poniedziałek, 8 stycznia 2018

VIII

Dziewczyny nie były świadome, że całą ich rozmowę podsłuchał Krzysiek. Zdesperowany, smutny, bliski obłędu Krzysiek. Był bardzo zdziwiony, bo wynikało z niej, że to jednak Michał jest ojcem dziecka Ingi. Jednocześnie już miał w głowie plan. Intrygę, która miała na dobre zniszczyć związek Michała i Ingi.

-Sandruś, Sandruś. Najpierw się puściłaś, potem rzuciłaś mnie jak śmiecia. Skoro nie mogę się zemścić na Tobie, ani na Twoim kolesiu, to za Twoje grzechy odpowie siostrzyczka. – Pomyślał Krzysiek
Chłopak chwycił za telefon i wybrał numer Michała. Ten odebrał po chwili.
- Haloooo?

- Cześć Michał, tu Krzysiek. Słuchaj jest sprawa. Mam informacje z bardzo pewnego źródła, że Sandra i Inga jutro do Ciebie przyjdą i będą Ci chciały wcisnąć kit, że to Twoje dziecko. Wiesz, mówiły coś o Twoim hajsie i że Paweł nie jest takim frajerem żeby płacić na dziecko więc tylko Ty im zostałeś.
- Inga tak powiedziała? Skąd to wszystko wiesz?
- Stary nie mogę Ci powiedzieć po prostu mi zaufaj. Albo i nie, nie musisz. Ale pamiętaj, że jak jutro do Ciebie przyjdą Sandra z Ingą to znaczy, że miałem rację.

- Wtedy dopiero uwierzę. A jak nie przyjdą, to dzwonię do Ingi żeby z nią pogadać. Chcę usłyszeć od niej czy to moje dziecko czy nie.
- Zrób tak. I pamiętaj, nie daj zrobić z siebie frajera. Te dwie są sprytne, ale niech znajdą sobie kogoś innego.
- Jeżeli jest tak jak mówisz, to dzięki za ostrzeżenie.
- Spoko, Michał. Na razie.
- Cześć.
Krzysiek rozłączył się i odłożył telefon. Był przekonany, że gdy tylko Michał zobaczy jutro Sandrę i Ingę pod swoimi drzwiami, nawet nie wpuści ich do środka tylko od razu wywali na ulicę. Krzysiek wiedział, że to co robi jest złe, ale miał głębokie przeświadczenie, że to co zrobiła mu Sandra było gorsze. W ten sposób wyrównywał rachunki. Inga niby jest niewinna, ale na pewno musiała wiedzieć, że Sandra zdradza Krzyśka i nic mu nie powiedziała. A nawet jeśli nie wiedziała, to trudno, na wojnie czasem giną cywile. Zresztą, może dzięki temu Sandra zrozumie, że Krzysiek nie jest osobą, którą można tak potraktować i nie ponieść żadnych konsekwencji, o nie. Zadowolony z siebie chłopak podszedł do komputera, usiadł na fotelu i włączył pierwszą grę z brzegu. Coś o strzelaniu do zombie.
Tymczasem Michał po rozmowie z Krzyśkiem znów siedział przybity. Powoli dochodził do siebie po tym, jak dowiedział się, że Inga jest w ciąży z innym facetem. Do głowy wpadła mu myśl, że może to wszystko jednak nieprawda i jakieś nieporozumienie. Inga i Paweł? Przecież to bez sensu. Ale teraz gdy Krzysiek powiedział mu o planach Sandry i Ingi, znów poczuł się fatalnie. Wiedział, że jutro przez cały dzień, będzie się modlił, żeby Inga i Sandra do niego nie przyszły. Bo jeśli przyjdą to znaczy, ze Krzysiek naprawdę wiedział co planowały. A skoro dowiedział się, ze przyjdą, to pewnie dowiedział się też po co przyjdą. A skoro tak, to lepiej żeby nie przychodziły.
Michał obudził się koło 12. Zasnął nad ranem, więc czuł się wyjątkowo niewyspany. Mimo to wstał, wziął prysznic, zrobił sobie na śniadanie jajecznicę i włączył telewizor. Nie chciało mu się robić nic produktywnego. Nie mógł się nawet skupić na programie, który oglądał. Myślał tylko, żeby Inga dziś nie przyszła, żeby Krzysiek nie miał racji i żeby to wszystko okazało się bzdurą.
Wciąż kochał Ingę i bardzo chciał, aby ona też kochała jego.
W tym samym czasie Krzysiek trzymał rękę na pulsie. Siedział przy komputerze i słuchał tego o czym rozmawiają Sandra i Inga. Wszystko się zgadzało. Planowały już niedługo wyjść do Michała. Sandra dzwoniła nawet do Krzyśka, ale ten nie odebrał. Nie chciał z nią gadać. Czuł do niej wstręt za to jak go potraktowała. Na bieżąco informował o swoich poczynaniach Igora. Wiedział bowiem, że jeśli przesadzi, to Igor mu to powie. Co prawda już mu to mówił, ale jeszcze nie na tyle dobitnie aby można było uznać sytuację za poważną. Jedno można było powiedzieć na pewno. Wszystko szło zgodnie z planem Krzyśka.

