poniedziałek, 8 stycznia 2018

VIII

Dziewczyny nie były świadome, że całą ich rozmowę podsłuchał Krzysiek. Zdesperowany, smutny, bliski obłędu Krzysiek. Był bardzo zdziwiony, bo wynikało z niej, że to jednak Michał jest ojcem dziecka Ingi. Jednocześnie już miał w głowie plan. Intrygę, która miała na dobre zniszczyć związek Michała i Ingi.

-Sandruś, Sandruś. Najpierw się puściłaś, potem rzuciłaś mnie jak śmiecia. Skoro nie mogę się zemścić na Tobie, ani na Twoim kolesiu, to za Twoje grzechy odpowie siostrzyczka. – Pomyślał Krzysiek
Chłopak chwycił za telefon i wybrał numer Michała. Ten odebrał po chwili.
- Haloooo?

- Cześć Michał, tu Krzysiek. Słuchaj jest sprawa. Mam informacje z bardzo pewnego źródła, że Sandra i Inga jutro do Ciebie przyjdą i będą Ci chciały wcisnąć kit, że to Twoje dziecko. Wiesz, mówiły coś o Twoim hajsie i że Paweł nie jest takim frajerem żeby płacić na dziecko więc tylko Ty im zostałeś.
- Inga tak powiedziała? Skąd to wszystko wiesz?
- Stary nie mogę Ci powiedzieć po prostu mi zaufaj. Albo i nie, nie musisz. Ale pamiętaj, że jak jutro do Ciebie przyjdą Sandra z Ingą to znaczy, że miałem rację.

- Wtedy dopiero uwierzę. A jak nie przyjdą, to dzwonię do Ingi żeby z nią pogadać. Chcę usłyszeć od niej czy to moje dziecko czy nie.
- Zrób tak. I pamiętaj, nie daj zrobić z siebie frajera. Te dwie są sprytne, ale niech znajdą sobie kogoś innego.
- Jeżeli jest tak jak mówisz, to dzięki za ostrzeżenie.
- Spoko, Michał. Na razie.
- Cześć.
Krzysiek rozłączył się i odłożył telefon. Był przekonany, że gdy tylko Michał zobaczy jutro Sandrę i Ingę pod swoimi drzwiami, nawet nie wpuści ich do środka tylko od razu wywali na ulicę. Krzysiek wiedział, że to co robi jest złe, ale miał głębokie przeświadczenie, że to co zrobiła mu Sandra było gorsze. W ten sposób wyrównywał rachunki. Inga niby jest niewinna, ale na pewno musiała wiedzieć, że Sandra zdradza Krzyśka i nic mu nie powiedziała. A nawet jeśli nie wiedziała, to trudno, na wojnie czasem giną cywile. Zresztą, może dzięki temu Sandra zrozumie, że Krzysiek nie jest osobą, którą można tak potraktować i nie ponieść żadnych konsekwencji, o nie. Zadowolony z siebie chłopak podszedł do komputera, usiadł na fotelu i włączył pierwszą grę z brzegu. Coś o strzelaniu do zombie.
Tymczasem Michał po rozmowie z Krzyśkiem znów siedział przybity. Powoli dochodził do siebie po tym, jak dowiedział się, że Inga jest w ciąży z innym facetem. Do głowy wpadła mu myśl, że może to wszystko jednak nieprawda i jakieś nieporozumienie. Inga i Paweł? Przecież to bez sensu. Ale teraz gdy Krzysiek powiedział mu o planach Sandry i Ingi, znów poczuł się fatalnie. Wiedział, że jutro przez cały dzień, będzie się modlił, żeby Inga i Sandra do niego nie przyszły. Bo jeśli przyjdą to znaczy, ze Krzysiek naprawdę wiedział co planowały. A skoro dowiedział się, ze przyjdą, to pewnie dowiedział się też po co przyjdą. A skoro tak, to lepiej żeby nie przychodziły.
Michał obudził się koło 12. Zasnął nad ranem, więc czuł się wyjątkowo niewyspany. Mimo to wstał, wziął prysznic, zrobił sobie na śniadanie jajecznicę i włączył telewizor. Nie chciało mu się robić nic produktywnego. Nie mógł się nawet skupić na programie, który oglądał. Myślał tylko, żeby Inga dziś nie przyszła, żeby Krzysiek nie miał racji i żeby to wszystko okazało się bzdurą.
Wciąż kochał Ingę i bardzo chciał, aby ona też kochała jego.
W tym samym czasie Krzysiek trzymał rękę na pulsie. Siedział przy komputerze i słuchał tego o czym rozmawiają Sandra i Inga. Wszystko się zgadzało. Planowały już niedługo wyjść do Michała. Sandra dzwoniła nawet do Krzyśka, ale ten nie odebrał. Nie chciał z nią gadać. Czuł do niej wstręt za to jak go potraktowała. Na bieżąco informował o swoich poczynaniach Igora. Wiedział bowiem, że jeśli przesadzi, to Igor mu to powie. Co prawda już mu to mówił, ale jeszcze nie na tyle dobitnie aby można było uznać sytuację za poważną. Jedno można było powiedzieć na pewno. Wszystko szło zgodnie z planem Krzyśka.

*


Inga siedziała na stołeczku przed toaletką, a Sandra kręciła jej włosy lokówką.


-Jak wyglądam? No jak? - pytała co chwilę młodsza.
-Tak samo jak 2 minuty temu, tylko masz już więcej loczków – żartowała Sandra – Włala, gotowe – dodała po 5 minutach – Jesteś już gotowa, wskakuj tylko w kieckę i buty, a przede wszystkim idź zrobić make-up. -Musisz wyglądać jak kobietka, a nie ledwo żywa dziewczynka, raz raz, szybciutko – wydała rozkaz Sandra, która była już przyszykowana do wyjścia.
-No dobrze, to zaraz wychodzimy, tak? Bo wiesz, ja zgłodniałam..

