niedziela, 26 listopada 2017

 I            


        Dzień był ironicznie ciepły i słoneczny. Krzysiek bardzo chciał, aby w tym momencie lał deszcz. Chciałby wybiec na dwór i w ciągu kilku minut być kompletnie przemoczonym. Chciałby, aby w tym deszczu nikt nie widział jego łez i żeby niebo płakało razem z nim. Zamiast tego wyobrażał sobie tylko, że biegnie przez święcące od wody ulice, jego kompletnie mokre buty wydają chlapiący dźwięk a na zewnątrz nie ma nikogo, kto mógłby się zdziwić na jego widok. Nikt oprócz niego nie chciał płakać w deszczu.
Kochał Sandrę. Kochał ją szczerze, ale ona nim pomiatała. Zawsze się tego domyślał, ale teraz już wiedział. Zdradzała go i nawet nie starała się tego ukryć. Napisała mu to tak, jakby chciała mu sprawić jak największy ból. Bez skrupułów, bez żalu, skruchy, przeprosin. Czyste, surowe „tak, zdradziłam cie, no i dobrze bo było mi cudownie i jemu tez”.
Krzysiek, mimo że się domyślał, liczył na coś innego. Liczył, że Sandra go pokocha… sam nie wiedział na co. Wiedział że ją kocha, ale teraz to już nieważne. Miał wrażenie, ze jeżeli by to jej napisał, to tylko sprawiłby jej przyjemność. To było dla niego najstraszniejsze. Ona chciała, żeby mu było jak najgorzej. Inaczej by tak nie napisała. Inaczej próbowałaby go pocieszać, cokolwiek. Krzysiek czuł się najgorzej w życiu.

* * *

        Sandra siedziała w swoim pokoju. Jej samopoczucie, jak sama mówiła, oscylowało w granicach normy. Ta oscylacja była jednak nieco zachwiana, przez niemal nieprzerwanie wibrujący telefon. Pisał do niej Igor. Znała go niechętnie i tylko dlatego, ze dobrze znali się z Krzyśkiem. Kolesiem, z którym jeszcze niedawno łączyło ją całkiem sporo. Dziś się to jednak zmieniło i z wiadomości Igora wynikało, że Krzysiek nie najlepiej przyjął tę zmianę. Telefon znów zawibrował. Treść kolejnej wiadomości Igora nie zdziwiła Sandry. „Jesteś szmatą i nie zasługujesz na nikogo”. Przyzwyczaiła się. Wiedziała, że Igor ma powody żeby tak pisać, ale mało ją to obchodziło. Nic jej już nie obchodziło. Tylko ona sama.
Telefon przestał wibrować dopiero po kilku godzinach. Bynajmniej nie dlatego, że Igorowi skończyły się wyzwiska, bądź znudziło mu się ich wysyłanie. Sandra po prostu go zablokowała. Ciągłe wibracje tylko ją dekoncentrowały. A książka się sama nie przeczyta."

***

        Telefon zawibrował kolejny raz. Dziewczyna postanowiła rzucić go w kąt. Wiedziała, że Igor jest zdolny do kupienia nowego numeru i pisania dalszych obraźliwości i uszczypliwości. Jak postanowiła tak zrobiła. Wypasiony Iphone 6 leżał już w kącie pokoju kilka sekund później.
Położyła się na górze swojego łóżka. Była nieszczęśliwą posiadaczką dwupiętrowego, drewnianego łoża, które dzieliła z młodszą o rok siostrą - Ingą. Kochała młodszą pociechę, mimo wielu dzielących ich różnic. Jedyne szczęście, które dziś ją spotkało to takie, że najmłodsza z domowników przebywała poza domem.
"Prawdopodobnie znów polazła do Michała" - myślała Sandra. Chciała myśleć o wszytkim, byle nie o Krzyśku. "Co za kretyn". Myśli kłębiły się po jej głowie. Nie mogła zrozumieć, jak on mógł łyknąć takie kłamstwo. To ją jeszcze bardziej doprowadzało do jakiegoś obłędu i frustracji. Sięgnęła po telefon. I zaczęła pisać "Musimy porozma.." Skasowała. Beznadziejna sytuacja, mam go prosić? - myślała Sandra - On naprawdę uwierzył, że mogę być aż taką szmatą, no przecież tak go kochałam, dbałam. A on nasłał na mnie Igora..
Ale od pewnego czasu między tym dwojga nie układało się najlepiej, ciągłe spory i sceny zazdrości doprowadzały Sandrę do furii. Może i była jedną z najładniejszych dziewczyn w liceum, ale to nie oznacza, że gdy nie było jej 3 godzin na portalu to chadzała z kimś innym. Jedno było pewne. Krzysiek zaczął ją kontrolować, a jego zaufanie spadło do zera. Dosłownie.
Dlatego, gdy kolejny raz minionej soboty zadzwonił spytać ją gdzie jest, niewytrzymała i wymyśliła zdradę. Musiała, bo niby czemu miała mówić 5 raz, że uczy się do egzaminu z majcy? Nie miało to sensu, Krzysiek zadzwoniłby 7 raz.. a później 8. Przynajmniej nauczyła się do matmy. Nie przypuszczała jednak, że ta sytuacja tak się skończy. Gdy wyczerpana zakończyła naukę próbowała dodzwonić się do swojego chłopaka, lecz ten nie odbierał. Zero reakcji. W szkole też ją zbył. Tak musi być - stwierdziła nastolatka.
Tylko właśnie teraz bardzo go potrzebowała. Myślała, że zapomni, że taki był los/przeznaczenie. Ale kto w to wierzył - uśmiechnęła się sama do siebie z miną pełną irytacji.
A może by mu tak powiedzieć prawdę, jak naprawdę go kocham? - myślała. - Nie, to nie ma sensu. Przecież gdyby mnie kochał to by walczył o mnie. Zresztą damska duma jej na to nie pozwalała. Z rozmyślań wyrwał ją telefon. Spojrzała na ekran, myślała, że to jej psiapsi - Jola, ale nie "Inga"
- Zaraz będęęęę w domu, szykuj mi kieckę tą czarną co obiecałaś, wpadam tylko na 2 godzinki i lecę znów - krzyknęła Inga i gdy Sandra chciała coś powiedzieć połączenie zostało przerwane.No i świetnie - położyła się Sandra i nakryła poduszką - Nawet nie będzie można pomyśleć, bo zaraz wyczuje pismo nosem i zacznie zadawać te swoje żałosne pytania typu "a Ty dziś nie idziesz do Krzyśka?, A czemu Krzyśka tak dawno u nas nie było?" I będzie wiercić człowieka, aż dowie się prawdy. Ale nie tym razem - w głębi myślała dziewczyna - nie tym razem. Przeciągnęła usta szminką i założyła sztuczny uśmiech na twarz. Pozostało czekać, aż młoda wróci. 

1 komentarz:

  1. Nie spodziewałam się na początku, że tak się to potoczy i przyznam, że ja nawet znam taką osobę, która kiedyś skłamała swojemu chłopakowi, że go zdradziła. Całkiem podobnie to potem wyglądało :D

    OdpowiedzUsuń