- Pisałem do niej z
tysiąc razy stary. Ona jest taką dziwką, mówię Ci, ani razu nie
odpisała - powiedział wzburzonym głosem Igor, gdy tylko wszedł do
pokoju Krzyśka.
Żadna odpowiedź
jednak nie padła. Igor usiadł więc na kanapie obok swojego
przyjaciela, który nieobecnym wzrokiem patrzył jakby w głąb
białej ściany, która to stała przed nimi. Igor jeszcze raz spróbował się odezwać:
– Krzychu, chodź
wyskoczymy do kina. Grają świetną komedię. Weźmiemy popcorn,
pójdziemy potem na jakieś żarcie.
Krzysiek tylko
głęboko westchnął i pokręcił przecząco głową. Prawie zawsze,
gdy Igor był u Krzyśka, ten siadał przy komputerze, włączał
muzykę i śmiał się do rozpuku przy ich wspólnych rozmowach. Tym
razem Igor spodziewał się, że może być inaczej ale… żeby aż
tak? Nagle, zupełnie niespodziewanie ciszę przerwał Krzysiek.
– Chcę wiedzieć
kto to. – Igor liczył na jakieś rozwinięcie ze strony
przyjaciela, ale gdy to nie nastąpiło postanowił sam pociągnąć
temat.
– Ale, że kto? W
sensie, kto, kto to?
-On. Ten koleś z
którym to zrobiła.
-No dobra, ale co
zrobisz. Widzisz jaką ona jest szmatą, jak nawet z nim pogadamy
żeby ją zostawił, to ona się puści z innym. Widzisz, że daje
jej przyjemność, że Cię zdradza.
- O nie Igor, ja na
pewno z nim nie będę rozmawiał
Mówiąc to,
Krzysiek sięgnął po scyzoryk leżący na biurku. Popatrzył na
niego chwilę, otworzył ostrze i mówił dalej.
- Co najwyżej
zamienię z nim kilka słów, ale będą to ostatnie słowa, które
on usłyszy. I zapewniam Cię, że nie będą one miłe.
- Pojebało Cię
człowieku? Przepraszam, że to mówię, ale wiesz co się stało z
Twoim ojcem. Był porządnym gościem, potem jeden błąd i…
- Zamknij się!
Mojego ojca zabił jego własny przyjaciel. Zdradził go i tyle.
- Człowieku ale ten
przyjaciel był szefem gangu! Sam mi to mówiłeś! Zastanów się,
nie daj sobie zmarnować życia przez jakąś sukę!
Krzysiek westchnął
po raz kolejny. Igor miał nadzieję, że ten cały pomysł z
zabiciem tamtego, to jeden z takich tekstów, które się mówi po
to, żeby poczuć się lepiej, a tak naprawdę samemu się w nie nie
wierzy. Zabrzmiało to jednak bardzo realistycznie, a do tej pory
Igor był w stanie prawie zawsze odgadnąć czy Krzysiek mówi
prawdę, czy kłamie, czy żartuje... Znali się już tyle czasu, że
Igor myślał, że nic w Krzyśku nie jest w stanie go zaskoczyć.
Czyżby się jednak mylił?
- Może masz rację
Igor. Dobra, na pewno masz rację. Ale i tak chcę wiedzieć kto to
jest. Po prostu, mam prawo wiedzieć. Kochałem ją i najzwyczajniej
w świecie, należy mi się ta wiedza.
Igorowi spadł
kamień z serca.
- Rozumiem stary,
pomogę Ci. Też się na tym zastanawiałem i wydaje mi się, że to
mógł być ten cały Pawełek. Wiesz, ten sąsiad Sandry, co jak u
niej byliśmy na imprezie miesiąc temu, to się upił i się do niej
przystawiał.
- Tak… to może
być on. Słuchaj, może byśmy poszli tam pod jej dom. Schowamy się
w krzakach i podpatrzymy czy się coś tam między nimi nie dzieje
- Dla Ciebie
wszystko stary!
Igor był bardzo
szczęśliwy, że Krzysiek zaczął z nim normalnie rozmawiać, ale
przede wszystkim dlatego, że porzucił pomysł o krwawym wyjściu z
całej sytuacji. Igor był tym szczęściem tak zaślepiony, że nie
zauważył jak Krzysiek przed wyjściem z pokoju bierze scyzoryk z
biurka i wkłada go sobie do tylnej kieszeni spodni.
. . .
Pukanie do drzwi
ostudziło i wyciszyło Sandrę do minimum. Oczy przestały być
przeszklone, zamieniły się w naturalne paciorki. Dziewczyna zbiegła
po schodkach, aby otworzyć siostrze drzwi.
- Heeeja - krzyknęła
Inga już od progu - Bardzo zdziwiona jak ogromnym uśmiechem
emanowała jej starsza siostra, aż nad wyraz sztucznym - A co Ty taka
wesolutka? - zapytała z ciekawskim uśmieszkiem.
No i zaczyna się,
znów bawi się w detektywa - pomyślała Sandra.. Już chciała jej
odpowiedzieć, gdy ta jak to ma w swych "manierach" weszła
jej w słowo:
- Czyżby Krzysiek
się oświadczyył? Mam już zbierać na ślub? - zachichotała
młoda.