-Ej, kurde.. no nie wierzę, to szybko leć coś zjeść i się szykować a ja poszperam w necie – westchnęła jedna z nastolatek.
Parę sekund później Sandra została sama ze sobą i ciszą. Postanowiła wykorzystać czas i napisać to co od tych wszystkich dni leżało jej na sercu do byłego chłopaka.
Odpaliła laptopa, później skrzynkę mail-ową. Była pełna nic nie znaczących reklam. Zaczęła pisać, z początku szło ciężko, kasowała kilka razy wstęp i poprawiała środek. Mimo że znała Krzyśka, chciała żeby słowa, które przelewała były idealnie dopasowane, nie było tam miejsca na spontaniczność. Po 20 minutach list był gotowy. Zanim kliknęła „wyślij” postanowiła przeczytać kolejny raz każdy wers. Jak postanowiła, tak też uczyniła.
Drogi Krzyśku. Nie napiszę Panie Krzysztofie, chociaż powinnam, prawda? Doczekać się na jakikolwiek oznak życia od Ciebie jest ciężej niż spotkać sławną osobę i poprosić ją o autograf. Ale mniejsza o to, przejdźmy do sedna.
Próbuję się z Tobą skontakować na różne sposoby. Dużo myślałam o nas, dlatego potrzebowałam tej rozmowy. Smutno mi, że nie możemy do siebie dotrzeć realnie, dlatego piszę tą wiadomość. Mam nadzieję, że do Ciebie dotrze. I, że widząc mój nick nie usuniesz jej przed przeczytaniem. Wtedy w szkole, chciałam Ci powiedzieć, eh. Trudno dobrać mi odpowiednie słowa. Nie wiem jak mogłeś tak mnie traktować, i te sytuacje z Igorem. Ale teraz.. Puszczę to w niepamięć. Nigdy Cię nie zdradziłam, gdy te słowa cisnęły mi się na usta, nie przypuszczałam, że w to uwierzysz. Nie miałam pojęcia, że po prostu od tak mnie skreślisz, że czeka mnie aż takie piekło. Nie wiem nawet dlaczego nie dasz mi wyjaśnić tylko tak się zachowujesz. Po części Cię rozumiem. Miłoby było, gdybyś odpisał na tą wiadomość. Będę czekała, musimy porozmwiać i to wyjaśnić. Proszę. Jeżeli nie chcesz mnie znać, to chociaż powiedz mi to w twarz Krzysiek. Ta cała sytuacja to zarówno moja, jak i Twoja wina. Nie ufałeś mi i doskonale wiesz, że nie miałam wyboru. Działałam pod presją. Mam nadzieję, że jeszcze darzysz mnie tym samym uczuciem i spróbujemy to posklejać do kupy. Mam teraz sporo na głowie. Proszę napisz mi czy w następnym tygodniu znajdziesz dla mnie czas, chciałabym resztę przekazać Ci osobiście. I oddać Twoją bluzę, która wisi w mojej szafie. Czasami się do niej przytulam, gdy Inga śpi. Podejrzewam również, że cała sprawa związana z Ingą to również Twoja wina, nie wiem co nagadałeś temu chłopakowi, ale błagam Cię odkręć to.
To chyba na tyle, muszę kończyć. Trzymaj się – Twoja Sandra.”
Dziewczyna przetarła oczy i policzki, gdy uświadomiła sobie, że jest cała mokra od płaczu. Zrozumiała, że rozmowa z Krzyśkiem musi nastąpić jak najszybciej, mimo że wiedziała, iż Krzysztof coś kombinuje. Nie mogła dopuścić do tego by dalej ją lekceważył, chciała wiedzieć na czym stoi. Z rozważań wyrwała ją Inga.
-No, ja jestem gotowa.. a Ty, coś słabo wyglądasz. Źle się czujesz? - zauważyła dziewczyna.
-Nie, nie. To tylko.. wiesz, co? Ten kurz. Kichałam jak szalona, chyba mam jakieś uczulenie – roześmiała się sztucznie Sandra, nie chciała martwić siostry, która była w ciąży. I miała przed sobą najpierw rozmową z Michałem, a później z własnymi rodzicami. - To co zbieramy się?
-Tak, - odparła pierwszy raz tego dnia ze spokojem Inga.
Sandra zamknęła laptopa, nie zdążyła nawet sprawdzić czy Krzysiek wyświetlił jej wiadomość. Wiedziała, że będzie ją to gryzło aż do samego powrotu do domu, ale obiecała sobie, że skupi się teraz przede wszystkim na siostrze.

Minęło 10 minut, a dziewczyny znalazły się pod domem Michała. A właściwie jego pałacem. Dom Michała był ogromny, ogród zadbany, a wokół „willi” biegały dwa labradory
-To jak dzwonimy? - zapytała Sandra widząc, że jej siostra ledwo stoi.
-Ty to zrób, proszę. Albo chodźmy stąd, to nie był dobry pomysł.
-To jest Twoja jedyna szansa, teraz albo nigdy. Ja dzwonię. Ty będziesz mówiła, będę cały czas przy Tobie.
Sandra nacisnęła na dzwonek, drzwi do domu Michała otworzyła jego mama.
-Dzień dobry – zaczęła – O Inga, dawno Cię nie było – po chwili dostrzegła drugą z dziewczyn – Wy pewnie do Michała? Może ja Was do niego zaprowadzę, dobrze? - uśmiechnęła się starsza kobieta.
-Dobrze – odparła Inga i chwilę potem znalazły się przed pokojem chłopaka.
-Miiiichał, masz gości – zaczęła mama wpuszczając obie nastolatki do środka.
Mina Michała odzwierciedlała wszystko: smutek, żal, złość a przede wszystkim ogromne zdziwienie i ponownie rozczarowanie.
-Cześć dziewczyny - siadajcie – wskazał miejscie na sofie – Mamo, zostaw nas samych, jesteśmy już dorośli.

- Dobrze, syneczku. Gdyby goście chcieli soku albo jedzenie to wiesz gdzie mnie szukać – uśmiechnęła się kobieta i chwilę później zniknęła.
W pokoju nastała cisza, kłótnia wisiała w powietrzu. Głos postanowiła zabrać Sandra.

-Chyba zdajesz sobie sprawę w jakiej sprawie tu jesteśmy.
-Hah, no właśnie.. ciężko się nie domyślić. Miałem nadzieję, że Was tu nie zastanę. Dlaczego mnie nachodzicie? - spojrzał smutno na Ingę.
-Nie nachodzimy, przyszłyśmy porozmawiać, koleś. Ja wiem, że to tak nieładnie bez zapowiedzi, ale też nieładnie tak traktować swoją kobietę, nie sądzisz? Za chwilę powie Ci coś ważnego. Ale zanim do tego dojdzie, chciałam się Ciebie spytać, czy za tym całym zamieszaniem stoi Krzysiek? Słuchaj, ja wiem do czego on jest zdolny, układałam sobie wszystko w głowie. I tylko mi odpowiedz to on? Co Ci nagadał? - zapytała Sandra.
Chłopak milczał, cały czas siedział speszony, co chwila zerkał w stronę Ingi. Ona też nie wyglądała najlepiej.


-Słuchaj to ważne. Krzysiek mści się na mnie, bo powiedziałam mu jedno kłamstwo, które zakończyło nasz związek. Przez to on próbuję wyniszczyć moją rodzinę, bo wie od zawsze, że jest dla mnie na piedestale. Zacznij więc mówić, bo mnie wnerwiasz. - kontynuowała Sandra.
-Proszę odpowiedz – dodała Inga.
- Tak, Krzysiek. Znaczy, on nie chciał źle. - zaczął mówić Michał.
Nie był pewny czy może wierzyć dziewczynom, a z drugiej strony nie chciał wysypać Krzyśka.

-Co Ci nagadał? - zapytała Sandra.
-Że.. no, że to nie moje dziecko i, że Inga jest taka jak Ty, i żebym jej nie ufał. Że to może być dziecko każdego.
- Koleś, żartujesz.. to Ty wierzysz jemu, czy powinieneś Indze? Weź Ty się ogarnij, bo mnie wkurzasz. To Twoje dziecko, czy Ci się podoba czy nie, nie uciekniesz od odpowiedzialności, a już na pewno nie życzę sobie żebyś mówił, że moja siostra to wszystko robi dla pieniędzy. Ja ją znam, nikogo nie wrobiłaby w takie coś. Serca nie masz, mówiąc tak do niej wtedy. Pieniądze w naszej rodzinie nigdy nie grały dużej roli, najważniejsza była miłość, którą otrzymywałyśmy od rodziców.


-Przepraszam – wybełkotał Michał – Może rzeczywiście powinienem na spokojnie porozmawiać z Ingą. Inga wybacz mi – zwrócił się do drugiej z sióstr – Ja nie chciałem. Spotkajmy się jutro sami w parku, pochodzimy i zastanowimy się co z tym zrobić, dobrze?
-Dobrze – odparła Inga.
-No nareszcie coś pozytywnego – uśmiechnęła się Sandra. - To my będziemy się zbierać, a Wy jutro sobie pogadacie, mam nadzieję.
-Tak, ja też. Dziękuję, że dałyście mi szansę – powiedział Michał.

20 minut później obie siostry weszły do domu.
-Wróciłyście już? - wychyliła się z kuchni pani Matias.
-Tak, mamusiu. Jak się czujesz? - zapytała Inga.
-Dobrze, skarbie. A jak matma?
-No.. właśnie musimy iść, bo Sandra obiecała, że mi pomoże.
-Oj, to super dziewczynki. Powodzenia – pani Matias uściskała obie pociechy i za chwile było słychać skrzypienie schodów.
-Nie masz dziś już sił, żeby pogadać z rodzicami, co? - zapytała Sandra.
-Nie bardzo, może jutro. Dziś jestem wyczerpana, a muszę jeszcze zerknąć w tą matematykę. Sandra, bardzo Ci dziękuję, to co zrobiłaś było ekstra.

