czwartek, 30 listopada 2017

II



- Pisałem do niej z tysiąc razy stary. Ona jest taką dziwką, mówię Ci, ani razu nie odpisała - powiedział wzburzonym głosem Igor, gdy tylko wszedł do pokoju Krzyśka.
Żadna odpowiedź jednak nie padła. Igor usiadł więc na kanapie obok swojego przyjaciela, który nieobecnym wzrokiem patrzył jakby w głąb białej ściany, która to stała przed nimi. Igor jeszcze raz spróbował się odezwać:
Krzychu, chodź wyskoczymy do kina. Grają świetną komedię. Weźmiemy popcorn, pójdziemy potem na jakieś żarcie.
Krzysiek tylko głęboko westchnął i pokręcił przecząco głową. Prawie zawsze, gdy Igor był u Krzyśka, ten siadał przy komputerze, włączał muzykę i śmiał się do rozpuku przy ich wspólnych rozmowach. Tym razem Igor spodziewał się, że może być inaczej ale… żeby aż tak? Nagle, zupełnie niespodziewanie ciszę przerwał Krzysiek.
Chcę wiedzieć kto to. – Igor liczył na jakieś rozwinięcie ze strony przyjaciela, ale gdy to nie nastąpiło postanowił sam pociągnąć temat.
Ale, że kto? W sensie, kto, kto to?
-On. Ten koleś z którym to zrobiła.
-No dobra, ale co zrobisz. Widzisz jaką ona jest szmatą, jak nawet z nim pogadamy żeby ją zostawił, to ona się puści z innym. Widzisz, że daje jej przyjemność, że Cię zdradza.
- O nie Igor, ja na pewno z nim nie będę rozmawiał
Mówiąc to, Krzysiek sięgnął po scyzoryk leżący na biurku. Popatrzył na niego chwilę, otworzył ostrze i mówił dalej.
- Co najwyżej zamienię z nim kilka słów, ale będą to ostatnie słowa, które on usłyszy. I zapewniam Cię, że nie będą one miłe.
- Pojebało Cię człowieku? Przepraszam, że to mówię, ale wiesz co się stało z Twoim ojcem. Był porządnym gościem, potem jeden błąd i…
- Zamknij się! Mojego ojca zabił jego własny przyjaciel. Zdradził go i tyle.
- Człowieku ale ten przyjaciel był szefem gangu! Sam mi to mówiłeś! Zastanów się, nie daj sobie zmarnować życia przez jakąś sukę!
Krzysiek westchnął po raz kolejny. Igor miał nadzieję, że ten cały pomysł z zabiciem tamtego, to jeden z takich tekstów, które się mówi po to, żeby poczuć się lepiej, a tak naprawdę samemu się w nie nie wierzy. Zabrzmiało to jednak bardzo realistycznie, a do tej pory Igor był w stanie prawie zawsze odgadnąć czy Krzysiek mówi prawdę, czy kłamie, czy żartuje... Znali się już tyle czasu, że Igor myślał, że nic w Krzyśku nie jest w stanie go zaskoczyć. Czyżby się jednak mylił?
- Może masz rację Igor. Dobra, na pewno masz rację. Ale i tak chcę wiedzieć kto to jest. Po prostu, mam prawo wiedzieć. Kochałem ją i najzwyczajniej w świecie, należy mi się ta wiedza.
Igorowi spadł kamień z serca.
- Rozumiem stary, pomogę Ci. Też się na tym zastanawiałem i wydaje mi się, że to mógł być ten cały Pawełek. Wiesz, ten sąsiad Sandry, co jak u niej byliśmy na imprezie miesiąc temu, to się upił i się do niej przystawiał.
- Tak… to może być on. Słuchaj, może byśmy poszli tam pod jej dom. Schowamy się w krzakach i podpatrzymy czy się coś tam między nimi nie dzieje
- Dla Ciebie wszystko stary!
Igor był bardzo szczęśliwy, że Krzysiek zaczął z nim normalnie rozmawiać, ale przede wszystkim dlatego, że porzucił pomysł o krwawym wyjściu z całej sytuacji. Igor był tym szczęściem tak zaślepiony, że nie zauważył jak Krzysiek przed wyjściem z pokoju bierze scyzoryk z biurka i wkłada go sobie do tylnej kieszeni spodni.