Sandra spojrzała z
pogardą na siostrę:
- Nie bądź taka
ciekawska - uśmiechnęła się w miarę naturalnie i w myślach
pojawił jej się niecny plan, trzeba jak najszybciej ewakuować się
z domu - Wiesz co kochana ma, muszę wyjść za chwilkę z domu,
dzwoniła Pola i mam pomóc jej przy projekcie z polaczka, mam
nadzieję, że nie obrazisz się gdy wyjdę z domu i zostawię Cię
samą? - mydliła Sandra
- Nie no dobra..
skoro tak, dam sobie radę. Obiecuję, że nie będę bardzo szperała
w Twoich rzeczach - odpowiedziała Inga z diabelskim uśmieszkiem.
- No ja myślę -
rzuciła Sandra zakładając kurtkę przeciwdeszczową. Pobiegła
jeszcze szybko po telefon i już parę minut później wiatr targał
jej brązowanymi lokami.
Udała się
do pobliskiego parku, mimo że zanosiło się na deszcz.
Ah, jednak pogoda w
północnej Polsce czasami się sprawdzała. Usiadła na ławce.
Właśnie na tej na której pierwszy raz Krzysiek skradł jej gorący
pocałunek.
Nastolatka poczuła
kroplę deszczu na policzku.
Czyżby niebo
płakało nade mną? - spojrzała na nimbostratusy. Co za przekorny
los - skwitowała, gdy deszcz na dobre się rozpadał.
Wrócić do domu, do
wścibskiej sisterki czy siedzieć i rozmyślać w tę pluchę?
Wybrała rozmyślania, które wiązały się z późniejszą grypą,
o czym miała dowiedzieć się parę dni później.
. . .
W tym samym czasie
pod domem państwa Matias. Rodziców Ingi i Sandry.
-
Właź w te krzaki i czekaj. Ja spróbuję popatrzeć przez okno czy
nikogo nie ma w środku.
Igor
pospiesznie kucnął w wyznaczonym przez Krzyśka miejscu, podczas
gdy ten podskakując próbował zajrzeć przez okno do środka domu
Sandry.
-
Nikogo nie ma. Podsadź mnie.
- Co chcesz tam zobaczyć, skoro nikogo nie ma?- Nie wiem, dowiem się jak zobaczę.
- Co chcesz tam zobaczyć, skoro nikogo nie ma?- Nie wiem, dowiem się jak zobaczę.
Igor
uznał, że w tym stanie nie ma co denerwować Krzyśka, więc zajął
pozycję pod oknem domu Sandry i pochylił się, aby wziąć
przyjaciela na barana. Krzysiek wskoczył na Igora i gdy tylko
zajrzał w okno zobaczył wpatrującą się w niego twarz. Krzyknął
przerażony i spadł na ziemię. Okno nagle otworzyło się i
wychyliła się z niego dziewczyna, którą dopiero po kilku
sekundach chłopcy rozpoznali jako Ingę, siostrę Sandry.
-Co
wy tu robicie? Krzysiek, ja wiedziałem że ty jesteś kretynem, ale
że aż takim to się nie spodziewałam. Sandry nie ma, poszła
gdzieś.
Krzysiek
zorientował się w tym momencie, że Inga nie wie o tym, ze on i
Sandra zerwali i wpadł mu do głowy pewien pomysł.
-
Sandry nie ma? O to się świetnie składa. Widzisz, chcę jej zrobić
niespodziankę i liczyłem, że Cię zastanę pod jej nieobecność.
-
Niespodziankę? Słuchaj nie mam czasu, sama też zaraz wychodzę.
-
Nic nie szkodzi, to zajmie maksymalnie 5 minut. Nooo może 10, ale
nie więcej. Musimy tylko wejść do jej pokoju i poklikać chwile na
komputerze. Chcemy jej zostawić niespodziankę, wiesz.
Inga
zawahała się przez chwilę.. Wiedziała, że Sandra nienawidzi gdy
ktoś rusza jej rzeczy, zwłaszcza sukienek lub komputera. Krzysiek
zauważył to i nie czekając na odpowiedź ruszył z Igorem do drzwi
wejściowych.
-
No dobrze wchodźcie, ale macie 10 minut, nie więcej!
-
Dziękujemy!
Igor
i Krzysiek usiedli przy komputerze. Zrozumieli się bez słów.
Szukali jakichkolwiek śladów kontaktowania się Sandry z Pawłem.
Nie trzeba było szukać długo. Jeden z najnowszych maili jakie
znaleźli był od Pawła.
-Umówili
się na jutro, na 19. Podobno będą się uczyć matmy, ale wątpię
w to…
-
Krzysiek uspokój się, oni od zawsze uczą się matmy razem, Paweł
jest w tym dobry i tyle.
Ich
rozmowę przerwał dźwięk otwierających się drzwi, a chłopcy
rzucili się do okna. Zdążyli przez nie wyskoczyć tuż po tym, jak
do domu weszła Sandra.
. . .
Fajnie się czyta. Jeżeli mogę zasugerować coś to może zmień czcionkę na blogu na troszkę większą bo tekst jest dość mocno zlany i męczy oczy. Ale moje oczy są trochę ślepe więc może to być tylko moje odczucie :) Pozdrawiam i natchnienia w pisaniu :)
OdpowiedzUsuń