-Oj kochana, a od czego jest rodzeństwo? Właśnie od tego – skwitowała starsza.
Obie weszły do pokoju i zamknęły drzwi, Sandra dobrała się do laptopa, nim go zdążyła otworzyć wybuchła śmiechem:
-Sandra, Sandra, jak ja bym zjadła takiego kiszonego ogórasa, albo dwa ogóraski, a może nawet trzy ogóraseczki.
- Rozbrajasz mnie, mała. Już Ci po nie lecę. - uśmiechnęła się Sandra i poszła do kuchni.


niedziela, 24 grudnia 2017

VII



Późno wieczorem Krzysiek, popijając zimną Coca-colę, i chrupiąc chipsy, włączył laptopa. Odpalił program do posłuchu, z którym skonfigurowane była pluskwa, ta spoczywała bezpiecznie w szufladzie sandrowego biurka. Było już koło 23, więc chłopak nie spodziewał się, że Sandra będzie z kimś rozmawiać. Mimo wszystko chciał sprawdzić, jak sprawuje się jego amerykański sprzęt. Pokój Krzyśka był całkiem spory. Na oko miał jakieś 20 metrów kwadratowych. Znajdowało się w nim podwójne łóżko, telewizor, biurko z monitorem komputera, kilka mebli. W rogu pokoju leżał karton po jednaj z szafek, a w środku spał kot Krzyśka. Nie miał on imienia. Wszyscy domownicy zwracali się do niego po prostu Kocie.
Nagle do uszu Krzyśka dobiegł jakiś nieznajomy dźwięk. Pochodził on z laptopa. Krzysiek szybko zorientował się, że ktoś, prawdopodobnie Sandra otworzyła właśnie szufladę, w której spoczywała pluskwa. Zaraz z laptopa wydobył się kolejny dźwięk, podobny do poprzedniego, który Krzysiek rozpoznał jako dźwięk zamykania szuflady. A więc Czarek dobrze schował pluskwę. Sandra nic nie zauważyła. Wtedy Krzysiek usłyszał coś, jakby głos. Cichy szept. Zwiększył więc głośność dźwięku w laptopie i nasłuchiwał. Wydawało mu się, że słyszy głos Ingi.
-Sandra? Śpisz? – powiedziała
-Nie śpię. Przecież chodzę po pokoju
Krzyśkowi ciężko było coś dosłyszeć. Dziewczyny rozmawiały bardzo cicho. On sam wielu słów musiał się domyślać aby poukładać sobie w głowie
-Sandra ja myślę… ja myślę Sandra, że jestem w ciąży. Tak bardzo się boję Sandra
Zakłócenia się wzmogły. Przez szum do Krzyśka docierały pojedyncze słowa.
-byuibuib wiem nudfbnudi poradzimy sobie nudsss
- Ale proszę nie mów ndsidsdsdb mu njddosdnsoisind Pawłowi.
- Nie powiem ndudiusdbsidbs
- On jest ssbiasyfdudgvd. zostawi mnie prawda?
Rozmowa dziewczyn toczyła się nadal, ale Krzysiek już jej nie słuchał. Inga w ciąży z Pawłem? To niemożliwe… a jednak. Krzysiek spodziewał się, że może podsłuchać coś ciekawego, ale czegoś takiego nigdy by się nie spodziewał. Wiedział, że czeka go rozmowa z Michałem. Lubił go, czuł się zobowiązany powiedzieć mu, że jego dziewczyna ma dziecko z innym. Przy okazji nie lubił Pawła. Nadal uważał, że Paweł chciałby być dla Sandry kimś więcej. Nawet jeżeli to nie z jego powodu Sandra go rzuciła, to i tak za samo przystawianie się do Sandry na imprezie, kiedy wciąż była ona dziewczyną Krzyśka, należy mu się nauczka. Właściwie już ją dostał od ojca Sandry, ale teraz zrobił dziecko jego drugiej, młodszej córce, więc tym bardziej mu się należy.
Następnego dnia Krzysiek poszedł po szkole prosto do Michała. Umówił się z nim na boisku około 10 minut drogi od szkoły. Michał już na niego czekał, gdy Krzysiek przyszedł na miejsce.
-Cześć Krzysiek, co jest? Jak dzwoniłeś to wydawałeś się dość roztrzęsiony. – zagadał Michał
-Słuchaj stary… nie wiem jak Ci to powiedzieć. Chodzi o Ingę.
-O Ingę? Coś się jej stało? Co z nią?
-Wszystko z nią w porządku. To znaczy… tak jakby.
-Cooo? Mów szybko co z nią.
-Widzisz… nie zauważyłeś że Inga jest ostatnio jakaś dziwna? Może robi się jej słabo. Może ma mdłości? Jest nerwowa?
-No tak, rzeczywiście ostatnio zachowuje się trochę inaczej, ale co z tego? Do czego zmierzasz?
-Michał, postawię sprawę jasno. Nie pytaj mnie skąd i jak się dowiedziałem bo i tak Ci nie powiem. Inga jest w ciąży.
-W ciąży? No, ale my… no robiliśmy to, ale… Ja będę ojcem?
-Michał. Bardzo Cię lubię i bardzo mi przykro i możesz liczyć na moją pomoc. Przykro mi, że to ja muszę Ci to powiedzieć ale… Ojcem jest Paweł. Ten Sąsiad Sandry i Ingi. Sandra uczy się z nim matmy, pewnie go kojarzysz.
-Cooooooooo? Ten Paweł z Ingą? Nie, nie wierze Ci.
-Sam słyszałem jak Inga mówiła to Sandrze. Nie mogę więcej Ci powiedzieć.
-Ale jak kiedy? Ja byłbym świetnym ojcem, czemu zrobiła to z nim.
W tym momencie zadzwonił telefon. Telefon Michała.
-Krzysiek, czekaj. Inga dzwoni.

**
Sandra obudziła się przed 23. Pochodziła po pokoju zastanawiając się w jaki sposób może pomóc swojej siostrze.
Zajrzała do jednej z szuflad biurka w poszukiwaniu swojego notesu, była pewna, że tam zapisywała numer znanej psycholog, która pracowała w pobliskiej dzielnicy. Nie znalazła, ale za to zbudziła Ingę.
-Sandra? Śpisz? – powiedziała Inga.
-Nie śpię. Przecież chodzę po pokoju, nie widzisz? - Sandra podeszła do zdruzgotanej nastolatki – Inguś, nie martw się. Poradzimy sobie – dodała szybko, aby wesprzeć przyszłą mamę ciepłym słowem.
-Ale proszę nie mów nikomu Krzyśkowi, Pawłowi ani tym bardziej Michałowi.
- Nie powiem nikomu, obiecuję
- On jest dla mnie bardzo dobry, nie zostawi mnie prawda?
- Nie wiem jak zareaguje, ale jestem pewna, że byłby skończonym kretynem zostawiając taką słodką i uroczą istotkę jak ty. Mało tego nosisz prawdopodobnie jego skarb. Głowa do góry. Jutro rano wszystko się wyjaśni.
-A co z rodzicami? Co z nimi? - załamała się totalnie Inga.
-Nie martw się, pogadam z nimi wkrótce razem z tobą. Nie musisz się na razie o to martwić, rodzice zrozumieją, Michał na pewno też. Wszystko się ułoży, zobaczysz, Musisz być tylko pozytywnej myśli. Chodźmy spać, rano zadzwonisz do swojego chłopaczka. Swoją drogą dziwię się, że nawet się nie odezwał, dziwny przypadek.
-No umiesz pocieszyć.. - zezłościła się młodsza z sióstr.
-Oj wiesz o co mi chodzi. Chodź spać, rano skoczę do apteki, zostaniesz w domu, powiem starszym, że masz gorączkę, mama trochę nad tobą poskaczę z ciepłą herbatką, a resztę czasu spędzisz w spokoju. Musisz myśleć teraz przede wszystkim o sobie i zdrowiu tej małej istotki, która jest w tobie. Dobranoc kruszynki moje – ucałowała Ingę i poszła na swoją część łóżka.
-Dziękuję – odpowiedziała Inga i pięć minut później obie siostry spały zmęczone wrażeniami, które spotkały je dzisiejszego dnia.