*


Inga siedziała na stołeczku przed toaletką, a Sandra kręciła jej włosy lokówką.


-Jak wyglądam? No jak? - pytała co chwilę młodsza.
-Tak samo jak 2 minuty temu, tylko masz już więcej loczków – żartowała Sandra – Włala, gotowe – dodała po 5 minutach – Jesteś już gotowa, wskakuj tylko w kieckę i buty, a przede wszystkim idź zrobić make-up. -Musisz wyglądać jak kobietka, a nie ledwo żywa dziewczynka, raz raz, szybciutko – wydała rozkaz Sandra, która była już przyszykowana do wyjścia.
-No dobrze, to zaraz wychodzimy, tak? Bo wiesz, ja zgłodniałam..

-Ej, kurde.. no nie wierzę, to szybko leć coś zjeść i się szykować a ja poszperam w necie – westchnęła jedna z nastolatek.
Parę sekund później Sandra została sama ze sobą i ciszą. Postanowiła wykorzystać czas i napisać to co od tych wszystkich dni leżało jej na sercu do byłego chłopaka.
Odpaliła laptopa, później skrzynkę mail-ową. Była pełna nic nie znaczących reklam. Zaczęła pisać, z początku szło ciężko, kasowała kilka razy wstęp i poprawiała środek. Mimo że znała Krzyśka, chciała żeby słowa, które przelewała były idealnie dopasowane, nie było tam miejsca na spontaniczność. Po 20 minutach list był gotowy. Zanim kliknęła „wyślij” postanowiła przeczytać kolejny raz każdy wers. Jak postanowiła, tak też uczyniła.
Drogi Krzyśku. Nie napiszę Panie Krzysztofie, chociaż powinnam, prawda? Doczekać się na jakikolwiek oznak życia od Ciebie jest ciężej niż spotkać sławną osobę i poprosić ją o autograf. Ale mniejsza o to, przejdźmy do sedna.
Próbuję się z Tobą skontakować na różne sposoby. Dużo myślałam o nas, dlatego potrzebowałam tej rozmowy. Smutno mi, że nie możemy do siebie dotrzeć realnie, dlatego piszę tą wiadomość. Mam nadzieję, że do Ciebie dotrze. I, że widząc mój nick nie usuniesz jej przed przeczytaniem. Wtedy w szkole, chciałam Ci powiedzieć, eh. Trudno dobrać mi odpowiednie słowa. Nie wiem jak mogłeś tak mnie traktować, i te sytuacje z Igorem. Ale teraz.. Puszczę to w niepamięć. Nigdy Cię nie zdradziłam, gdy te słowa cisnęły mi się na usta, nie przypuszczałam, że w to uwierzysz. Nie miałam pojęcia, że po prostu od tak mnie skreślisz, że czeka mnie aż takie piekło. Nie wiem nawet dlaczego nie dasz mi wyjaśnić tylko tak się zachowujesz. Po części Cię rozumiem. Miłoby było, gdybyś odpisał na tą wiadomość. Będę czekała, musimy porozmwiać i to wyjaśnić. Proszę. Jeżeli nie chcesz mnie znać, to chociaż powiedz mi to w twarz Krzysiek. Ta cała sytuacja to zarówno moja, jak i Twoja wina. Nie ufałeś mi i doskonale wiesz, że nie miałam wyboru. Działałam pod presją. Mam nadzieję, że jeszcze darzysz mnie tym samym uczuciem i spróbujemy to posklejać do kupy. Mam teraz sporo na głowie. Proszę napisz mi czy w następnym tygodniu znajdziesz dla mnie czas, chciałabym resztę przekazać Ci osobiście. I oddać Twoją bluzę, która wisi w mojej szafie. Czasami się do niej przytulam, gdy Inga śpi. Podejrzewam również, że cała sprawa związana z Ingą to również Twoja wina, nie wiem co nagadałeś temu chłopakowi, ale błagam Cię odkręć to.
To chyba na tyle, muszę kończyć. Trzymaj się – Twoja Sandra.”
Dziewczyna przetarła oczy i policzki, gdy uświadomiła sobie, że jest cała mokra od płaczu. Zrozumiała, że rozmowa z Krzyśkiem musi nastąpić jak najszybciej, mimo że wiedziała, iż Krzysztof coś kombinuje. Nie mogła dopuścić do tego by dalej ją lekceważył, chciała wiedzieć na czym stoi. Z rozważań wyrwała ją Inga.
-No, ja jestem gotowa.. a Ty, coś słabo wyglądasz. Źle się czujesz? - zauważyła dziewczyna.
-Nie, nie. To tylko.. wiesz, co? Ten kurz. Kichałam jak szalona, chyba mam jakieś uczulenie – roześmiała się sztucznie Sandra, nie chciała martwić siostry, która była w ciąży. I miała przed sobą najpierw rozmową z Michałem, a później z własnymi rodzicami. - To co zbieramy się?
-Tak, - odparła pierwszy raz tego dnia ze spokojem Inga.
Sandra zamknęła laptopa, nie zdążyła nawet sprawdzić czy Krzysiek wyświetlił jej wiadomość. Wiedziała, że będzie ją to gryzło aż do samego powrotu do domu, ale obiecała sobie, że skupi się teraz przede wszystkim na siostrze.