. . .

Pukanie do drzwi ostudziło i wyciszyło Sandrę do minimum. Oczy przestały być przeszklone, zamieniły się w naturalne paciorki. Dziewczyna zbiegła po schodkach, aby otworzyć siostrze drzwi.
- Heeeja - krzyknęła Inga już od progu - Bardzo zdziwiona jak ogromnym uśmiechem emanowała jej starsza siostra, aż nad wyraz sztucznym - A co Ty taka wesolutka? - zapytała z ciekawskim uśmieszkiem.
No i zaczyna się, znów bawi się w detektywa - pomyślała Sandra.. Już chciała jej odpowiedzieć, gdy ta jak to ma w swych "manierach" weszła jej w słowo:
- Czyżby Krzysiek się oświadczyył? Mam już zbierać na ślub? - zachichotała młoda.
Sandra spojrzała z pogardą na siostrę:
- Nie bądź taka ciekawska - uśmiechnęła się w miarę naturalnie i w myślach pojawił jej się niecny plan, trzeba jak najszybciej ewakuować się z domu - Wiesz co kochana ma, muszę wyjść za chwilkę z domu, dzwoniła Pola i mam pomóc jej przy projekcie z polaczka, mam nadzieję, że nie obrazisz się gdy wyjdę z domu i zostawię Cię samą? - mydliła Sandra
- Nie no dobra.. skoro tak, dam sobie radę. Obiecuję, że nie będę bardzo szperała w Twoich rzeczach - odpowiedziała Inga z diabelskim uśmieszkiem.
- No ja myślę - rzuciła Sandra zakładając kurtkę przeciwdeszczową. Pobiegła jeszcze szybko po telefon i już parę minut później wiatr targał jej brązowanymi lokami.
Udała się do pobliskiego parku, mimo że zanosiło się na deszcz.
Ah, jednak pogoda w północnej Polsce czasami się sprawdzała. Usiadła na ławce. Właśnie na tej na której pierwszy raz Krzysiek skradł jej gorący pocałunek.
Nastolatka poczuła kroplę deszczu na policzku.
Czyżby niebo płakało nade mną? - spojrzała na nimbostratusy. Co za przekorny los - skwitowała, gdy deszcz na dobre się rozpadał.
Wrócić do domu, do wścibskiej sisterki czy siedzieć i rozmyślać w tę pluchę? Wybrała rozmyślania, które wiązały się z późniejszą grypą, o czym miała dowiedzieć się parę dni później.

 . . . 

W tym samym czasie pod domem państwa Matias. Rodziców Ingi i Sandry.
- Właź w te krzaki i czekaj. Ja spróbuję popatrzeć przez okno czy nikogo nie ma w środku.
Igor pospiesznie kucnął w wyznaczonym przez Krzyśka miejscu, podczas gdy ten podskakując próbował zajrzeć przez okno do środka domu Sandry.
- Nikogo nie ma. Podsadź mnie.
- Co chcesz tam zobaczyć, skoro nikogo nie ma?- Nie wiem, dowiem się jak zobaczę.
Igor uznał, że w tym stanie nie ma co denerwować Krzyśka, więc zajął pozycję pod oknem domu Sandry i pochylił się, aby wziąć przyjaciela na barana. Krzysiek wskoczył na Igora i gdy tylko zajrzał w okno zobaczył wpatrującą się w niego twarz. Krzyknął przerażony i spadł na ziemię. Okno nagle otworzyło się i wychyliła się z niego dziewczyna, którą dopiero po kilku sekundach chłopcy rozpoznali jako Ingę, siostrę Sandry.
-Co wy tu robicie? Krzysiek, ja wiedziałem że ty jesteś kretynem, ale że aż takim to się nie spodziewałam. Sandry nie ma, poszła gdzieś.
Krzysiek zorientował się w tym momencie, że Inga nie wie o tym, ze on i Sandra zerwali i wpadł mu do głowy pewien pomysł.
- Sandry nie ma? O to się świetnie składa. Widzisz, chcę jej zrobić niespodziankę i liczyłem, że Cię zastanę pod jej nieobecność.
- Niespodziankę? Słuchaj nie mam czasu, sama też zaraz wychodzę.
- Nic nie szkodzi, to zajmie maksymalnie 5 minut. Nooo może 10, ale nie więcej. Musimy tylko wejść do jej pokoju i poklikać chwile na komputerze. Chcemy jej zostawić niespodziankę, wiesz.
Inga zawahała się przez chwilę.. Wiedziała, że Sandra nienawidzi gdy ktoś rusza jej rzeczy, zwłaszcza sukienek lub komputera. Krzysiek zauważył to i nie czekając na odpowiedź ruszył z Igorem do drzwi wejściowych.
- No dobrze wchodźcie, ale macie 10 minut, nie więcej!
- Dziękujemy!
Igor i Krzysiek usiedli przy komputerze. Zrozumieli się bez słów. Szukali jakichkolwiek śladów kontaktowania się Sandry z Pawłem. Nie trzeba było szukać długo. Jeden z najnowszych maili jakie znaleźli był od Pawła.
-Umówili się na jutro, na 19. Podobno będą się uczyć matmy, ale wątpię w to…
- Krzysiek uspokój się, oni od zawsze uczą się matmy razem, Paweł jest w tym dobry i tyle.
Ich rozmowę przerwał dźwięk otwierających się drzwi, a chłopcy rzucili się do okna. Zdążyli przez nie wyskoczyć tuż po tym, jak do domu weszła Sandra.