**
O 5 rano rozdzwonił się budzik Sandry, chociaż nastolatka była bardzo zmęczona wiedziała, że musi czym prędzej ubrać się i lecieć do pobliskiej apteki, która czynna jest od 6. Miała tylko nadzieję, że rodzice nie przyłapią jej o tak wczesnej porze. Jej mama doskonale wiedziała, że Sandra we wtorki ma do szkoły dopiero na 9.30.
Nastolatka wymknęła się po cichu z domu, ku jej radości rodzice słodko spali, tak samo jak Inga.
Przed 6 była już pod apteką, naczekała się trochę i weszła. Na szczęście o tej porze była tylko ona i młoda farmaceutka.
-Dzień dobry – przywitała ją z miłym uśmiechem – Co podać?
-Poproszę dwa testy ciążowe – wydukała Sandra, w tym momencie młoda pracownica apteki spojrzała na nią krzywo. Dziewczynie zrobiło się nieswojo i niezręcznie – To nie dla mnie, to dla mamy – dodała.
-Całe szczęście, teraz młode dziewczęta są coraz bardziej hm, naiwne i głupie? - skwitowała i naliczyła nastolatce 10 zł do zapłaty.
Sandra podała gotówkę, zabrała swoje małe zakupy, pożegnała się z uśmiechem i wyszła.
Była zbulwersowana zachowaniem farmaceutki. Jakby to było zależne od młodych dziewczyn- pomyślała -to już młoda osoba, która jest w ciąży to głupie i naiwne dziewczę? - myślała Sandra wsiadając do autobusu – szczyt chamstwa – deklamowała w myślach.

**

-Jestem – Budziła Ingę – Wstawaj już mam, tylko pamiętaj schowaj te testy tak żeby ich rodzice nie znaleźli za chwileczkę.
-Dobrze, dobrze – odpowiedziała Inga – Wchodząc do łazienki ledwo trzymała się na nogach.
Sandra była bardzo niecierpliwa, Inga siedziała w łazience już 15 minut.
-Ej wychodź, zaraz rodzice się obudzą, Inga.. - W tym momencie drzwi od łazienki uchyliły się, a w nich stanęła zapłakana nastolatka.
-2 razy pozytywny, czyli jednak.. a miałam taką nadzieję, że to nie może być prawdą, Sandra. Ja miałam marzenia, rozumiesz? A Michał? Michał to pieprzony dzieciak i egoista, będę musiała zmieniać pieluchy i jemu i dziecku.
-Chwileczkę, już Ci mówiłam i powtórzę, nie martw się. Pomogę Ci, wszystko się ułoży. Wiem, że to dla Ciebie szok, naprawdę. Rozumiem Cię, ale to nie tylko trafiło się Tobie, jasne? Musisz stawić temu czoła i sprostać wyzwaniu. Zapiszę Cię do ginekologa na wizytę na najbliższy weekend i do psychologa.
-Do psychologa, co Ty sobie myślisz Sandra? Że zwariowałam i się zabije? Może od razu oddaj mnie do wariatkowa!
-Nie oburzaj się, tylko chce żeby porozmawiał z Tobą specjalista, który doda Ci wiary w siebie, przecież z psychologów nie korzystają tylko i wyłącznie wariaci, uspokój się. I kładź się do łóżka. W trybie now.
Inga zrobiła tak jak prosiła ją Sandra.
Starsza z sióstr poprawiła makijaż, dokończyła zadania z matematyki i zaczęła zbierać się do szkoły.
-Lecę, mała. Trzymaj się, ja mamie powiem co i jak, dodam, że już Ci zrobiłam herbatki i inne pierdoły, żeby Cię nie męczyła, a Ty pamiętaj żeby zadzwonić do Michała, może wpadnie tutaj, bo z domu to Cię raczej matula nie puści, buziak! - schodząc na dół Sandra zauważyła rodziców jedzących śniadanie.
-A gdzie Inga? - zauważył szybko ojciec.
-Ymmm, ma gorączkę, ale dałam jej już lekarstwa, ciepłą herbatę z cytryną, miała iść spać, a później uczyć się matmy więc zostawcie ja samą, wiecie jak ciężko znosi różne dolegliwości.. - wyjaśniła Sandra.
-No patrz, kochanie jakie mamy mądre dziecko, które opiekuje się swoją siostrą. To leć w takim razie sama i przynieś same piątki -zażartował ojciec.
-To będzie nie lada wyzwanie – roześmiała się Sandra, ucałowała rodziców i pobiegła na przystanek autobusowy.

W szkole czekała na nią niemiła niespodzianka, zostawiając rzeczy w swojej szafce natrafiła na Krzyśka.
Była pewna, że chłopak wrócił po rozum do głowy i chce z nią wreszcie porozmawiać. Jak bardzo się myliła dowiedziała się pół sekundy później.
-Nie myśl, że przyszedłem tu się godzić albo przepraszać Cię za cokolwiek. Chciałem Ci tylko uświadomić, że Twoja siostra to puszczalska, tak samo jak i jej siostrzyczka. Jeden z moich kumpli widział Was obie. U Pawełka, opowiedział mi pikantne szczegóły. I wiesz co Ci powiem? Żałuję, że ktoś taki jak Ty istnieje i niszczy życie wszystkim ludziom.
Nim Sandra zdążyła cokolwiek powiedzieć, Krzysiek odszedł na pięcie. Nie próbowała go nawet dogonić, chłód, który poczuła od swojego byłego chłopaka, był najgorszym co mogło ją spotkać. Łzy spłynęły z jej policzków. Nie rozumiała czemu Krzysiek wymyśla te wszystkie brednie, nawet nie zdążyła zapytać czy to on jest sprawcą całego zamieszania związanego z sytuacją u Pawła. Nic nie układało się już w całość, Inga puszczalska? To zabolało ją najbardziej. Nie wiedziała tylko dlaczego Krzysiek jest na tyle podły, aby mieszać w całą sytuację jej najbliższych, przecież wiedział, że to dla niej najważniejszy skarb.