Minęło 10 minut, a dziewczyny znalazły się pod domem Michała. A właściwie jego pałacem. Dom Michała był ogromny, ogród zadbany, a wokół „willi” biegały dwa labradory
-To jak dzwonimy? - zapytała Sandra widząc, że jej siostra ledwo stoi.
-Ty to zrób, proszę. Albo chodźmy stąd, to nie był dobry pomysł.
-To jest Twoja jedyna szansa, teraz albo nigdy. Ja dzwonię. Ty będziesz mówiła, będę cały czas przy Tobie.
Sandra nacisnęła na dzwonek, drzwi do domu Michała otworzyła jego mama.
-Dzień dobry – zaczęła – O Inga, dawno Cię nie było – po chwili dostrzegła drugą z dziewczyn – Wy pewnie do Michała? Może ja Was do niego zaprowadzę, dobrze? - uśmiechnęła się starsza kobieta.
-Dobrze – odparła Inga i chwilę potem znalazły się przed pokojem chłopaka.
-Miiiichał, masz gości – zaczęła mama wpuszczając obie nastolatki do środka.
Mina Michała odzwierciedlała wszystko: smutek, żal, złość a przede wszystkim ogromne zdziwienie i ponownie rozczarowanie.
-Cześć dziewczyny - siadajcie – wskazał miejscie na sofie – Mamo, zostaw nas samych, jesteśmy już dorośli.

- Dobrze, syneczku. Gdyby goście chcieli soku albo jedzenie to wiesz gdzie mnie szukać – uśmiechnęła się kobieta i chwilę później zniknęła.
W pokoju nastała cisza, kłótnia wisiała w powietrzu. Głos postanowiła zabrać Sandra.