. . .

niedziela, 26 listopada 2017

 I            


        Dzień był ironicznie ciepły i słoneczny. Krzysiek bardzo chciał, aby w tym momencie lał deszcz. Chciałby wybiec na dwór i w ciągu kilku minut być kompletnie przemoczonym. Chciałby, aby w tym deszczu nikt nie widział jego łez i żeby niebo płakało razem z nim. Zamiast tego wyobrażał sobie tylko, że biegnie przez święcące od wody ulice, jego kompletnie mokre buty wydają chlapiący dźwięk a na zewnątrz nie ma nikogo, kto mógłby się zdziwić na jego widok. Nikt oprócz niego nie chciał płakać w deszczu.
Kochał Sandrę. Kochał ją szczerze, ale ona nim pomiatała. Zawsze się tego domyślał, ale teraz już wiedział. Zdradzała go i nawet nie starała się tego ukryć. Napisała mu to tak, jakby chciała mu sprawić jak największy ból. Bez skrupułów, bez żalu, skruchy, przeprosin. Czyste, surowe „tak, zdradziłam cie, no i dobrze bo było mi cudownie i jemu tez”.
Krzysiek, mimo że się domyślał, liczył na coś innego. Liczył, że Sandra go pokocha… sam nie wiedział na co. Wiedział że ją kocha, ale teraz to już nieważne. Miał wrażenie, ze jeżeli by to jej napisał, to tylko sprawiłby jej przyjemność. To było dla niego najstraszniejsze. Ona chciała, żeby mu było jak najgorzej. Inaczej by tak nie napisała. Inaczej próbowałaby go pocieszać, cokolwiek. Krzysiek czuł się najgorzej w życiu.

* * *

        Sandra siedziała w swoim pokoju. Jej samopoczucie, jak sama mówiła, oscylowało w granicach normy. Ta oscylacja była jednak nieco zachwiana, przez niemal nieprzerwanie wibrujący telefon. Pisał do niej Igor. Znała go niechętnie i tylko dlatego, ze dobrze znali się z Krzyśkiem. Kolesiem, z którym jeszcze niedawno łączyło ją całkiem sporo. Dziś się to jednak zmieniło i z wiadomości Igora wynikało, że Krzysiek nie najlepiej przyjął tę zmianę. Telefon znów zawibrował. Treść kolejnej wiadomości Igora nie zdziwiła Sandry. „Jesteś szmatą i nie zasługujesz na nikogo”. Przyzwyczaiła się. Wiedziała, że Igor ma powody żeby tak pisać, ale mało ją to obchodziło. Nic jej już nie obchodziło. Tylko ona sama.
Telefon przestał wibrować dopiero po kilku godzinach. Bynajmniej nie dlatego, że Igorowi skończyły się wyzwiska, bądź znudziło mu się ich wysyłanie. Sandra po prostu go zablokowała. Ciągłe wibracje tylko ją dekoncentrowały. A książka się sama nie przeczyta."