**
W tym samym czasie Inga postanowiła zdobyć się na odwagę aby zadzwonić do swojego chłopaka. Wiedziała, że głupim pomysłem jest poruszać taki temat przez telefon ale musiała ściągnąć go do swojego domu jak najszybciej. Musiała poczuć się potrzebna i zrozumiana przez ojca swojego dziecka.
-Hej, Michał. Musimy porozmawiać – wydusiła z siebie dziewczyna do słuchawki.
-No mów.
-Czemu jesteś taki chłodny? To ważne, musisz tu przyjechać do mnie. - Poprosiła Inga.
-Mała, chyba śnisz, przyprawiasz mi rogi. Dowiedziałem się 5 minut wcześniej. I co, ciąża? Myślisz, że będę wychowywał Twojego bękarta, bo moi rodzice mają trochę kasy? Nieźle to sobie wymyśliłaś, było patrzeć komu włazisz do łóżka, elo.
W słuchawce słychać było tylko pip-pip. Michał się rozłączył. Inga nic nie rozumiała, bardzo źle się poczuła i nie mogła złapać tchu. Po 5 minutach, gdy udało jej się opanować emocje postanowiła ponownie skontaktować się ze swoim chłopakiem, lecz ten wyłączył telefon a jedyne słowa, które usłyszała Inga to „Abonent jest tymczasowo niedostępny. Spróbuj ponownie później”.
Dziewczyna postanowiła poczekać na Sandrę i razem z nią wymyślić rozsądną strategię, wiedziała, że siostrze puszczą nerwy i jeszcze dziś będą stały pod domem Michała. Nie wiedziała tylko, że sprawcą tych wszystkich zdarzeń, jest jedno kłamstwo, które jej siostra skierowała do Krzyśka.
**
Tego samego dnia wieczorem Krzysiek, Czarek i Igor spotkali się w domu tego pierwszego, aby omówić dalszy plan działania podsumować co wiedzą dotychczas.
-A, więc tak. Sandra mnie zdradza z jakimś typem i mnie rzuca. - rozpoczął podsumowanie Krzysiek –Nie wiemy z kim i dlaczego. Nasze podejrzenia padają na Pawła, ale gdy on i Sandra uczą się razem, sami w pokoju prawdopodobnie do niczego nie dochodzi. Słyszałem jak Paweł mówił w szkole że ojciec Sandry go przepraszał. Jeżeli jej ojciec ma pewność że do niczego nie doszło to tak zapewne jest. – kontynuował Krzysiek, a z jego ust wydobywało się słowo za słowem, jakby był w jakimś transie. – Zainstalowaliśmy u Sandry podsłuch, żeby się czegoś dowiedzieć. I ja się wczoraj dowiedziałem, że z Pawłem w ciąży jest Inga. No czy tylko dla mnie nic tu nie ma sensu?
-Nie – Odpowiedzieli zgodnie Czarek i Igor.
-Słuchajcie gadałem z chłopakiem Ingi. –Zaczął Krzysiek. - To taki Michał, nawet spoko koleś. Powiedziałem mu o Pawle, ale on nie chce się mścić. Mówi, że mu w sumie wszystko jedno dopóki Inga zniknie z jego życia i zostawi go w spokoju to on ma to wszystko gdzieś.
-Ja to go nawet rozumiem. Miał super dziewczynę. Ładna, może nie do końca mądra, ale też nie przesadnie głupia. Jak czasem tego Michała widziałem i zamieniłem z nim dwa słowa, to na więcej go za bardzo nie stać. On też pewnie wie, że lepsze od tej Ingi to raczej go nie zechcą, to też chce zapomnieć jak najszybciej o całej sytuacji, a nie się jeszcze w tym babrać. – Powiedział Igor
-Krzychu, a Ty dalej chcesz szukać tego kolesia, z którym Sandra Cię zdradziła? Może weź przykład z Michała i odpuść po prostu. –Odezwał się w końcu Czarek.
-Sandra jest już dla mnie nikim. Jeżeli wiesz, że ktoś darzy Cię jakimiś uczuciami i mu wysyłasz taką wiadomość jaką ona wysłała mnie, to nie zasługujesz na szacunek. Ale ja wiem Czarek, i Ty też to wiesz, Igor zresztą też. Każdy z nas wie, że ona nie była taka. Stara Sandra którą znałem i kochałem nigdy by mi czegoś takiego nie zrobiła. Ja muszę się dowiedzieć dlaczego i dla kogo ona się tak zmieniła.
Krzysiek wypowiedział te kilka ostatnich zdań niemalże jednym tchem. Zupełnie jakby miał już tę wypowiedź zaplanowaną z dużym wyprzedzeniem. Oczywiście nie było tak. Krzysiek powiedział wszystko to, co leżało mu na sercu. Szczerze.
-Może ją zapytaj. – Zaproponował Czarek.
-Nie powie mi. A nawet jeśli powie, to nie będę miał pewności czy mówi prawdę. – Odpowiedział Krzych. –Nie mam też pomysłu gdzie umieścić naszą drugą pluskwę.
-Moim zdaniem musimy poczekać na rozwój wypadków. Może znowu coś podsłuchasz, może któryś z nas zobaczy Sandrę z jakimś chłopakiem. No teraz w każdym razie i tak nic nie zrobimy bo nie mamy żadnego podejrzanego. –Zauważył Igor.
-Dobra, racja. Musimy poczekać. A teraz może coś obejrzymy. Mam popcorn do mikrofalówki i kilka ciekawych filmów na dvd. – Zaproponował Krzysiek.
Propozycja została jednogłośnie przyjęta.
W tym samym czasie Michał wciąż zastanawiał się nad tym co powiedział mu Krzysiek. Michał nadal miał nadzieję, że Krzysiek kłamał, albo żartował, ale znali się już długo i można powiedzieć, że dobrze. Michał nie widział jeszcze, żeby Krzysiek mówił coś w ten sposób. Był bardzo przekonujący, roztrzęsiony. Nie zdradzał żadnych oznak kłamstwa. Poza tym skąd mógł wiedzieć, że Inga dziwnie się zachowuje. I skąd by wiedział o tym, że jest w ciąży. Musiał mówić prawdę. Chłopak siedział i myślał bardzo długo. Już dawno była noc. Im dłużej myślał tym gorzej się czuł. Kochał Ingę, a teraz wszystko się zawaliło. „To tylko dziewczyna” – powtarzał sobie w myślach. Ale to niewiele pomagało.
-Może ona przez cały ten czas się mną bawiła? Może to wszystko to taki żart. Może jak mówiła że mnie kocha to jednocześnie w myślała o mnie, że jestem frajerem który we wszystko wierzy?
Nikt mu nie odpowiedział. Siedział sam w ciemnym pokoju. Sam z myślami. W końcu wstał z łózka, usiadł na fotelu, włączył komputer i wpisał w wyszukiwarce frazę „Jak się zabić szybko i bezboleśnie” po czym kliknął Enter.
**
Zniecierpliwiona Inga krzątała się po pokoju, który dzieliła ze starszą siostrą. Głowa ją bolała a oczy robiły się przeraźliwie szkliste.
-Sandra, no gdzie Ty jesteś? - zastanawiała się nastolatka. Już od ponad godziny próbowała się dodzwonić, ale telefon Sandry nie odpowiadał. W międzyczasie sprawdzała co i raz wiadomości na fb i sms-y.
 Miała nadzieję, że Michał wróci po resztki rozsądku i zainteresuje się tym co miała mu do przekazania. Nie rozumiała zachowania swojego chłopaka. Z rozmyślań wyrwał ją dzwonek do drzwi. Jej nastrój pogorszył się diametralnie gdy za szybą ujrzała roznosiciela ulotek. Nawet go nie wpuściła, z powrotem udała się na górę.
**

Sandra pojawiła się w domu późnym wieczorem, widząc siostrę skuloną w kłębek zadecydowała, że weźmie orzeźwiającą kąpiel i położy się spać. Nie chciała wyrywać siostry ze snu. Sama była bardzo zmęczona, ponieważ po południu wraz z najlepszą przyjaciółką poszły na kawę. Nie spodziewała się, że wracając w różowym szlafroku od kąpieli we wspólnym pokoju ujrzy światło.
-Inga Ty nie śpisz? - spojrzała ze zdziwieniem starsza z sióstr.
-Czekałam na Ciebie, już nie mam siły. Zrobiłam tak jak mówiłaś. Tylko.. ja nie wiem o co chodzi. Michał powiedział, że..- przerwała,a strumień łez poleciał po jej zarumienionych policzkach.
-Że? Tylko nie mów, że wyparł się dziecka! Co za gnój! - skwitowała
-Nie, gorzej. Powiedział, że z pewnością to nie jest jego dziecko. I, że na pewno się puściłam. Że jestem taka jak Ty, a chce go wrobić, bo jego rodzina jest dziana – zakończyła historię Inga
-Co za podły dupek, też sobie wymyślił.. ale zaraz – Sandrze coś się nie zgadzało – Jesteś taka jak ja, to znaczy puszczalska? Coś mi tu nie gra. Coś mi tu śmierdzi podstępem.
-Tak, dokładnie tak powiedział. Gdy chciałam aby przyjechał, odłożył słuchawkę.
-Inguś, wydaję mi się, że to jakiś spisek. Michał zna Cię tak długo czasu. Jak mógłby w ogóle coś takiego wymyślić? Coś takiego podejrzewać..
-Ale Sandra. Co sugerujesz?
-Sugeruję, a nawet nie. Ja jestem więcej niż pewna, że Krzysiek lub Igor maczał w tym palce.
-Zemścisz się na Krzyśku za to? Nawet nie wiesz jak bardzo mnie zabolały słowa Michała – chlipała Inga
-Nie zemszczę, to byłoby głupie. To jakieś jedno wielkie nieporozumienie, które muszę z tym patafianem wyjaśnić jak najszybciej, szkoda wielka, że nie raczy nawet ze mną porozmawiać twarzą w twarz.
W pokoju dziewczyn zapanowała cisza, Inga zastanawiała się jak to rozegrać.
-Może napisz mu to w wiadomości, skoro tchórzy? - odparła ucieszona ze swojego pomysłu.

-Wiesz co młoda, to jest świetny pomysł, idealny można by rzec, ale najpierw zrobimy coś innego.
-Co takiego?
-Pójdziemy jutro do Michała, pójdę razem z Tobą, wyjaśnię mu sprawę z Krzyśkiem konkretnie i wyciągnę z niego dlaczego tak Cię potraktował, choćbym miała spędzić całą dobę przed jego domem.
-Jesteś najlepsza, Sandra. Dziękuję Ci – odpowiedziała Inga wtulając się w siostrę.
-Dzięki,dzięki. A teraz chodźmy spać. Musisz jutro elegansio wyglądać, nie rycz tylko. Bo nie warto. Głowa do góry i duma księżniczki, pamiętaj jak Cię uczyłam.
Obie nastolatki wybuchły śmiechem.
-Sandra, a pożyczysz mi na tą okazję swoją koronkową bluzkę? Wiesz, chce wyglądać ładnie.. i tę szminkę, którą dostałaś pod choo- nie dokończyła.
-Tak, tak. Pożyczę, ale tylko dlatego, że wkrótce będziesz taka grubiutka, że w żaden ciuch mój się już nie wciśniesz, a teraz mykamy do spania – ucałowała siostrę i zasnęły wtulone w siebie.
Obie dziewczyny czekał ciężki okres. Miały zmierzyć się niebawem z wieloma trudnymi decyzjami. Inga musiała zadecydować czy jest gotowa na macierzyństwo, a przede wszystkim udowodnić Michałowi, że jest prawowitym ojcem.
Czy uda jej się pogodzić szkołę i wychowanie dziecka? Co powiedzą na to jej rodzice? Czy Sandrze uda się zażegnać spór z Krzysztofem? Te wszystkie pytania kłębiły się pod dachem państwa Matias.

** 
Sandra tej nocy nie mogła wcale zasnąć, patrzyła na młodszą siostrę i modliła się w myślach o lepsze jutro.  Z głowy nie mogły jej wyjść słowa Krzyśka, które do niej skierował. Nie wiedziała, że potrafi być na tyle podły i nerwowy.  Te słowa cały czas wracały do niej niczym bumerang. Dziewczyna postanowiła zadzwonić do Joli, ale była 3 nad ranem, ta na pewno już śpi - pomyślała Sandra i darowała sobie ten głupi pomysł. Weszła w Messenger i postanowiła poczytać ku własnemu zdziwieniu - stare wiadomości, które każdego dnia, kiedy jeszcze było dobrze, wymieniała z Krzyśkiem.
Weszła w galerię messengera, pierwsze zdjęcie, które jej się pokazało, to choinka, a obok niej Krzysiek, który trzymał swoją małą kuzynkę na rękach - wzruszyła się patrząc na ten obraz.  To były wspaniałe święta, bo spędzone razem. Przecież każda jej koleżanka o tym marzyła, żeby być najbliższą osobą, a nie przybłędą - a właśnie to przytrafiło się Sandrze. Była najważniejsza w te jedne, jedyne święta. Pierwsze wspólne święta i ostatnie - myślała dziewczyna. Czy tylko jednych wspólnych świąt byłam warta? Wtedy pomyślała o innych, które nie są warte żadnych, i jeszcze bardziej ją to zasmuciło. Przewijała dalej,  Sylwester na rynku i fajerwerki - i ona w śnieżnobiałej sukience. Teraz jedyne co mogą z nią zrobić, to spalić - myślała. Postanowiła przewijać dalej, nie mogła patrzeć na te wesołe obrazki,  za czasów kiedy była szczęśliwa. Przeglądała każde zdjęcie, wyszukując szczegółów, wspominała z coraz większym rozczarowaniem chwile, które  już minęły i nigdy nie wrócą. 
O 6.30 zadzwonił budzik i wyrwał ją z melancholii. 

niedziela, 17 grudnia 2017


VI



Mama spojrzała na Sandrę chłodno.

- Będę w salonie jak byście czegoś potrzebowały – powiedziała. Miała nadal żal do córki, wierzyła w jej niewinność, ale cała sytuacja wymykała jej się z rąk. Sandra stawała się coraz bardziej zamknięta w sobie. Dawniej rozmawiały o wszystkim, teraz niemalże o niczym. Ta myśl martwiła panią Matias coraz bardziej. Rozsiadła się w fotelu z nadzieją, że wkrótce wszystko wróci do normy.
Dziewczyny poszły na górę. Sandra zrozumiała, że z tych emocji zapomniała porozmawiać z matką, która bardzo się martwiła. Była zupełnie rozkojarzona. Jola także nie była rozmowna, weszła do pokoju. Przywitała się z Ingą, która zajmowała wyższe piętro łóżka.
- Inga zostawisz nas same? - zapytała Sandra

- Jasne, właśnie zbierałam się do Michała –  Inga wstała i pożegnała się z obiema.

Sandra była wdzięczna siostrze, cmoknęła ją w policzek i dodała, aby wzięła ze sobą kurtkę.

- To co Cię do mnie sprowadza? - zapytała Sandra – Miałam do Ciebie dzwo – nie dokończyła, bo Jola weszła jej  w słowo 

- Dzwonić? Czyżby? Wcale nie dzwonisz, nawet na sms-y nie odpisujesz. Nic nie robisz. Nową przyjaciółeczkę sobie znalazłaś?
- Ale, przecież nie pisa- przerwała Sandra, zrozumiała, że przez Igora ucierpiała również jej przyjaciółka. Zapomniała, że musiała zmienić numer. Podeszła do Joli i objęła ją ramieniem, wiedziała, że w tej chwili ta nie uwierzy w ten cały zawirowany okrąg zdarzeń – Przepraszam, naprawdę wiele się ostatnio dzieje.
- Wiele się dzieje, dlatego postanowiłaś mnie olać?
- Nie, Krzysiek i Igor chcą się na mnie zemścić. Boję się - rozpłakała się Sandra drugi raz tego dnia. Nie potrafiła być dłużej twardą sztuką.
- Sandra. Ale jak to?
- No zrobiłam coś głupiego. Krzysiek nie chce ze mną rozmawiać, musiałam zmienić numer, bo Igor wydzwaniał do mnie i pisał obraźliwe sms-y. Z tego wszystkiego zapomniałam podać Ci ten nowy numer, chciałam zadzwonić. Ale ostatnio tyle się dzieje. Naprawdę.
Jola uwierzyła. Przytuliła Sandrę.

- Musisz do niego zadzwonić. Wy musicie porozmawiać – zadecydowała Jola.

Dziewczyna widząc minę przyjaciółki bez wahania wzięła swoją komórkę.