-Chyba zdajesz sobie sprawę w jakiej sprawie tu jesteśmy.
-Hah, no właśnie.. ciężko się nie domyślić. Miałem nadzieję, że Was tu nie zastanę. Dlaczego mnie nachodzicie? - spojrzał smutno na Ingę.
-Nie nachodzimy, przyszłyśmy porozmawiać, koleś. Ja wiem, że to tak nieładnie bez zapowiedzi, ale też nieładnie tak traktować swoją kobietę, nie sądzisz? Za chwilę powie Ci coś ważnego. Ale zanim do tego dojdzie, chciałam się Ciebie spytać, czy za tym całym zamieszaniem stoi Krzysiek? Słuchaj, ja wiem do czego on jest zdolny, układałam sobie wszystko w głowie. I tylko mi odpowiedz to on? Co Ci nagadał? - zapytała Sandra.
Chłopak milczał, cały czas siedział speszony, co chwila zerkał w stronę Ingi. Ona też nie wyglądała najlepiej.


-Słuchaj to ważne. Krzysiek mści się na mnie, bo powiedziałam mu jedno kłamstwo, które zakończyło nasz związek. Przez to on próbuję wyniszczyć moją rodzinę, bo wie od zawsze, że jest dla mnie na piedestale. Zacznij więc mówić, bo mnie wnerwiasz. - kontynuowała Sandra.
-Proszę odpowiedz – dodała Inga.
- Tak, Krzysiek. Znaczy, on nie chciał źle. - zaczął mówić Michał.
Nie był pewny czy może wierzyć dziewczynom, a z drugiej strony nie chciał wysypać Krzyśka.

-Co Ci nagadał? - zapytała Sandra.
-Że.. no, że to nie moje dziecko i, że Inga jest taka jak Ty, i żebym jej nie ufał. Że to może być dziecko każdego.
- Koleś, żartujesz.. to Ty wierzysz jemu, czy powinieneś Indze? Weź Ty się ogarnij, bo mnie wkurzasz. To Twoje dziecko, czy Ci się podoba czy nie, nie uciekniesz od odpowiedzialności, a już na pewno nie życzę sobie żebyś mówił, że moja siostra to wszystko robi dla pieniędzy. Ja ją znam, nikogo nie wrobiłaby w takie coś. Serca nie masz, mówiąc tak do niej wtedy. Pieniądze w naszej rodzinie nigdy nie grały dużej roli, najważniejsza była miłość, którą otrzymywałyśmy od rodziców.


-Przepraszam – wybełkotał Michał – Może rzeczywiście powinienem na spokojnie porozmawiać z Ingą. Inga wybacz mi – zwrócił się do drugiej z sióstr – Ja nie chciałem. Spotkajmy się jutro sami w parku, pochodzimy i zastanowimy się co z tym zrobić, dobrze?
-Dobrze – odparła Inga.
-No nareszcie coś pozytywnego – uśmiechnęła się Sandra. - To my będziemy się zbierać, a Wy jutro sobie pogadacie, mam nadzieję.
-Tak, ja też. Dziękuję, że dałyście mi szansę – powiedział Michał.

20 minut później obie siostry weszły do domu.
-Wróciłyście już? - wychyliła się z kuchni pani Matias.
-Tak, mamusiu. Jak się czujesz? - zapytała Inga.
-Dobrze, skarbie. A jak matma?
-No.. właśnie musimy iść, bo Sandra obiecała, że mi pomoże.
-Oj, to super dziewczynki. Powodzenia – pani Matias uściskała obie pociechy i za chwile było słychać skrzypienie schodów.
-Nie masz dziś już sił, żeby pogadać z rodzicami, co? - zapytała Sandra.
-Nie bardzo, może jutro. Dziś jestem wyczerpana, a muszę jeszcze zerknąć w tą matematykę. Sandra, bardzo Ci dziękuję, to co zrobiłaś było ekstra.

-Oj kochana, a od czego jest rodzeństwo? Właśnie od tego – skwitowała starsza.
Obie weszły do pokoju i zamknęły drzwi, Sandra dobrała się do laptopa, nim go zdążyła otworzyć wybuchła śmiechem:
-Sandra, Sandra, jak ja bym zjadła takiego kiszonego ogórasa, albo dwa ogóraski, a może nawet trzy ogóraseczki.
- Rozbrajasz mnie, mała. Już Ci po nie lecę. - uśmiechnęła się Sandra i poszła do kuchni.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz