszą przyjaciółkę – Muszę to wszystko poskładać – obiecała sobie dziewczyna – Już 18.38? - zerknęła na zegarek i przyspieszyła kroku. Wolała być wcześniej i wcześniej wyjść.Gdy dotarła pod dom drzwi otworzył jej Paweł – była trochę zdziwiona, ponieważ tą czynność zawsze wykonywała jego mama.
-Hej – powiedziała trochę onieśmielona dziewczyna – Mogę wejść?
-Jasne – uśmiechnął się Paweł - Rodziców nie ma w domu.. hm, mama pojechała w delegację, a ojciec miał dokończyć projekt u swojego koolegi. Mam nadzieję, że nie sprawia Ci to problemu, że zostaliśmy sami? - mówił przejęty chłopak prowadząc Sandrę do swojego pokoju.
-Nie, skądże..Gdy weszli do pokoju Pawła, dziewczyna postanowiła zdjąć sweter. W jego domu było strasznie gorąco.. albo to objawy złego samopoczucia związanego z grypą – westchnęła. Nie uszło to uwagi Pawła.
-Coś nie tak, Sandruś? Wyglądasz jakoś tak.. mizernie, chociaż nawet tak porażasz blaskiem. Czy aby na pewno masz siłę uczyć się o tych pochodnych?
-Tak – odparła twardo wyciągając zeszyty i piórnik. Usiadła wygodnie na łóżku. I zaczęła notować niezrozumiałe dla niej cyferki. Wszystko w jej głowie się mieszało. Po 30 minutach była wyczerpana.
- Chyba nie najlepiej z Tobą, może powinnaś się położyć, a ja zadzwonię po Twoją mamę, żeby Cię odebrała.. Nie obraź się, ale w takim stanie nic nie pojmiesz, lepiej będzie gdy zadzwonię.Jej uwadze uszło to, że Paweł zasłonił żaluzję. Była całkowicie nieprzytomna, zasnęła niczemu niewinna w łóżku swojego kolegi. Chłopak przykrył ją i zszedł na dół.. Próbował zadzwonić do rodziców Sandry, ale telefon był zajęty. Po 3 próbach postanowił, że przyjaciółka zostanie u niego, tak będzie najbezpieczniej.


W tym samym czasie w domu rodziców Sandry i Ingi
Pan Matias po pracy był bardzo zmęczony. Nie dość, że robił coś czego nienawidził. A mianowicie wypełniał druki w miarę dobrze prosperującej firmie to musiał zarabiać na 4 osoby, ponieważ jego żona była chora.Martwiło go to, a przez to stał się bardzo impulsywny.
-Cześć skarbie – podszedł do żony, która piła herbatę, siedząc w wiklinowym fotelu
- Jak się miewasz?
-Dobrze – odparła – Sandra poszła się uczyć do Pawła. Czy Ty też zauważyłeś, że ostatnio źle wygląda? - szepnęła wykończona małżonka.
-Tak.. ale to pewnie nastoletnie sprawy, da radę. Twarda jest po ojcu – uśmiechnął się pan Matias z własnego dowcipu – A gdzie Inga?
-Siedzi u Michała..Znoowu? Czy ta dziewczyna ma pojęcie w ogóle na co się naraża? Siedzi tam non-stop. Wyprowadza mnie to już z równowagi, a oceny to już poprawiła, czy będzie bujała w obłokach? Moje niedoczekanie jak zawali ten rok. Trzeba to jak najszybciej zakończyć, ten chłopak nie jest dla niej! - Zdenerwowany wyparł z siebie wszystko co czuł Pan Matias.
-Dajmy jej czas, zobaczymy.. da radę. Wierzę w nią – uśmiechnęła się kobieta – Lepiej opowiedz jak tam u Ciebie w pracy – zachęcająco dopytywała żona.Mąż usiadł przy niej i zaczął rutynową, tą samą opowieść. Nie zdążył dokończyć, bo w kuchni rozbiegł się głośny dzwonek telefonu domowego.
-Ja odbiorę, kochanie. Siedź sobie. Po paru minutach pani Matias nie wiedziała co się dzieje, jej mąż poczerwieniał ze złości. I wybiegł z domu nie żegnając się.