- Jola.. on nie odbiera – i po raz trzeci zalała się łzami.
~~


- Prawda jest taka Krzychu, że my co chwila siedzimy pod jakimś domem. Kilka dni temu siedzieliśmy pod domem Sandry, wczoraj pod domem Pawła, a dziś znów Sandry. Szczerze mówiąc zaczyna to już być nudne.
- Może nudne, ale konieczne.
- Ale siedzimy tu już godzinę człowieku. Poważnie, mogłaby ci już przejść ta obsesja na punkcie Sandry. Niech robi co chce, co z tego, że ją podsłuchasz? Chyba nie zamierzasz jej związać i trzymać w piwnicy tylko po to, żeby nie spotykała się z Pawłem.
- Igor, znamy się już ładnych parę lat tak? Jeżeli nie chcesz, to mi nie pomagaj, ale ja mam prawo wiedzieć z kim Sandra mnie zdradzała i dowiem się tego. Nieważne co myślisz. 
- Może po prostu ją zapytaj…
Krzysiek odwrócił wzrok. Do jego oczu napłynęły łzy. Jednak po chwili opanował się, gdy przypomniało mu się, że ma tu do wykonania zadanie.
-Nie chcę jej już znać Igor. Nie chcę z nią rozmawiać, o nic jej pytać, dzwonić, nie chcę od niej odbierać telefonów. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego po tym co mi zrobiła rozumiesz? Chcę tylko wiedzieć kiedy, gdzie i z kim. A wtedy znajdę sobie kogoś lepszego, bo zasługuję na kogoś lepszego. A teraz słuchaj bo mam pomysł. Przyszedł mi do głowy, jak mówiłeś o tym związaniu Sandry…
-Krzysiek, nie chcesz chyba…
-Nie, nie chcę, mam inny pomysł. Do czego można kogoś przywiązać?
-Nie wiem. Może do jakiegoś haka.
-Ty to jednak nie jesteś geniuszem. Gdzie ty u Sandry w domu widziałeś hak. Do grzejnika człowieku. No przecież zawsze do kaloryfera się przywiązuje ludzi.
- Jak to zawsze? To Ty masz już za sobą takie przywiązywanie?
-Nie mam, ale oglądam filmy.
-No ale mówiłeś, że nie chcesz jej związać? To w końcu co zrobisz z tym kaloryferem?
-Odpowietrzę. To znaczy nie ja, ale mam starszego kumpla, który wisi mi przysługę. Przyjdzie do Sandry i jej odpowietrzy kaloryfer. A przy okazji przyklei coś małego, czarnego…
-Ale jak on go odpowietrzy. Człowieku paliłeś coś? Czy o co chodzi?
-No to, że Ty nie jesteś Igor geniuszem to jest mało powiedziane. Ty to nie jesteś nawet ponadprzeciętnie mądry. Człowieku on jej nic nie odpowietrzy tylko będzie udawał. Popuka, postuka, przyklei co trzeba i gotowe.
-Ahaaaa no to już ma większy sens.
Krzysiek zadzwonił do wspomnianego kolegi, wyjaśnił mu po krótce sytuacje i po piętnastu minutach z samochodu wysiadł kilka lat starszy od przyjaciół chłopak w stroju roboczym i z kluczem francuskim w ręce. 
-Elo Krzychu.
-Cześć Czarek. To jest Igor.
-Elo Igor.
-Cześć Czarek.
-Dobra Czarek, przejdźmy do rzeczy, Ja i Igor tu poczekamy, a Ty zadzwoń domofonem, powiedz, że jesteś z urzędu miasta i sprawdzasz napowietrzenie kaloryferów. Jak cię wpuszczą to idziesz do pokoju Sandry i przyklejasz to – powiedział Krzysiek podając pluskwy Czarkowi – w jakimś dobrze osłoniętym miejscu. Może być nawet za kaloryferem, ale jak zobaczysz lepsze miejsce to też może być. Tylko musisz to zrobić dyskretnie.
-Eeee, ale czemu mam iść do pokoju Sandry. Znaczy wiem po co, ale żeby było wiarygodnie muszę oblecieć wszystkie pokoje chyba nie?
-Taaaak stary, ty to masz łeb jednak, nie to co niektórzy tutaj
Mówiąc to Krzysiek wymownie popatrzył na Igora, który tylko prychnął z niezadowolenia.
Czarek jeszcze chwile wizualizował sobie w głowie co ma zrobić, po czym podszedł do domofonu i zadzwonił do drzwi. Z głośniczka wydobył się kobiecy głos.
-Haloooo? – Powiedziała Pani Matias
-Dzień dobry Pani, jestem z yyyyy urzędu miasta i yyy sprawdzam, czy kaloryfery nie są zapowietrzone.
-Ach no dobrze, proszę wejść
Pani Matias otworzyła Czarkowi furtkę, a następnie drzwi wejściowe. Czarek wszedł do środka, zdjął buty i zaproszony przez Panią Matias wszedł do salonu. Od razu udał się w stronę pierwszego kaloryfera, który zobaczył. Ostukał go, udał, że coś odkręca kluczem francuskim, i po kilku minutach udał się do kolejnego kaloryfera. Pani Matias nie wykazywała zbytniego zainteresowania Czarkiem, co było mu bardzo na rękę. Zaproponowała mu jedynie herbatę, ale grzecznie odmówił. Nie chciał, aby robiła sobie kłopot. Zresztą czuł wyrzuty sumienia, że podał się za eksperta od kaloryferów, a zaraz przyklei do jednego z nich pluskwę. Po udawanej kontroli wszystkich kaloryferów na parterze Czarek wszedł na piętro. Tam nikt go nie widział, tylko z jednego pokoju dobiegały go odgłosy rozmowy dwóch dziewczyn, Uznał, że tu nie musi już ostukiwać każdego kaloryfera, bo i tak nikt na niego nie patrzy. Poszedł więc prosto do drzwi pokoju Sandry. Zapukał, a gdy usłyszał „proszę”, wszedł, powiedział, że chce sprawdzić kaloryfer. Podszedł do niego, ostukał go i powiedział.
-No no, nieźle żeście napowietrzyły sobie kaloryfer, Trzeba będzie odkręcać.
-To my może pójdziemy do innego pokoju, nie chcemy panu przeszkadzać.
Na taką właśnie reakcję liczył Czarek. Miał nadzieję, że Sandra i jej koleżanka nie będą chciały rozmawiać przy nim, ani też czekać z rozmową aż on skończy odpowietrzać kaloryfer. Rozejrzał się po pokoju, aby znaleźć dobre miejsce na przyklejenie pluskwy. Grzejnik lubił szumieć, zresztą łatwo przenosił tez inne dźwięki. Czarek nie uważał, aby było to najlepsze miejsce na pluskwę. W końcu jego wzrok padł na szufladę biurka, z której wystawał jakiś kabel. Otworzył ją i jego oczom ukazała się wielka plątanina kabli wszelkiej maści. Były tam kable usb, słuchawki, ładowarki… po prostu wszystko co miało jakiś kabel. Prawdopodobnie były one już stare, i w większości bezużyteczne, ale Czarek uznał, ze będzie to fantastyczne miejsce na chowanie pluskwy. Szuflada wyglądała tak, jakby Sandra prawie do niej nie zaglądała. Nie ma szans, żeby przez te wszystkie kable dojrzała małą pluskwę przyklejoną na dnie szuflady. A nawet jeśli kiedyś ją znajdzie, to pomyśli, ze to jakaś gumka od słuchawek, bo tak właśnie pluskwa na pierwszy rzut oka wyglądała. Czarek przykleił ją więc w tylnej części szuflady na jej dnie. Po czym wsunął szufladę i wyszedł z pokoju, zszedł schodami na dół. Powiedział do widzenia Pani Matias i wyszedł z domu. Jego misja udała się w 100%.
~~


Rozmowę dziewczyn przerwał rzekomo młody chłopak z urzędu, który sprawdzał stan kaloryferów. Zszokowane nastolatki postanowiły przenieść się do salonu, aby nie przeszkadzać. Nie były świadome, że to część planu Pawła i Krzyśka.

20 minut później, w tej damej dzielnicy miasta w której mieszkała Sandra.
-Michał, już nie wiem co mam zrobić, jak mam pomóc mojej siostrze. Jeszcze te problemy z polonistką i najgorsze, że spóźnia mi się okres.
-Oj skarbeńku, najdroższa.. Wyluzuj, ostatnio na tapecie ciągle są problemy Twojej siostry. Sandra, Sandra, Sandra. Ciągle Sandra. A ja? - spojrzał na Ingę z uśmieszkiem.
-Jezu, to nie jest śmieszne, martwię się o nią, okej? O siebie zresztą też. - wrzasnęła Inga.
-Brałbym Cię jak komornik telewizor – zażartował Michał i jak okazało się parę sekund później, zupełnie niepotrzebnie.

-Dzieciak z Ciebie, nic a nic nie rozumiesz!!! Martwisz się tylko o siebie. Egoista!
Inga wybiegła z pokoju Michała, a on odpalił najnowsze GTA.
-Ah te laseczki – skwitował – Kupię jej jutro jakąś różę, a może nawet 10, bo się wkurzyła fest. A no i wieczorem wyślę sms-a – myślał chłopak czekając aż gra się załaduje.
~~

- Dziewczynki zrobić Wam kanapeczki? - zapytała z uśmieszkiem pani Matias.
-Nie,  mamo, nie trzeba.
- Na pewno?
- Nie, nie – włączyła się Jola - Ja i tak za chwilę muszę się zbierać, zasiedziałam się dzisiaj troszeczkę.
- Nic nie szkodzi, możesz u nas siedzieć ile tylko zechcesz, kochana – dodała mama Sandry i z powrotem wróciła do swojego ulubionego fotela.
Dziewczyny pogadały jeszcze minut pięć i zaczęły szykować się do wyjścia.
- Mamo, ja odprowadzę Jolę na przystanek autobusowy, dobrze? - zapytała Sandra, stojąca w korytarzu.
- Dobrze córciu, tylko nie zapomnij założyć cieplejszej kurtki, wieczory są teraz coraz chłodniejsze!
- Do widzenia pani Matias i dziękuję za gościnę – powiedziała Jola.
- Pa mamo!
- Pa dziewczynki, Sandra tylko wracaj od razu do domu, musimy z Tobą porozmawiać.