***

        Telefon zawibrował kolejny raz. Dziewczyna postanowiła rzucić go w kąt. Wiedziała, że Igor jest zdolny do kupienia nowego numeru i pisania dalszych obraźliwości i uszczypliwości. Jak postanowiła tak zrobiła. Wypasiony Iphone 6 leżał już w kącie pokoju kilka sekund później.
Położyła się na górze swojego łóżka. Była nieszczęśliwą posiadaczką dwupiętrowego, drewnianego łoża, które dzieliła z młodszą o rok siostrą - Ingą. Kochała młodszą pociechę, mimo wielu dzielących ich różnic. Jedyne szczęście, które dziś ją spotkało to takie, że najmłodsza z domowników przebywała poza domem.
"Prawdopodobnie znów polazła do Michała" - myślała Sandra. Chciała myśleć o wszytkim, byle nie o Krzyśku. "Co za kretyn". Myśli kłębiły się po jej głowie. Nie mogła zrozumieć, jak on mógł łyknąć takie kłamstwo. To ją jeszcze bardziej doprowadzało do jakiegoś obłędu i frustracji. Sięgnęła po telefon. I zaczęła pisać "Musimy porozma.." Skasowała. Beznadziejna sytuacja, mam go prosić? - myślała Sandra - On naprawdę uwierzył, że mogę być aż taką szmatą, no przecież tak go kochałam, dbałam. A on nasłał na mnie Igora..
Ale od pewnego czasu między tym dwojga nie układało się najlepiej, ciągłe spory i sceny zazdrości doprowadzały Sandrę do furii. Może i była jedną z najładniejszych dziewczyn w liceum, ale to nie oznacza, że gdy nie było jej 3 godzin na portalu to chadzała z kimś innym. Jedno było pewne. Krzysiek zaczął ją kontrolować, a jego zaufanie spadło do zera. Dosłownie.
Dlatego, gdy kolejny raz minionej soboty zadzwonił spytać ją gdzie jest, niewytrzymała i wymyśliła zdradę. Musiała, bo niby czemu miała mówić 5 raz, że uczy się do egzaminu z majcy? Nie miało to sensu, Krzysiek zadzwoniłby 7 raz.. a później 8. Przynajmniej nauczyła się do matmy. Nie przypuszczała jednak, że ta sytuacja tak się skończy. Gdy wyczerpana zakończyła naukę próbowała dodzwonić się do swojego chłopaka, lecz ten nie odbierał. Zero reakcji. W szkole też ją zbył. Tak musi być - stwierdziła nastolatka.
Tylko właśnie teraz bardzo go potrzebowała. Myślała, że zapomni, że taki był los/przeznaczenie. Ale kto w to wierzył - uśmiechnęła się sama do siebie z miną pełną irytacji.
A może by mu tak powiedzieć prawdę, jak naprawdę go kocham? - myślała. - Nie, to nie ma sensu. Przecież gdyby mnie kochał to by walczył o mnie. Zresztą damska duma jej na to nie pozwalała. Z rozmyślań wyrwał ją telefon. Spojrzała na ekran, myślała, że to jej psiapsi - Jola, ale nie "Inga"
- Zaraz będęęęę w domu, szykuj mi kieckę tą czarną co obiecałaś, wpadam tylko na 2 godzinki i lecę znów - krzyknęła Inga i gdy Sandra chciała coś powiedzieć połączenie zostało przerwane.No i świetnie - położyła się Sandra i nakryła poduszką - Nawet nie będzie można pomyśleć, bo zaraz wyczuje pismo nosem i zacznie zadawać te swoje żałosne pytania typu "a Ty dziś nie idziesz do Krzyśka?, A czemu Krzyśka tak dawno u nas nie było?" I będzie wiercić człowieka, aż dowie się prawdy. Ale nie tym razem - w głębi myślała dziewczyna - nie tym razem. Przeciągnęła usta szminką i założyła sztuczny uśmiech na twarz. Pozostało czekać, aż młoda wróci.