-Dobrze mamo – powiedziała Sandra i chwilę później dziewczyny były na świeżym powietrzu.
- Twoja mama jest mega opiekuńcza, a co sądzisz o tym przystojniaku? - zagadała Jolka.
Tym od rur czy tam kaloryferów? Nawet nie zwróciłam uwagi, ale wyglądał na miłego! - zachichotała Sandra.
- No tak w Twojej głowie tylko Krzych, właśnie. Sprawdzałaś czy nie dzwonił?
- Nie sądzę, ale komórkę zostawiłam w domu, pewnie nie.. Nie będę robiła sobie nadziei na to.
Jutro w szkole spróbuję z nim porozmawiać. Może tym razem uda mi się. Jak myślisz?
- Myślę, że warto próbować. A przede wszystkim to pogadaj dziś z Pawłem.

- O jej, Jolka masz rację! Nie dawał ostatnie dni znaku życia, muszę się dowiedzieć czy wszystko z nim w porządku.
Dziewczyny dotarły do przystanku. Autobus numer 175 już nadjeżdżał z lewej strony. Jola cmoknęła przyjaciółkę w policzek.
- To pa, kochana! Do jutra – przytuliły się jeszcze i Jola zniknęła pośród tłumu ludzi, który znajdował się w autobusie.
Również z tego samego wysiadła Inga. Zdziwiona Sandra podeszła do siostry.
Oczywiście młoda miała słuchawki w uszach, a wśród mroku ledwo co widziała inne istoty, oprócz swoich odblaskowych butów
– Inga! - pociągnęła Sandra za kurtkę młodszej pociechy.
- Jezu co?! - wrzasnęła Inga. Dopiero wtedy Sandra zauważyła, że jej malutka siostrzyczka płakała.

- Maluszku, miałam Cię opierdzielić, że słuchasz muzyki,a jest tak niebezpiecznie. Ale widzę, że muszę Cię przytulić. Nawet nie będę pytała o co chodzi, zrobię to gdy okryjemy się kocem, a w naszych dłoniach pojawi się gorący kubek herbaty z cytrynką. Co Ty na to?
Inga uśmiechnęła się.
- Jestem jak najbardziej za!
Całą drogę szły w objęciu, w zupełnej ciszy. Tylko wiatr szeleścił listkami na drzewach. Ludzie wracali zmęczeni z pracy, a na ulicach panował półmrok.

Pół godziny później. W domu państwa Matias.
Drzwi otworzyły się, o czym wiedzieli rodzice dziewczynek. Skrzypiały niemiłosiernie, gospodarz domu w związku z obowiązkami, które ciążyły na jego barkach nigdy nie miał czasu aby zająć się majsterkowaniem we własnej oazie spokoju. Przyzwyczaił się do dźwięków, które wydawały schody czy też wyżej wspomniane drzwi. Na piedestale stawiał swoją rodzinę, a przede wszystkim pomoc swojej schorowanej żonie.
- No wróciły moje panny – skwitował Pan Matias, po jego minie nigdy nie dawało wyczytać się czy ma dobry nastrój czy też zupełnie przeciwnie. - Inguś zapraszam Cię do swojego pokoju, mam nadzieję, że lekcje zostały odrobione. Musimy porozmawiać z twoją siostrą.
Młodsza z córek niezwłocznie udała się do swojego pokoju. Miała nadzieje, że rozmowa skończy się jak najszybciej i jej siostra będzie do jej wyłącznej dyspozycji. Inga nie miała przyjaciółek. Odkąd zaczęła spotykać się z Michałem jej jedyną ostoją stała się Sandra. Inne dziewczyny zazdrościły Indze wyglądu, a przede wszystkim chłopaka. Nawet jej niegdyś najlepsza przyjaciółka Klara odwróciła się od niej. Czy już nie mam prawa do szczęścia? - zastanawiała się zawsze nastolatka. Położyła się na łóżku z telefonem w ręku i postanowiła czekać.


- Tato.. ja – zaczęła Sandra.
- Nie, Sandra. To ja. Bardzo Cię chciałem przeprosić. Rozmawiałem z rodzicami Pawła i z nim samym, oczywiście przeprosiłem tego młodego człowieka. Nie wiem jak mogłem tak pomyśleć. Byłem w ogromnym szoku, po tym telefonie. Córciu, czy nie wiesz kto mógł być sprawcą tej całej sytuacji? Kto wykonał ten telefon?
Sandrę zamurowało po raz drugi. Mimo że miała podejrzenia i poszlaki postanowiła ściemniać.
- Nie mam pojęcia, myślę, że to mógł być jakiś głupi żart. Wiesz, tato. U nas w szkole wszyscy wiedzieli, że Paweł będzie mi pomagał w matematyce.
- Rozumiem córciu, no w każdym razie bardzo Cię z mamą przepraszamy.
- Tak córeczko – dodała mama, z ulgą w głosie.
- Czy mogę już iść do siebie? - zapytała dziewczyna.
- Jeszcze mamy do Ciebie prośbę z tatą – zabrała głos pani Matias – Mogłabyś jakoś pomóc swojej siostrze z materiałem, wiem, że weszła teraz w okres buntu i ciężko się z nią porozumieć. A widzę jak dobry kontakt załapałyście.
- Jasne, mamo! - uśmiechnęła się Sandra.
- Zrobiłam Wam kanapki i herbatę – szepnęła mama i wraz z ojcem przytulili córkę.

- Jesteśmy z Ciebie dumni – powiedzieli zgodnie.
Sandra uśmiechnęła się ponownie, wzięła tacę z kanapkami oraz filiżanki z gorącą herbatą. Udała się na górę. Postawiła wszystko na biurku. I zagadnęła do siostry:
- To co masz ochotę na te kanapki z pomidorem czy z serem? Inga?
Dziewczyna leżała z poduszką.
- Inga co się dzieje? No nie wygłupiaj się, pogadamy! - prosiła Sandra.
Młodsza z córek państwa Matias zerwała się na równe nogi i pobiegła do łazienki zostawiając Sandrę w lekkim szoku.
- Co jej się stało? Przecież nie powiedziałam nic na tyle obrzydliwego, żeby mogło ją to zemdlić.
Postanowiła iść pod łazienkę i porozmawiać ze swoją siostrą. Miała pewne obawy. Inga po 20 minutach wyszła z łazienki.
- To powiesz mi o co chodzi? - zapytała zatroskana nastolatka.
To chyba zatrucie, zjadłam coś przeterminowanego ze stołówki.
- Inga, nie kłam. Bez powodu nie płakałabyś wychodząc z autobusu, czy Ty jesteś w ciąży?

- Ja nie wiem Sandra, BOŻE SANDRA JA NIE WIEM! - Inga pobiegła na łóżko.
Sandra przytuliła siostrę. I spała tej nocy razem z nią. Zapomniała nawet o Krzyśku. O telefonie do Pawła. W tym momencie jej maluszek był najważniejszy.
- Jutro kupię Ci testy. Gadałaś z Michałem?
- Tak, ale kompletnie mnie olał, tylko nie mów rodzicom. Błagam.
- Nie powiem, ale nadejdzie moment, gdy będziesz musiała się do tego przyznać. Może jutro porozmawiam z Michałem i nakreślę mu jak sprawa wygląda? Toż to jeszcze dzieciak, ale nie martw się. Dorośnie.
Inga wtuliła się w ramię siostry i razem zasnęły. Noc była chłodna.